Z myślą o najmłodszych – o biżuterii dla dzieci

Przyglądając się naszym dzieciom, często mówimy, że jesteśmy jak dwie krople wody. W budowie zewnętrznej lub w zachowaniu przypominają nas – rodziców. Jednakże czy pociechy dziedziczą tylko geny? Dzieci od najmłodszych lat kopiują styl kreowany przez swoich rodzicieli. Mówi się, że niedaleko pada jabłko od jabłoni przyłapując małą księżniczkę próbującą chodzić w ulubionych czółenkach mamy lub malującą paznokcie lakierem w kolorze krwistej czerwieni. Z drugiej strony rodzice bardzo często stylizują swoje dzieci na swoje podobieństwo. Angelina Jolie kupuje torebkę w dwóch wersjach – dla siebie i dla córki Zahary. Znana polska projektantka mody Marta Boligłowa szyje sukienki oraz swetry w swoim rozmiarze i mniejszym dla córki Lei, a jej przykład powielany jest przez inny kobiety. I stoją za nim konkretne liczby.

dbc7ec61046a8a2102dbbcf7a9eb08c8

Źródło: pinterest.com

Raport „Rynek produktów dla dzieci w Polsce 2014. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2014-2019” wydany przez firmę doradczą PMR Research zwraca uwagę na przybierającą na sile tendencję. Wzrost znaczenia wyglądu w świadomości społeczeństwa przyczynił się do zwiększenia wydatków konsumenckich również w sektorze dziecięcym. W 2014 roku ów rynek był wart 9.1 miliarda złotych i odnotował on wzrost o 3,2 proc. rok do roku. Szacuje się, że będzie on rósł w średnim tempie 4-5 proc. do 2019 roku. O ile sprzedaż odzieży dziecięcej generuje największy zysk (33 proc.), o tyle warto przyjrzeć się segmentowi biżuterii dziecięcej. Czy jest on tylko pozornie niedoceniany? Przyjrzyjmy się sprawie od podszewki, a fakty niech mówią same za siebie. Zacznijmy tak. Dzieci w wieku od 9 do 12 lat mają większą potrzebę zaistnienia w świecie wirtualnym. Zakładają konta na portalach społecznościowych jak Facebook, Twitter lub Instagram; czytają fora internetowe, wymieniają się poglądami i w młodym wieku decydują o swoim wyglądzie, ponieważ pragną grać pierwsze skrzypce w swojej grupie rówieśników, a wygląd zewnętrzny jest ważnym elementem budującym ich pozycję lidera.
Nie są to słowa rzucane na wiatr. Polska marka biżuteryjna APART pozostawia konkurencję w tyle, kreując w kraju nad Wisłą modę na biżuterię dla najmłodszych. Bogatym wzornictwem, różnorodnością form i wysoką jakością kruszcu firma zdobywa zaufanie i serca Polaków już od 33 lat. Kolekcja „Zaczarowany ogród” czaruje swoją oryginalnością. Koniki, króliczki i misie występują w kilku wersjach, w kolorowej emalii, w srebrze i złocie. Z biedronek, pszczół i motyli można utworzyć komplety zdobiące nasze pociechy od stóp do głów. Większość modeli kolczyków występuje w dwóch wersjach (zapięcie na sztyft lub w wersji angielskiej), natomiast bransoletki lub zawieszki nawet w kilku (od 3-7) odsłonach. Malwina Bakalarz, mama pracująca na pełnych obrotach, założycielka najpopularniejszego bloga parentingowego w Polsce, do spraw biżuterii dla dzieci podchodzi z ostrożnością, ponieważ „z biżuterią w pierwszej kolejności kojarzą mi się kolczyki. Pomimo tego, że niesamowicie podobają mi się malutkie dziewczynki z kolczykami w uszach (mówię tu o kilku/kilkunastomiesięcznych niemowlakach) i jestem w stanie zrozumieć mamy, które postanawiają oszczędzić swoim córkom bólu w przyszłości przekłuwając im uszy w tak młodym wieku, sama chyba bym tego nie zrobiła…” dlatego oferta marki APART jest bardzo rozbudowana, aby sprostać wymaganiom wszystkich klientów. Kolejną kolekcję w której nasza mała dama zakocha się od pierwszego wejrzenia są klasyczne wzory kolczyków (serc, kokardek i drobnych kwiatuszków) wykonane z białego lub żółtego złota w połączeniu z diamentami, brylantami, rubinami lub topazem. Ich piękno uzupełniają tematyczne zawieszki.
Niewątpliwie są to na wskroś bogate propozycje biżuterii, których ponadczasowy wymiar znajdzie uznanie i zainteresowanie naszych najmilszych również w dorosłym życiu. Główni gracze na rynku inspirują również innych, których wzornictwo i jakość nie odbiegają od najlepszych.
Marka APART wierna jest „starym, a dobrym” postaciom z dziecięcych bajek i filmów Disneya, które na stałe zagościły w świecie rzeczywistym. Zegarek z Kubusiem Puchatkiem ucieszy zarówno chłopca jak i dziewczynkę. Dla panienki jest srebrna zawieszka w emalii z myszką Miki. Natomiast chłopiec, który chce walczyć ze złem, przywdzieje szatę dobierając do koszuli spinki z wizerunkami postaci z filmu STAR WARS. Dopełnieniem gwiezdnego zestawu jest zegarek lub naszyjnik.
Rodzice bardzo często kupując biżuterię dla siebie samych nie zapominają o drobiazgu dla swoich pociech, ponieważ biżuteria dla dzieci pełni więcej funkcji w czasach współczesnych. Nie jest tylko jednorazowym podarunkiem z Okazji Chrztu lub Komunii Św. przypominającym o ważnym wydarzeniu z życia dziecka, ale opowiada ona historię jego życia. Bardzo dużą popularnością cieszą się tak zwane charmsy, której czołowym przedstawicielem jest marka PANDORA. Są to drobne złote lub srebrne elementy imitujące przedmioty codziennego użytku, garderoby, zwierząt, literek alfabetu lub cyfr o znaczeniu symbolicznym i zawieszane na bransoletce. Tą drogą, metalicznych zawieszek, podąża marka Lilou10, której „talizmany najpiękniejszych uczuć” wykonane ze srebra, żółtego i różowego złota prezentują się na… sznurku. W rozmowie z przedstawicielem marki dowiadujemy się, że „bransoletka nie tylko sprawi wiele radości, ale również pomoże w przekazaniu wartości takich jak odpowiedzialność czy troska. Dodając osobisty grawerunek możemy wybrać ważną datę, motto a także nadać zwierzakowi imię”. Ta mała rzecz urzeka swoją prostotą, która jest kluczem do prawdziwej elegancji, a nasza ekspert wtóruje tym słowom: „Podobają mi się niesamowicie bransoletki u (nawet malutkich) dzieci. Na rzemyczku chyba są troszkę bardziej bezpieczne i nie rozepną się same z siebie. Niesamowicie urocze. Dopóki mamy pewność, że ozdoba nie zostanie połknięta bransoletki są moim zdaniem przepiękną ozdobą” – dodaje Malwina Bakalarz.
Choć świat mody zdominowany jest przez kobiece kolekcje jednakże mężczyźni mają coraz więcej do powiedzenia. Świat chłopięcej biżuterii nie schodzi na drugi plan. Dla młodych panów często wybiera się złotki bransoletki z blaszką na której można wygrawerować imię lub mądrość życiową.
Niewątpliwie mieniące się w promieniach Słońca kolorowe bransoletki są wartościowym podarunkiem i ubierają młodą damę, jednakże rynek biżuterii dziecięcej zdominowany jest przez segment kolczyków. Klasyczne złote wzory – drobnych kół lub kuleczek mają rzesze wiernych fanów, lecz mała modnisia pragnie iść z duchem czasu. Na topie są kolczyki z motywem motyla (w kolorowej cyrkonii) oraz biedronki. Natomiast delfiny tworzą MINI – autorską kolekcję dla dzieci marki biżuteryjnej ANIA KRUK. W jej ofercie są dostępne ponadczasowe złote kolczyki z perłą lub mające przynieść szczęście słoniki z podniesioną trąbą. Mamy też coś dla wielbicieli łakoci – kolczyki z czereśniami lub lodowym rożkiem. Do większości modeli jest możliwość dobrania złotej zawieszki do kompletu.
O przygotowania kolekcji MINI zapytaliśmy eksperta, dyrektor kreatywną marki, Anię Kruk: „Projektowanie dla najmłodszych jest pewnym wyzwaniem: projekt musi podobać się i mamie (która kupuje) i córeczce, która go będzie nosić. Próbuję sobie je zawsze wyobrazić. Czy to mała strojnisia, która lubi błyskotki? Czy to łobuziara, która zawieszkę założy tylko od święta? Staram się myśleć o zwierzątkach czy innych symbolach, które są dzieciom bliskie: dlatego w kolekcji MINI pojawił się słonik, biedronka, serduszko. Zamiast skomplikowanych form, stawiam na proste wzory, które przetrwają próbę czasu i do których dziewczynka będzie wracać kiedy stanie się dziewczyną, a później kobietą”.
Choć trend barwnych motyli zawładnął światem mody (w wersji mini sukienki dla córki, a w wersji maxi dla mamy), to czy misie są już przeżytkiem? Nic bardziej mylnego! Małe misie TOUS wyznaczają trendy w modzie od kilku lat i powoli zdobywają serca Polek małych i tych dużych. Małe srebrne lub złote misie w uszach, na dłoni lub na dekolcie? W wielu propozycjach stylizacji są oryginalnym uzupełnieniem garderoby małej kobietki. Córka może wymienić się bransoletką z mamą, bo modą warto się czasami pobawić, a ta propozycja na prezent nigdy nie będzie chybiona.

Świat dziecięcej biżuterii jest wyważony. Pojawiają się tradycyjne modele złotych łańcuszków lub kolczyków otrzymanych w pierwszych latach życia. To w nich zamknięte są młodzieńcze wspomnienia. Z drugiej strony jest dostępne szerokie spektrum fantazyjnych modeli – ciekawych zawieszek, kolorowych par kolczyków, o których przypomina nam marka YES. O ile wybór klasycznych propozycji jeszcze nikomu nie zaszkodził, o tyle niesztampowe pozycje przykuwają wzrok i są polem do popisu dla dzieci (i obdarowujących). Parafrazując słowa Karla Lagerfelda, dyrektora artystycznego francuskiego domu mody CHANEL, iż inspirację można czerpać zewsząd, wystarczy mieć oczy szeroko otwarte.
Z dużą dozą przekonania stwierdzam, że świat biżuterii dziecięcej powoli wysuwa się z cienia i jest on wart uwagi, nie tylko z punktu widzenia entuzjasty mody. Marki przygotowując sezonowe kolekcje analizują trendy i gołym okiem widać, że najmłodsi chcą decydować o swoim „ja”.

Alicja Szablewska

Oryginalny wpis: KLIKNIJ TUTAJ

Perły, perły! Kocham je ponad wszystko!

Haute Couture FW 2014/2015

Źródło: pinterest.com

Tytuł mojego wpisu zdradza wiele. Obnaża mnie z prawdy, którą się szczycę. Tak, lubię nosić perły o poranku i do wieczornej kreacji. Ubolewam, że dzisiejsze kobiety nie przepadają za białymi precjozami i wybierają tańsze ich zamienniki. Niestety JA nie zatrzymam dobrze naoliwionej machiny mody.
Tytuł ukrywa i inne oblicze prawdy. Tak, współpracuję z Grupą Allegro. Tak, piszę o tym, co mnie personalnie się podoba dla największej platformy zakupów on-line. Tak, jeden z moich najlepszych tekstów został pocięty na kawałki i ułożony „od nowa”. I to mnie boli, że solidny materiał został dopasowany do masowego odbiorcy. Tak, jest to duży minus pracy z korporacją, ponieważ tańczę jak zagrają.
Zatem, moi mili, kończę z rozczulaniem się nad swoją niedolą i prezentuję oryginalny tekst „Perły, perły! Kocham je ponad wszystko!” na stronie prowadzonej od A do Z w moim stylu.

Przyjemności Wam życzę,

Alicja Szablewska

Untitled

„Ot, co za dzień i znowu nie mam się w co ubrać”. Bardzo często wkładając nosa do naszej szafy, powtarzamy te słowa bez zastanowienia gdyż zwyczajowo pęka ona w szwach. Niejednokrotnie wybór właściwej stylizacji spędza nam sen z powiek, bowiem „jak cię widzą, tak cię piszą”. Kiedy mamy coś na oku, jesteśmy na ostatniej prostej, zbliżamy się do mety i lada moment wyjdziemy z garderoby jako zwycięzca, ot, pojawia się kolejna zagwozdka – biżuteria, ponieważ diabeł tkwi w szczegółach. Panie wybierają klasyczne złote lub srebrne wzory gdyż sprawdzą się w każdej sytuacji albo tańsze ich odpowiedniki ze sklepów sieciowych, ponieważ pragną iść z duchem czasu. A może zaryzykuję i tym razem mój wybór postawię na sznury białych pereł? Prawdziwe czy sztuczne? Z kolczykami lub z bransoletką? Czy ma to znaczenie? Przekonajmy się, co na ich temat mają do powiedzenia znawcy tematu i ekspert z pierwszych stron magazynów dla kobiet. Gotowe? Zapraszamy!

Gabrielle Chanel, projektantka mody, która damom XX wieku pokazała, że moda nie musi być prezentowana „na bogato”. Rezolutna rewolucjonistka swoją wizję kobiety wciela w życie od 1914 roku. Minimalistka uważała, że biżuteria powinna być fantazyjna i kosztować niewiele „bo luksus nie musi oznaczać ostentacyjnego przepychu”. W swoich projektach dużo uwagi poświęcała perłom. Nie miało znaczenia, czy są „prawdziwe, czy fałszywe, jeśli tylko nosząca je kobieta roztacza uwodzicielski czar…”.

Źródło: pinterest.com

Źródło: pinterest.com

Zdają się to nie być słowa rzucane na wiatr, gdyż dzisiejsze kobiety potrzebują przebojowości, aby odnieść sukces, a dom mody Chanel wskazuje właściwą drogę, prezentując oryginalne projekty Mademoiselle Coco w nowatorskim ujęciu… i suto ozdobione perłami. Przesadzam? Spójrzmy prawdzie w oczy. O zdanie zapytaliśmy eksperta do spraw kreowania wizerunku, Natalię Penar, według której: „Niekwestionowaną lobbystką sznurów drogocennych pereł była ikona – Coco Chanel, oprócz kultowej »małej czarnej«, o której w 1926 roku szumnie rozpisywał się amerykański »Vogue«, awansowała perły na obowiązkowy atrybut kobiecej elegancji”. Niewątpliwie są one warte uwagi, jednakże czy przetrwały próbę czasu, jeżeli na każdym rogu sklepy sieciowe zasypują nas kolekcjami taniej biżuterii, a nasze garderoby uzupełniamy perełkami must have co sezon? Czy warto mieć je w swojej garderobie, jeżeli trendy mody zmieniają się z prędkością światła, a ich cena może przyprawiać o zawrót głowy? Przekonajmy się!

Znawczyni tematu Natalia Penar nie pozostawia złudzeń, że „perły to ponadczasowy faktor dobrego stylu, który krzewiły ikony nie tylko mody, ale i filmów”. Nie pozostanę gołosłowna, a plejadę sław niech otwiera sama Sofia Loren. W filmie „Milionerka” z 1960 roku przykuwa uwagę męskiej części widowni idealną figurą, natomiast kobiety czerpią inspiracje z jej stylizacji… uzupełnionych kolią z kilku sznurów pereł.
Bezpretensjonalny dodatek w kobiecej garderobie dodał uroku filigranowej Audrey Hepburn, która pojawiła się na ekranach kin jako Holly Golightly w filmie „Śniadanie u Tiffany’ego” z 1961 roku. Do długiej, czarnej sukienki na szerokich ramionach dobrała kolię z białych pereł ozdobionych broszką wysadzaną szlachetnymi kamieniami. Choć jej strój zarezerwowany jest na wystawną galę, wszakże piękna aktorka zadrwiła ze sztywnej etykiety… przemierzając ulice Nowego Jorku z poranną kawą w dłoni. To przywodzi na myśl, że „fenomenem precjoza również jest jego uniwersalność. Zatem perły sprawdzą się do t-shirtu, marynarki i dżinsów, dyskretnej i powściągliwej »małej czarnej«, ale też w wersji drama do szykownej wieczorowej sukni. Jak mawiała Jackie Kennedy »perły są zawsze stosowne«” – kończy swoją wypowiedź Natalia Penar.

f5a42e036f9e9bba0e2c59e02616fcf2

Źródło: pinterest.com

Gwiazda amerykańskiego serialu „Dynastia”, Joan Collins, kochała białe unikaty. W odgrywanej roli Alexis Carrington łączyła damski garnitur z niebotycznej wielkości kapeluszami i naszyjnikami z pereł. Dla demonicznej intrygantki wybór formalnej stylizacji był do cna przemyślany, gdyż wzbudzał podziw i szacunek otoczenia, a „perły to ten element garderoby, który może nas umiejscowić wyżej na drabinie społecznej już przez 7 sekund pierwszego wrażenia, bowiem są kojarzone z biżuterią z wyższych sfer, podkreślającą status. W dress code mogą stać się też doskonałym wyróżnikiem – elementem, który będzie podkreślał naszą osobowość, a stosowany konsekwentnie zbuduje wizerunkową wiarygodność” – wyjawia w rozmowie z magazynem Allegro Monika Jurczyk, pierwsza polska personel shopper i autorka książki „Szefowa swojej szafy”.
Sarah Jessica Parker, odtwórczyni postaci Carrie Bradshow, w kultowym serialu i filmie „Seks w wielkim mieście”, pokazała, że moda łączy pokolenia. Ubrania z bieżących kolekcji domów mody łączyła z dodatkami vintage, również ze sznurami pereł. Ta kooperacja zawsze wychodziła im na zdrowie, gdyż za zaradną pisarką oglądali się nie tylko mężczyźni. Styl Carrie Bradshow jest drogowskazem dla kobiet szukających swojego miejsca na Ziemi i pokazuje, że indywidualność jest zawsze w modzie, niezależnie od wieku.

Jedna z czołowych polskich blogerek mody Macademian Girl postawiła swoją oryginalność na jedną kartę i wygrała. Jej stylizacje cieszą oko, nie odbiegają od trendów mody… i zahaczają o klasyczną piękność: – Perły to dla mnie synonim ponadczasowej klasy i jestem przekonana, że nigdy nie wyjdą z mody. Uwielbiane przez Coco Chanel, która je rozpowszechniła, zastępując drogie perły naturalne, równie efektownymi, choć mniej trwałymi, sztucznymi odpowiednikami. Kobiety oszalały na ich punkcie! Sama często ozdabiam nimi stylizacje, bo uważam, że dodają im ducha retro elegancji. Trzeba pamiętać jednak, że perły to nie tylko naszyjniki, pierścionki czy kolczyki, ale także materiał do ozdabiania ubrań. Wzory wyszywane perłami to domena projektów haute couture – wymienia blogerka.
Anne Hathaway pokazała się z najlepszej strony rolą młodziutkiej stażystki do zadań specjalnych Andy Sachs w filmie „Diabeł ubiera się u Prady”. Żelazna dama – redaktor naczelna Miranda Priestly – podarowała asystentce porządną lekcję życia i nadała jej ogłady – wypracowała styl niczym z edytorialu paryskiego żurnala. W garderobie ambitnej pracownicy znalazło się miejsce dla pereł zakładanych do białej koszuli, czarnego sweterka odkrywającego ramiona i dwukolorowego tweedowego kaszkietu. Całość wpisuje się w mistrzowski zestaw dopracowany do ostatniego guzika w myśl zasady, pod którą Gabrielle Chanel podpisywała się obiema rękoma, mówiącej, że „prostota jest kluczem do prawdziwej elegancji”. Perły wpisują się w tę definicję bez dwóch zdań.

Świat mody nie jest samodzielnie funkcjonującym tworem. Pokazy kolekcji wysokiego krawiectwa lub prêt-à-porter przedstawiane podczas fashion weeków współgrają ze światem sztuki i filmu. Czy jest to tylko przypadek, że jeden z najlepszych filmów kostiumowych minionych lat „Wielki Gatsby” pokazuje czasy epoki jazzu, lat 20. XX wieku i mody na biżuterię z perłą w roli głównej?
Możliwe, że tak, jednakże jak pokazała historia filmu oraz mody XX i XXI wieku, te maleńkie precjoza są bardzo istotnym elementem tworzącym zawartość kobiecej szkatułki. Ponadczasowe i zdające egzamin w każdej sytuacji. Do towarzystwa dla czarnej wizytowej sukni lub w wersji casual – a może 2 w 1?

Alicja Szablewska

Oryginalny wpis: KLIKNIJ TUTAJ