Hit me baby one more time!

Paryski tydzień mody kolekcji haute couture na sezon wiosna-lato 2016 rozpędził się na dobre. Christian Dior, Atelier Versace lub Armani Privé pokazali się z najlepszej strony.

O kolekcjach francuskiego domu mody Chanel jest zawsze głośno, ponieważ są prezentowane w sposób inny niż u wszystkich. Teatralnie. Na lotnisku, w kawiarni a tym razem i na trawniku. Nawiązanie do eco trendów przeszywa kolekcję na wskroś. I chwała Tobie Panie Boże, że Karl Lagerfeld wciąż dzierży berło u Chanel, ponieważ zainteresowani modą nie przeżyją kolejnego rozstania duetu idealnie dobranego.
W ubiegłym roku Alber Elbaz zrezygnował z funkcji kreatywnego u Lanvin, Alexander Wang odszedł od Balenciagi, Hedi Slimane pożegnał się z Saint Laurentem, a Raf Simons zakończył współpracę z domem mody Christian Dior i może wstąpi w szeregi zespołu Calvina Kleina.

Christian Dior jest moim ulubionym projektantem. Pokazał światu, że moda lubi zabawę i przewrotność. 12 lutego 1947 roku zaprezentował kolekcję New Look, która pożegnała stary (reglamentowany) ład świata, a powitała objętości, wykwintności i bogate zdobienia.
John Galliano kultywował tradycję założyciela prezentując baśniową modę. Przyglądam się projektom haute couture na sezon wiosna-lato 2016 roku domu mody CD i mam mieszane uczucia, ponieważ kolekcja jest smutna. Modele ubrań utrzymane są w minimalistycznym duchu. Brakuje im teatralności. Wyjątkowości? Musimy aspirować się niedoścignionym wzorem lub modą wyznaczającą trendy, a niedostępną dla przeciętnego obywatela świata – kolekcjami haute couture, na litość boską.
Zastanawiam się dlaczego modele ubrań utrzymane są w duchu streetstylowym? Czy około 200 regularnych klientów segmentu haute couture wyda krocie na suknie przypominające do złudzenia kreacje ready-to-wear? Już za miesięcy kilka nastolatki i młode kobiety otulą się w sieciówkowe stylizacje flower power lub koronkowe midi sukienki z H&M a stanowiące odzwierciedlenie prezentowanych kreacji haute couture hic et nunc.

Przykra sprawa, a tym bardziej serce kraja się, kiedy domy mody powielają ówczesne projekty pierworodnych – ich założycieli. Od 2007 roku Maria Grazia Chiuri i Pierpaolo Piccioli zarządzają domem mody Valentino i bez pardonu inspirują się zaprzeszłymi projektami Valentino Garavaniego. Kolekcja Pure Porcelain z 1968 roku a może camouflage trend? Czy to coś Wam mówi, drodzy kreatywni? Pozostając we włoskim klimacie, Bertrand Guyon daje nam powtórkę z rozrywki. Włoch dołączył do zespołu domu mody Elsy Schiaparelli reaktywowanego dzięki wpływom Diego Della Valle w 2007 roku.
A co zobaczyliśmy na pokazie kolekcji haute couture na sezon zbliżający się wielkimi krokami? Powłóczyste suknie, które mają swój urok o każdej porze roku, sukienkowe printy inspirowane zastawą stołową, warzywami i motywami roślinnymi.

Tylko znawca tematu – historii mody XX wieku wyłapie pewne nawiązania do twórczości projektantki Elsy Schiaparelli. Włoszka tworzyła w latach 30. XX wieku i kolaborowała z Salvadorem Dali lub Jean Cocteau. Przesiąknięta klimatem surrealistów przygotowała suknię w homarowy deseń dla księżnej Windsoru Wallis Simpson lata temu. Zanini przemycił ten szczegół dla jednego projektu, a wyjątek potwierdza regułę.

Z niecierpliwością oczekuję kolejnych prezentacji kolekcji i nie omieszkam wyrazić swojego zdania.

Z poważaniem,
Alicja Szablewska

Źródło: vogue.com.

W moim stylu

Niegdyś szary kolor przeznaczony był dla ludzi biednych, natomiast klasa wyższa ubierała się w odcienie bordo lub czerwieni.
Wygląda na to, że jestem bipolarna, ponieważ „szarak” i krwista czerwień należą do moich ulubionych.

Moje serce raduje się, ponieważ spełniam jedno z moich największych marzeń. Uczę się zawodu dziennikarki modowej. Choć zdarzają się trudności, jednakże praktyka i nauka nie idą w las. Z każdą nową publikacją lub wpisem jestem mądrzejsza, dokładniejsza. Staję się bezbłędna.

A moja piątkowa stylizacja z serii casual Friday jest prosta do bólu, szara jak dzisiejsza pogoda, acz dodatki mnie ubierają. Nie bez powodu mówi się, że to detale tworzą całość. I niech tak pozostanie.

Być kobietą, być kobietą. Uwielbiam nią być.

Alicja Szablewska

12392061_10207842871048475_2899116116221347906_n (1)

O piątku innym niż zwykle

Zagrzmiało. Miło mi się zrobiło. Do prowadzenia bloga – wróciłam.
(I już kilka nowych postów napisałam).
Zmartwychwstałam. Czuję się rewelacyjnie. Praca uszlachetnia. Wróć.

Nie jestem guru mody. Często przyjmuję nową fuchę – szewca. I nie wiem, co na siebie włożyć. Proszę, nie pytajcie mnie o stylizacyjne porady, bo jest to materia mnie kompletnie obca. Wolę pisanie aniżeli wprowadzanie Was w błąd. Acz, postanowiłam zrobić wyjątek od reguły i podzielić się z Wami moimi propozycjami na casual Friday.

Nie od dzisiaj wiadomo, że lubię eleganckie kobiety „pomykające” w niebotycznych szpilkach i z oryginalną torbą w dłoni. W ostatnim czasie moje serce uwodzą stylizacje „wyjęte z kontekstu” i niekoniecznie kobiece. Może to zasiedzenie sprawia, że uleciał ze mnie francuski szyk?
Odpowiedzi nie uzyskam teraz a Was zapraszam do zapoznania się z moją mini galerią – mniej formalnymi propozycjami (inspiracjami?) na dzisiejszy dzień.

Przy okazji, czy uważacie, że ubiór pozbawiony sztywnej etykiety może wpłynąć na Waszą produktywność/efektywność w pracy?

Z życzeniami pięknego dnia,
Alicja Szablewska

Źródło: pinterest.com.

Sleeping in my heart…

Pierwszy wypiek potraktowałam z przymrużeniem oka. Rok temu, w Maju, przyjęłam zaproszenie od Rodziców, aby kilka dni spędzić w domu na wsi i tak mnie wzięło, upiekłam szarlotkę… dla Mamy i Taty. Wyszła idealna. Wysoka, bez zakalca, słodka, od serca.
Wszystko, co dobre szybko się kończy i ślad po słodkiej przyjemności zniknął wraz z końcem week-endu…

Processed with Rookie

IMG_5606

W chaosie, który był moim przyjacielem przez ostatnich X miesięcy, nie zapomniałam o sobie. Niemalże każdego dnia, przygotowuję „odświętne” śniadanie, któremu poświęcam długie minuty leniwego poranka. Piekarnia, zakupy, dekoracja.

IMG_6146

Pierwszy posiłek dnia serwuję na słodko (z wyjątkami) i na bogato, w porcelanowej zastawie. Rozpieszczam siebie… a przy okazji, nie tracę drogocennego ducha, sprawcy mojego humoru. Ot, cała filozofia. Prosta jak przepis na bułeczki maślane… pierwsze w kulinarnym repertuarze.

Processed with RookieJestem samoukiem, ba odtwarzam przepisy i pozwalam najbliższym delektować się wypiekami, a siebie wystawiam na chwile Sądu Ostatecznego.

FullSizeRender

Processed with Rookie

Processed with Rookie

Lubię francuskie smaki, które są częstym gościem w domu rodzinnym. Cóż, nie ucieknę od przeszłości, czasu młodości- studiów w Paryżu.

Processed with Rookie

Inspiracje czerpię zewsząd. Głównie z blogów kulinarnych, acz jestem tradycjonalistką i chętnie przygarnę książki kucharskie, słodko-słone.
Ograniczenia zabijają kreatywność, a ja na swoim koncie mam już kilka sukcesów widzianych oczami domowników. 🙂

Processed with Rookie

To, co tworzę jest pasją niedawno odkrytą, płynącą prosto z serca, bo (póki co) nie znam drugiej osoby, który zrywa się o słonecznym świcie, aby pichcić w kuchni od 6. rano…

Processed with Rookie

Chwilo trwaj, a moim Czytelnikom życzę pięknego dnia.

Z wyrazami szacunku,
Alicja Szablewska

„Olga Passia Design to klasyczna elegancja z posypką szaleństwa.”

Nowa projektantka, nowa postać na polskim zbiorowisku modowym, wywołała mieszane uczucia.

W moim fachu, trudno być obiektywną osobą (pisarką).
Nie jestem wylewna, nie chwalę na pokaz, często (z rozmachem) krytykuję.
Spełniam prośby znajomych i piszę dla nich, bądź o nich.
I tym razem nie odmówiłam, choć powinnam (była) zastanowić się, zanim spełniłam czyjeś życzenie.

Obejrzałam stronę, przeczytałam wszystko i podejmuję się wyzwania- piszę.

Pani Olga jest rozgarnięta. Wykształcona kobieta, obeznana. Z bagażem przebytych podróży na plecach.
Dokładnie wie, jaką kobietę chce ubierać.
Przemyślała sprawę i stworzyła koncept „Olga Passia Design„.
Świetne posunięcie, niczym idealny biznesplan. I winszuję mądrym przemyśleniom.

Nie wiem jak sprawa mojego pisania potoczy się dalej.
Tymczasem, kolekcja „Carré”, tudzież nazywana „premierową” zaskakuje mnie i zaskoczy Was.

3Kilkanaście modeli dla zmiennej kobiety, „ceniącej połączenie ponadczasowej klasyki z oryginalną formą”.
Swoje ubrania, swoją twórczość kieruje do (według mnie) „walecznych” Dam.
One nie boją się piękna, pokażą innym miejsce w szeregu, czy dynamicznie przeobrażą się, w znaczeniu zmienią się, bo jak dowodzi Projektantka „Moda to fascynacja zmianą”.
I nieustannie podtrzymuje wypowiedziane słowa, że „przeistaczanie” (a chciałabym rzec, że „wariancja”), to „kotwica” którą przedstawia i kurczowo trzyma się.

Pierwsza kolekcja jest „spójna inaczej”, tchnięta czworobokiem.
To również kosmopolityczne doświadczenie Madame Olgi, które zaczyna przenikać jako motyw przewodni.

Tak od razu, wita mnie oranż. Fajny kolor, idealny na lato. Wpisuje się w modę.
Martwią mnie długości (z dołu na górę), rękawy nie w deseń i inspiracja – element – wielokąt, który musi być obecny.

Amelie cała sylwetka
Następnie, coś co ja lubię. Dwa połączenia, dwa kolory, dwie materie.
Granat nigdy nie zostanie okrzyknięty klasykiem (termin zarezerwowany dla formy), a tutaj Miss Projektantka idzie równolegle z byciem „fashionable”.
Widzę spodnie i odchodzę od recenzji. Zapytam wprost, bo nie mam czasu.
Kupujemy czy odrzucamy?

bluzka Chloe granat i spodnie Lea

Plusem kolekcji jest jeden ciąg. Pani Olga wyznaczyła „styl” z którego nie rezygnuje.

Natomiast Audrey Hepburn nie pogniewałaby się, bo ją tu widzę. I to nie jest banalną kopią, tylko „Projektant to osoba, która odświeża to, co już było”, opierając się na skończonej ilości atrybutów.
Któraś z kolei wzmianka – dzwony, choć nie widziałam ich na „ścianie inspiracji”.

bluzka i spodnie Pierette (len z bawełną)Poczułam się jak Maria Antonina, w atłasie & różową wstążką.

Malvine
Sprawnie przeglądam projekty i widzę „chic”- długą spódnicę, o formie litery A, zaakcentowanej „uniwersalnym detalem”, o soczystej zielonej barwie, z metalicznym połyskiem. Takie „uniwersum”, może moja perełka?
Albo „złoty środek” dylematów Gizeli biznesu?

spódnica Colette

To, co zdecydowanie do mnie nie przemawia, to poniższa bluzka. Szukałabym okazji, aby ją ubrać, aniżeli przypasować ją do wyjścia.

Moda zarysowana jest dziesięcioletnim cyklem. Aktualnie, odchodzimy od „slim”, przylegających ubrań, kierujemy się w stronę „oversize”, i to może być Jej bądź jej(?) wytłumaczenie?

bluzka Delphine
Hitem jest płaszcz. I na płaszczu kończę, bo przypiszę sobie laur, że „dobrego pisarza poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna.”

Płaszcz Zoe
Żegnam Państwa, natomiast Pani Oldze- życzę powodzenia i będę kibicować nowej, polskiej twórczości.

http://www.olgapassia.com

Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

Zatrzęsienie Roku w poznańskim Starym Browarze

… Miało miejsce w dniu wczorajszym, 06 marca br., w lobby hotelu „Blow Up Hall”.

Na dłuższą chwilę, (wewnętrzne) schody hiszpańskie były wybiegiem dla następujących po sobie kolekcji (boutique’owych) marek.
Profesjonalizm modelek, tężyzna modeli i pewność siebie dzieci, które rozgromiły niewidzialną, acz wyczuwalną atmosferę elitarnego i dobranego grona.

Tu i teraz, oficjalnie relacjonuję II spotkanie „Klubu Klientek i Klientów Starego Browaru”, które pojawiać się będzie cyklicznie?

Otrzymałam zaproszenie. Ręcznie wypisane, do domu dostarczone.

Z niemalże szwajcarską punktualnością, o godz. 19:17, Pan Tomasz Wolny rozpoczął imprezę.
Krótkie przemówienie i ze schodów zstąpiła dziewczynka w płaszczyku brand’u „catimini”. Kolejno pokazały się dzieci prezentujące wiosenno-letnią zapowiedź kolekcji. Było słodko, wesoło, a każdy z Nas zebranych, kibicował dzieciom.

Poznań-20130306-00700 Kolejno, już nie tak cnotliwie, pojawiła się Gwiazda w anielsko-brzmiącej sukni domu mody VERSACE. Utkwiła w mojej pamięci i w moim sercu. Pojawiło się kilka modeli – spójnych i przemyślanych stylizacji.

Poznań-20130306-00704 Następnie, przywołałam paryski czas, ponieważ swoje „dobra” zaprezentowała marka „FREYWILLE”.
Ubrania dostarczyła PATRIZIA PEPE, a buty – Aldo Bruè z boutique’u „Via della Spiga”. Dziękujemy.
Naszyjniki, bransoletki, paski, torebki i apaszki. To są akcesoria, które dojrzałam.
Tuż obok mnie, (ponownie to samo?) dojrzałam Panią ubraną we „wspomniany” naszyjnik. Ja również nie minęłam się z dress code’m.

Poznań-20130306-00707 Przeszliśmy przez wstęp, a teraz Nas raczyć będzie „Armani” linii „Jeans”.
Nie umiem, rzadko o Nim (a może Niej?) mówię, bo to, co zostało przedstawione nie wpisało się w model spotkania.
Spodziewałam się „high fashion”, a ujrzałam spanie i plażowanie.

„Furla” pokazała klasyki w nowych kolorach. Witam pomarańcz, błękit nieba i wężowe wykończenie. „Candy Bag” wciąż pozostaje na czasie.

Poznań-20130306-00714

Kolejne przemieszanie i „Calvin Klein Jeans” na wiosnę. Sportowo, pastelowo, w białym sweterku i sandałkach koloru oranżady.

Poznań-20130306-00716Dużym zaskoczeniem okazało się „przedstawienie” kolekcji marki „bizuu”.
Ostatnio mówiłam, że dobrze sprzedają się prywatność i wyróżnienie. I taki nowy (polski) trend pokazały Siostry.
Sukienki dla Mamy i Córki.
Oczywiście, że w światowej modzie (głównie za oceanem), ten trend jest przestarzały, natomiast tutaj nikt, w Polsce, nie wpadł na pomysł, aby ułożoną „great idea” wykorzystać.
Dokładnie, dwa tygodnie temu, zapoznałam się z fragmentem kolekcji podczas „Spotkania Kobiet Biznesu” w City Parku, jednakże wczoraj zobaczyłam więcej i w nowym połączeniu.
Sukienki są lekkie, bardzo kobiece, które usatysfakcjonują duet doskonały, Mamy i Córy.

Poznań-20130306-00722

Zaproszeni Goście podziwiali uczesanie „prezentujących” wykonane przez salon fryzjerski „Maestro” i makijaż przygotowany przez wizażystki perfumerii „Douglas”.

Należałoby wspomnieć o obsłudze kelnerskiej, która nie pominęła nikogo i uraczyła lampką wina.
Muzyka i oświetlenie współgrały idealnie.

Część I uważam za zamkniętą, i z moimi Czytelnikami przenoszę się do Słodowni +3, na sztukę teatralną pt. „Listy miłosne”.
Towarzyszyła Nam Grażyna Wolszczak i Jan Jankowski, którzy przywitali się z Gośćmi tuż po zakończonych pokazach (wielkiej) mody.
Sztuka długa, z początku interesująca, później senna. I wtedy to również opuściłam Stary Browar.

Ubierając się, podsłuchiwałam grający, acz jeszcze nieoficjalnie, zespół muzyczny.
W międzyczasie, sala pokazowa przeobraziła się w bankiet(ową). Pojawiły się stoły zastawione przekąskami.
Przy wyjściu, otrzymałam ankietę, z późniejszym losowaniem ekskluzywnych nagród.

Jak było? Przyzwoicie, profesjonalnie. Po prostu miło.

Z oczekiwaniem na kolejne zaproszenie,
Pozdrawiam serdecznie,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

Poznań-20130306-00724

Dolce & Gabbana – Doskonałość Roku!

Owszem, o właśnie tak.

Nie tak łatwo przyszło mnie napisanie poniższej publikacji.

Niezwykły duet Domenico Dolce & Stefano Gabbana wciąż jest na czasie.
Oto teraz, przedstawiają Państwu swoją najnowszą kolekcję „donna” Ready-To-Wear na najbliższy już zimowy sezon 2013/14.
I trudno o moją krytykę, choć modowe portfolio owiane jest chaosem, znakiem zapytania i oczekiwaniem, bowiem „the art of mosaic-making is a slow and precise one.

Kochankowie poznali się na Sycylii – włoskiej wyspie, która już na zawsze pozostała „punktem odniesienia” ich twórczości.

Dolce Gabbana

Powyżej zareklamowana kolekcja jest bogata w ilości i jakości.

Ot tak, na „dzień dobry” witają mnie wspomniane mozaiki, które wzorem pochodzą z sycylijskiej katedry Monreale.

_VIE4725.450x675

Projektanci łączą przeciwieństwa.

Sukienki, tudzież komplety (bluzka i spódnica – kolokwialnie, acz zrozumiale) są zasobne w treści wykończenia, a proste w formie, cięte w linii prostej.
Długości rękawa 3/4, poniżej linii nadgarstka, do łokcia. Spódnice do kolan, a otulające ciało sukienki nawet do kostek.
Na każdym modelu – mozaika. I korona. I połączenie „2+1” – kolczyki & wisior w jednym wzorze.

_VIE5170.450x675

_DOL0058.450x675

Następnie, jest ascetycznie. Szaro.

Kochankowie podążają za „modą” i tworzą całościowy (materiałowo jednolity) look.
Przyglądając się kolekcji mam wrażenie jakbym cofnęła się do czasów I bądź II wojny światowej, kiedy świat mody był przymusowo ograniczony w ilości dysponowanego materiału przypadającego na jedną rzecz.

_DOL0122.450x675Tutaj są rozkloszowane spódnice, z wysokim stanem, do kolan. Przejaw sweterków à la Coco Chanel czy stylu inspirowanego Grace Kelly.

_DOL0098.450x675

I krata – zapowiadająca kolejny trend – jako wyściółka płaszcza.

Dolce Gabbana

Kolekcja nie byłaby sobą, gdyby nie zaistniała „la ragazza italiana”, czyli tradycyjna sycylijska dziewczyna – duet’owa bogini. Wyróżniają ją czarne nieprzezroczyste rajstopy & koronki, chłopska spódnica i szal obszyty frędzlami.

I jak z nieba, spada na Ziemię, aby objawić się w kolekcji.

Tym razem nie jest to tylko kolor „noir”, ale i ciemny brąz.
„Total look”, pojedyncze modele; mnie natomiast przypadła poniższa kombinacja.
Odważnie? Na miasto? Nie w Polsce.

Dolce Gabbana

Dolce Gabbana

Powoli zbliżam się do końca.

Kolejny akt potwierdzający ich „podstawę”, to kontrastowe połączenie.

_DOL0238.450x675Nie sposób wspomnieć o inspiracji Valentino, przynajmniej w moim odczuciu.
Kolor czerwony przenika przez kolekcję, jest dodatkiem do trendów, nigdy jednak nie był tak oczywisty jak czarny, w ostatnim czasie – szary czy granatowy.
Kiedy jednak widzę koronki (o mój Ty, Panie) i czerwień, to mowa jest o jedynym Maestro Giovanni…
Dolce Gabbana

Na zakończeniu króluje retrospekcja.

Dolce Gabbana
Uważam, że kolekcja jest świetna. Miła dla oka i ducha (oddając się w ręce Boga, nosząc na szyi krzyż i wizerunki Świętych na piersi).
Jednakże, jednakże to akcesoria są absolutnym hitem.

_VIE5529.450x675_VIE4903.450x675_VIE4880.450x675
Pozostając natchniona, życzę Państwu miłego dnia!
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.