O jedną sukienkę więcej

O, zgrozo; co za wstyd. Tak niewiele brakowało, żebym zwątpiła w słuszność decyzji, którą podjęłam kilka tygodni temu, a wychwalam ponad niebiosy. Bogu dzięki, już wróciłam na właściwy tor… myślenia. I z góry przepraszam osobę, która chciała dla mnie dobrze, a jej troskę odebrałam jako atak. Skoro przywołuję bliskich, to ich obecność w moim życiu jest nadrzędna. Jasno deklaruję, że chcę grać „oswojoną singielkę”, a ich wsparcie, wiara i troska nie zastąpi nowa kiecka od kolejnego, z przypadku lub odzysku, faceta.
Oczywiście, jak to w życiu bywa, ktoś napisze o słowach, których nikt nie rozumie. Cóż, zapraszam do czytania postów poniżej, bo aż wstyd recytować wierszyk o parze, która nie chciała przetrwać próby czasu. Po prostu, straciłam na swojej „atrakcyjności” i zamiast odstawiać kolejny mizerny teatrzyk, uniosłam się honorem i wyprowadziłam. Czy żałuję? Najmłodsza już nie jestem. I przez moment, zastanawiałam się czy lepiej jest brnąć, kreować życia dla przedmiotu i ogrywać faceta w kolejnym rozdaniu?
Nie zazdroszczę kobietom, które prośbę o nową rzecz ubierają w ładne słowa, bo według mnie „dawanie” jest naturalnym odruchem faceta, a jeśli my, płeć piękna, niewymownie prosimy, bo potrzebujemy, to nasze nawyki- niepostrzeżenie zmienią związek, który starannie pielęgnujemy.

Profesjonalnie zajmuję się pisaniem o modzie, inspiracją są słowa, a Sara Mannei choć jest oszczędna w wypowiedziach, budzi spore emocje u swoich obserwatorów.
Ja & Pani Boruc nie mamy ze sobą wiele wspólnego. Pochodzimy z jednego miasta, tworzymy publikacje o modzie, jednakże różnimy się u podstaw. Niefajne oblicze sióstr wyszło na jaw podczas afery „sweterkowej”, które poróżniły się o „drobne”. Pani Nadia schowała się w cień, a Pani Sara- w najlepsze kreuje wizerunek, nie neguję sztuki, którą tworzy, tylko zastanawiam się, o co w tym wszystkim „kaman”? Na stronie internetowej „SIN by MANNEI SISTERS”, trudno szukać inspirujących publikacji. Okay, społeczeństwo czyta „obrazami” (dobry zabieg marketingowy), zdjęcia są ładne, ale treści- brak i aż drżę, kiedy myślę, iż aspirująca Queen, wyrocznia dla polskich kobiet, nie ma nic do powiedzenia, tylko pokazuje ubrania z aktualnych kolekcji. Na personalnej pasji można stworzyć nieźle prosperujący biznes i tę robotę świetnie wykonuje, np.: Kasia Tusk. Wracając jednak do Pani Boruc, która przez hobby jest push w Polsce… te nasze matki, żony i kochanki, pragną być jak „Gwiazda” na obczyźnie, stroić się do woli i inspirować, tylko proszę, aby Instagramowe zdjęcia okazały się długo-terminowym przekazem, a nie chęcią kreowania siebie w imię idei próżności. Przykre, a prawdziwe.

Piszę, bo po raz kolejny nie chcę minąć się z prawdą.

Całuję,
Alicja Szablewska

One response

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: