When things go to die…

A może mnie jest tak dobrze? Lubię swoją nicość, słodkie śniadania i „zalewajkę” – zbezczeszczenie smaku prawdziwej kawy.
Przyznaję, że moja wersja „dolce far niente” trwa trochę za długo, choć natura lubi balans, zatem czy moje „słodkie nicnierobienie” jest wyrównaniem rachunków za pomoc zubożałym i w nieustającej potrzebie? Możliwe, acz jednego jestem pewna – „być” zaczyna odgrywać większą rolę niż „mieć”.
Jak mówi „miłość mojego życia”… „(…) jest tyle pięknych rzeczy, które chciałbym zrobić, a czasu tak niewiele”. I przybijam Tobie „piątkę”, Amore.

Zmądrzałam- to na pewno. Wyeliminowałam znajomości (damsko-męskie) przed którymi ostrzegała mnie intuicja i oczywiście, biorę to na klatę „jak prawdziwy mężczyzna”, że to ja jestem wszystkiemu winna.
Moja bardzo dobra znajoma, super kobieta, świetna Pani dra, dojrzała!, utwierdziła mnie w przekonaniu, że ja jestem normalna, a współcześni mężczyźni są „do kitu”.
I wymagania „it” kobiety są „na porządku dziennym”.
Kto ma rację, Panie czy Panowie?

Spór w materii relacji (nie)pożądanych odkładam na inny czas, brzydszy dzień, ponieważ pogoda na dzień dzisiejszy- jest wprost idealna… jak mój humor. Aaaa, i na mojej stronie nie tworzę przewodnika o relacjach partnerskich, w których to Mistrzem nie jestem.

Dla odmiany, choć powoli jest to normą (w moim życiu i na blogu) – kilka cukierniczych nowości.
Oszalałam, a przynajmniej miałam w sobie dużo samozaparcia i siły, aby pichcić w kuchni do 3 nad ranem, i przygotowałam tartę z truskawkami i panna cottę dla Najbliższych.

Domowej roboty makaron, na stałe zagościł w menu, a kilka tygodni temu, sprawdziłam się jako perfekcyjna Pani domu, organizując mini przyjęcie dla Wybranych. Było pysznie. Sałatka z arbuza, fetą, miętą i kolorowym pieprzem na przystawkę; pasta z cukinią, szynką parmeńską & parmezanem jako danie głównie; a na deser- brownie z truskawkami. Uzupełnieniem wieczoru „na zielonej łączce” był Riesling.

Otrzymałam wyjątkowy prezent, współgrający z moją duszą. Wygląda na to, że wybór Gości nie był przypadkowy.

Processed with RookieW międzyczasie, zaliczyłam wpadkę. Coś nie wyszło, oryginalne francuskie croissants są trudne w przygotowanie, acz nie zniechęcam się i podtrzymuję tradycję, że w każdym tygodniu, w domu rodzinnym, gości coś słodkiego na stole.

W miniony week-end, przygotowałam ciasto „Zwycięzca”, ponieważ mój brat, Bartosz, ukończył z sukcesem, swój I triathlon podczas „Enea Challenge Poznań”. Gratuluję! A w przyszłym roku, będę Ciebie wspierać w wodzie i na drodze.

Z pamięci przygotowuję tartę lub kruche ciasto. Beza Pavlova jest ulubioną, a przygotowanie placków na jogurcie wymaga kilka minut. Jest to sprawdzony sposób na rozpoczęcie dnia w „dobrym stylu”.

IMG_3316Co przyniosą kolejne tygodnie w życiu osobistym i na blogu? Co nieco z modą w tle. 🙂

Ściskam Was serdecznie i do rychłego zobaczenia,
Alicja Szablewska

PS Pisanie na stronie lub dla Redakcji zawsze wprawia mnie w świetny humor i zgodzę się z Julią Cameron, dla której wylewanie słów na kartkę jest swoistym katharsis.

PS 2 Większość przepisów kulinarnych pochodzi ze strony: www.kwestiasmaku.com

Sleeping in my heart…

Pierwszy wypiek potraktowałam z przymrużeniem oka. Rok temu, w Maju, przyjęłam zaproszenie od Rodziców, aby kilka dni spędzić w domu na wsi i tak mnie wzięło, upiekłam szarlotkę… dla Mamy i Taty. Wyszła idealna. Wysoka, bez zakalca, słodka, od serca.
Wszystko, co dobre szybko się kończy i ślad po słodkiej przyjemności zniknął wraz z końcem week-endu…

Processed with Rookie

IMG_5606

W chaosie, który był moim przyjacielem przez ostatnich X miesięcy, nie zapomniałam o sobie. Niemalże każdego dnia, przygotowuję „odświętne” śniadanie, któremu poświęcam długie minuty leniwego poranka. Piekarnia, zakupy, dekoracja.

IMG_6146

Pierwszy posiłek dnia serwuję na słodko (z wyjątkami) i na bogato, w porcelanowej zastawie. Rozpieszczam siebie… a przy okazji, nie tracę drogocennego ducha, sprawcy mojego humoru. Ot, cała filozofia. Prosta jak przepis na bułeczki maślane… pierwsze w kulinarnym repertuarze.

Processed with RookieJestem samoukiem, ba odtwarzam przepisy i pozwalam najbliższym delektować się wypiekami, a siebie wystawiam na chwile Sądu Ostatecznego.

FullSizeRender

Processed with Rookie

Processed with Rookie

Lubię francuskie smaki, które są częstym gościem w domu rodzinnym. Cóż, nie ucieknę od przeszłości, czasu młodości- studiów w Paryżu.

Processed with Rookie

Inspiracje czerpię zewsząd. Głównie z blogów kulinarnych, acz jestem tradycjonalistką i chętnie przygarnę książki kucharskie, słodko-słone.
Ograniczenia zabijają kreatywność, a ja na swoim koncie mam już kilka sukcesów widzianych oczami domowników. 🙂

Processed with Rookie

To, co tworzę jest pasją niedawno odkrytą, płynącą prosto z serca, bo (póki co) nie znam drugiej osoby, który zrywa się o słonecznym świcie, aby pichcić w kuchni od 6. rano…

Processed with Rookie

Chwilo trwaj, a moim Czytelnikom życzę pięknego dnia.

Z wyrazami szacunku,
Alicja Szablewska