Klasyczne piękności u Valentino!

Dom mody Valentino był zarządzany przez Marię Grazię Chiuri i Pierpaolo Piccioli od 2008 roku. Oficjalnie obydwoje stali za jego sterami, wszakże po solo kolekcji przygotowanej przez Piccioli (Chiuri jest dyrektorem kreatywnym domu mody Dior od 2016 roku), gołym okiem widać, że to Włoszka tworzyła modę V. i stoi za metamorfozą marki premium. Motyle, ćwieki, #camouflage total look – to musi być jej sprawka. Ubolewam, że Valentino wrócił do podstawy – klasycznych modeli tworzonych przez Valentino Garavaniego, natomiast Maria Grazia Chiuri pisze nowy rozdział w historii domu mody Dior, którego początki zostały dobrze ocenione przez media i znawców tematu.
_val0977
Obawiam się, że notowania Valentnio zaczynają spadać. Obym tym razem się pomyliła.

Niemniej, jako fanka segmentu haute couture i domu mody Valentino (w starszej i nowszej wersji) – uważam, że projekty realizują temat mody wysokiego krawiectwa z sukcesem na koncie. Pierpaolo Piccioli może przybić sobie „piątkę” z Bouchra Jarrar Paris, prawda?

Alicja Szablewska

Kolekcja haute couture, S|S 2017
Źródło: vogue.com.

O kobiecie, do której należy ostatnie słowo. Wywiad z Anią Kruk!

12291772_10207759549925499_4034402568636179549_oTo było bardzo miłe spotkanie. Kilka tygodni temu, w grudniowy poranek spotkałam się z Anią Kruk w bardzo przytulnym miejscu. Poznańska restauracja ‚Bagels & Friends‚, gorąca kawa, gwarne rozmowy i MY. Po ponad dwóch godzinach wymiany poglądów, wyłączyłam dyktafon i pomyślałam: „Uff, mam świetny materiał na wywiad” dla magazynu on-line FashionBiznes.pl.

Rodzinna firma Kruków jest obecna na rynku od 175 lat, jednakże w 2008 roku natrafiła na opór. Pierwszy raz w historii polskiej Giełdy Papierów Wartościowych miało miejsce tak zwane „wrogie przejęcie”. Grupa Kruk SA znalazła się w obcych rękach i od ośmiu lat należy do grupy Vistula & Wólczanka.
Mawia się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło… i na arenę wkroczyła Ania Kruk z autorską marką biżuteryjną. Wówczas prowadziła ustabilizowane życie w Barcelonie i pracowała dla Google, wszakże postanowiła ratować rodzinną markę z opresji. Jak jej to wyszło?
Zapraszam do przeczytania inspirującego wywiadu z kobietą, która nie wypowiedziała jeszcze ostatniego słowa.
O narodzinach marki, ekspansji na Bliskim Wschodzie i planach na przyszłość w ujęciu Ani Kruk.

Alicja Szablewska

Niby nic, a tak to się zaczęło. Po trzech latach obecności na polskim rynku marka Ania Kruk posiada 10 sklepów. Jak narodził się pomysł na nowy biznes?

Nasza marka jest specyficznym przykładem sukcesji w Polsce. Kontynuujemy rodzinną tradycję, zakładając nową firmę ANIA KRUK. Mówimy tu o tradycji przekazywanej od pięciu pokoleń: mój pradziadek Władysław Kruk odziedziczył warsztat po Leonie Skrzetuskim, potem był nasz dziadek Henryk, tata – Wojciech Kruk, który mały warsztat rozwinął do sieci kilkudziesięciu sklepów w całej Polsce, a teraz na scenę wkroczyliśmy my – mój brat Wojtek oraz ja.
Dlaczego w ten sposób? To był moment, w którym szukaliśmy pomysłu na założenie nowej firmy w związku z zawirowaniami, które działy się na linii W.Kruk – Vistula. Chcieliśmy zacząć na nowo, stworzyć markę biżuterii, ale która nie byłaby konkurencją dla W. Kruka. Firmę, która opiera się na wartościach rodzinnych, jest autentyczna. Jaki mieliśmy pomysł na produkt? Biżuterię do noszenia na co dzień, nie tylko na wielkie wyjścia. ANIA KRUK to marka młoda, lekka, nie do końca poważna. Oparta na autentycznej pasji i zabawie modą. Chcę być blisko moich klientek, chcę, żeby nasza biżuteria dawała im radość, przyjemność z jej noszenia.

Z miłości do piękna tworzą się wspaniałe rzeczy, a w projektowanie i tworzenie biżuterii wkładasz całe swoje serce. Co sprawia, że marka Ania Kruk ewoluuje?

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Dla mnie największą inspiracją są ludzie. Osobiście nie wierzę w projektowanie nad pustą kartką papieru lub w historie, że ktoś podczas pobytu w Hiszpanii zainspirował się wzorem płytki, który przełożył na kolekcję biżuterii. Uważam, że projektant jest osobą, która powinna być maksymalnie skoncentrowana na swoich klientach i ludziach, którzy go otaczają. Powinien szukać inspiracji w życiu codziennym, zgadywać potrzeby ludzi.
Obserwuję to, co kobiety noszą, jak się ubierają, w jaki sposób żyją. Dla mnie, jedną z inspiracji mogą być młode kobiety, które pracują w dużych firmach, dla przykładu: ile godzin spędzają w pracy? Ile mają spotkań biznesowych w ciągu dnia? Co chcą komunikować sobą w pracy, z jakiej strony się pokazać? Myślę o ich formalnym dress code’dzie. Na drugim biegunie leżą kolekcje wieczorowe. Zastanawiam się, co pasowałoby do długiej sukienki? Co chciałaby założyć młoda dziewczyna na studniówkę? W jaki sposób zestawiać ze sobą biżuterię? Czy chcę zaprojektować mocny łańcuch, talizman siły kobiecej czy pójść w stronę delikatnego serduszka, które chłopak kupi swojej dziewczynie z okazji pierwszej rocznicy? Biżuteria to ludzie i ich historie. Emocje, zaklęte w przedmioty. Moje emocje, ale przede wszystkim emocje moich klientów i klientek.

Karl Lagerfeld uważa, że inspirację należy czerpać ze świata nas otaczającego. A co Ciebie inspiruje?

Obserwuję to, co dzieje się dokoła mnie. Dla mnie bardzo ważny jest moment analizy. Wczytuję się w wyniki sprzedażowe, robię tabele i zestawienia, patrzę w którym kierunku podąża moda. Przecież największym wyrazem uznania jaki klientka może dać marce jest zakup jej produktów. Dlatego spoglądając w tabelki, widzę konkretnych ludzi, którzy wybrali konkretne wzory. Zawsze wiem, który model kolczyków w danym miesiącu jest hitem lub która kolekcja w danym sezonie cieszy się największą popularnością. Z drugiej strony, bardzo istotne są dla mnie wartości marki. Muszą być widoczne w produkcie, ale też w sposobie, z jakim komunikujemy się z otoczeniem, w jaki mówimy do klienta. Jednym słowem spójność.

Jak wygląda proces tworzenia sezonowej kolekcji?

Przede wszystkim ANIA KRUK wprowadza kilka kolekcji w sezonie. Więc przygotowanie całego sezonu zaczynam od analizy (znowu!). Planuję, ile kolekcji chciałabym wprowadzić, dzielę asortyment na grupy produktowe, i podejmuję decyzję: w tym obszarze potrzebuję dwóch kolekcji, w tym obszarze tylko jednej. Dopiero potem siadam nad kartką papieru i zaczynam szkicować. Albo często wracam do pomysłów, które już wcześniej miałam gdzieś odłożone, zachowane na później.
Proces tworzenia kolekcji jest długi, ale nie aż tak, jak w branży odzieżowej, która żyje w szalonym rytmie światowych fashion weeków. Dla przykładu: pracę nad sezonem świątecznym rozpoczęliśmy w marcu. Przygotowania do Gwiazdki (w tej branży to najważniejszy miesiąc w roku) trwają dziesięć miesięcy, a i tak brakuje na wszystko czasu.

Chcieliśmy stworzyć markę egalitarną w swoim charakterze. ANIA KRUK jest dla każdej kobiety. Nie jesteśmy galerią autorską, nie skupiam się na jednej estetyce i jednym rodzaju biżuterii. Każda moja grupa produktowa reprezentuje pewien typ klienta na mojej mapie. Na tę bazę wynikającą z analizy nakładają się moje wizje lub pomysły i gust klientek, który kształtuje naszą ofertę. Jestem bardzo skoncentrowana na stylu życia współczesnej kobiety. Chciałabym, żeby biżuteria i moda dostosowały się do niej aniżeli ona musiałaby się naginać do mody. Chociaż z drugiej strony – lubię jej podpowiadać pewne rozwiązania.

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Czyli edukujesz swoje klientki?

Czasami. Do moich klientek mówię: Spójrz jak fajnie wyglądają te kolczyki z naszyjnikiem z tamtej kolekcji. Aktualnie, robimy bardzo dużo sesji lookbookowych, które są nowatorskim rozwiązaniem w segmencie biżuterii. To dla mnie ważne, to buduje świat marki. Pokazujemy biżuterię na człowieku, ponieważ na białym tle, lub nawet na najpiękniejszym ekspozytorze w butiku, będzie jednak wyglądać dosyć smutno.

Dla kogo tworzysz swoją biżuterię? 

Patrząc na markę z biznesowego punktu widzenia, od samego początku adresujemy nasz produkt do szerokiej grupy klientów, ponieważ zakładaliśmy, że ANIA KRUK będzie miała swoje butiki w centrach handlowych.
Początkowo postawiliśmy na pewien styl, który okazał się zbyt małą niszą, żeby móc rozwijać firmę tak, jak byśmy chcieli. Po pierwszym roku działania zmodyfikowaliśmy strategię, poszliśmy w innym kierunku. To ważne, żeby umieć być elastycznym i nie wahać się wprowadzać zmiany, jeśli pierwotna koncepcja się nie sprawdza.

Biżuterię tworzę dla bardzo różnych klientów. W naszych butikach kupuje zarówno matka jak i córka. Nawet babcie. Lubię obserwować nasze międzypokoleniowe klientki, to bardzo miłe, kiedy matka z córką wspólnie robią zakupy, naradzają się, wybierają prezenty.

Z kim współpracujesz podczas powstawania kolejnych kolekcji? 

Współpracuję z całym zespołem. Przy powstawaniu kolekcji liczy się dobrze przygotowana część analityczna, jak również kreatywne i inspirujące rozmowy z naszym AK-teamem*, feedback od dziewczyn z naszych butików. W fazie produkcyjnej liczy się wsparcie techniczne: nie byłabym w stanie funkcjonować bez technologów oraz złotników, którzy moje rysunki potrafią przenieść na formy przestrzenne. Czasami się śmieję, że oni potrafią czytać w moich myślach.

Czy łatwiej jest Ci tworzyć własną markę czy odbudowywać rodzinny biznes?

Nasza rodzinna marka ma gen przetrwania. Jeżeli coś się posypie, to zaczynamy budować firmę od nowa. Dziadek Henryk tracił wszystko i zaczynał od zera dwukrotnie – w czasie wojny oraz potem, w okresie komunizmu. W życiu napotykasz na różne zakręty, ważne jest to, by iść dalej, tworzyć coś fajnego, i czerpać satysfakcję z tego, co robisz. Ja na pewno nigdy nie stworzyłabym własnej marki biżuteryjnej, jeżeli historia z przejęciem W. Kruka przez Vistulę & Wólczankę nie miałaby miejsca. A teraz nie wyobrażam sobie ciekawszej i fajniejszej dla mnie pracy!

W Tobie jest siła marki?

To jest gra zespołowa. Siła marki jest w ciekawej historii, w pasji i zaangażowaniu, z jaką ją tworzymy. Nie tylko ja ją buduję, ale również mój brat Wojtek i cały zespół. Szczególnie ludzie, którzy nam zaufali, i są z nami od początku – a przecież 4 lata temu zaczynaliśmy w piwnicy w domu moich rodziców! Naprawdę na początku to wymagało dużej wiary w nas i odwagi, żeby powiedzieć: idę za nimi!
Teraz mamy piękne butiki w Polsce i za granicą, uporządkowane procesy w firmie, ale wtedy to była jazda bez trzymanki. Zaczynaliśmy w trudnym dla naszej rodziny momencie.

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Duży plus za odwagę. Miałaś ustabilizowaną sytuację. Mieszkałaś w Barcelonie i pracowałaś dla Google, a jednak rzuciłaś się na głęboką wodę.

Miałam 25 lat kiedy założyliśmy firmę. Mój brat był lepiej przygotowany do prowadzenia nowego biznesu. Prowadził wcześniej kilkanaście samodzielnych projektów: w Japonii, Chinach lub Hiszpanii, pracował w szwajcarskiej Omedze.
Ja przez pierwszy rok swojej pracy, w dużej mierze uczyłam się na własnych błędach. Było to niezwykle wartościowe doświadczanie. Mam wrażenie, że każdego roku jestem o lata świetlne dalej, lepiej znam branżę, produkt, lepiej prowadzę zespół.

Jak oceniasz kondycję polskiej branży biżuteryjnej?

W Polsce rynek biżuteryjny jest specyficzny. W latach 90., swoje biznesy rozwinęło trzech polskich graczy i to te marki mają do dziś dominującą pozycję na rynku: Apart, W. Kruk, Yes. Co ciekawe, wszystkie marki są z Poznania. Bardzo mocno depcze im po piętach Jubitom, jak również kataloński Tous, który w zeszłym roku otworzył kilkanaście swoich butików.
Wejście do galerii handlowych, gdzie skoncentrowany jest handel w Polsce, wiąże się z dużymi kosztami. Dlatego istnieje pewna bariera wejścia na rynek. Niższe koszty i większą szansę dla nowych marek widzę w sprzedaży online. E-commerce rozwija się niesamowicie szybko, a prowadzenie takiej działalności wiąże się ze stosunkowo niskimi kosztami, dlatego możemy teraz obserwować prawdziwy wysyp polskich, młodych projektantów. Nowe nazwiska pojawiają się co miesiąc. Prowadzą działania w sieci, otwierają showroomy w mieszkaniach, sprzedają na targach dizajnu, wystawiają swoje projekty na platformach skupiających młode marki. Ile z tych marek przetrwa? Nie wiem. W sieci konkurencja jest ogromna. W internecie nikt sam cię nie znajdzie, nie wpisze sam z siebie Twojego nazwiska w Google. Musisz zainwestować w marketing, mieć pomysł na promocję. I znów wracamy do tego samego: trudno jest się przebić i rywalizować mniejszym markom z markami o tak ogromnym budżecie marketingowym, jakim dysponuje na przykład Apart.

Co skłoniło Cię do tego, aby rozpocząć ekspansję na zagranicznym rynku?

Jesteśmy w prawie wszystkich największych miastach Polski. Brakuje nam tylko Trójmiasta
i Wrocławia. Na razie wstrzymaliśmy się z otwarciem butików w kraju, ponieważ nasze działania koncentrujemy na Bliskim Wschodzie oraz sprzedaży internetowej – właśnie pojawiła się nasza nowa strona, zadebiutowaliśmy również w Strefie Marek na Allegro.
ANIA KRUK jest na etapie, kiedy dziesięć butików, które posiadamy w Polsce optymalizują koszty prowadzonego przez nas biznesu. Cały czas otrzymujemy oferty z zagranicy – czy chcielibyśmy otworzyć butik w Norwegii, na Słowenii, w Hiszpanii. Jednak, żeby miało to dla nas sens, chcieliśmy zacząć takie działania z partnerem, który miałby potencjał na zbudowanie całej sieci, otwarcie większej ilości butików. Dlatego zdecydowaliśmy się na Bliski Wschód. To bardzo atrakcyjny rynek z punktu widzenia biznesowego. A do tego biżuteria jest bardzo istotna w kulturze arabskiej.
W Katarze można znaleźć wszystkie ekskluzywne marki: Tiffany, Cartier, Dior, Balmain. A czego im brakuje? Średniej półki. Zwiedzając centra handlowe w Dosze, nie znalazłam sklepu, który oferowałby taki produkt jak nasz. Odnoszę wrażenie, że znaleźliśmy niszę, wyróżniamy się na tamtejszym rynku i już planujemy otwarcie kolejnego butiku na wiosnę.

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Który rynek jest dla Ciebie ważniejszy? Polski czy zagraniczny?

Polski rynek to nasze korzenie, baza podstawa. Bliski Wschód, dopóki nie zbudujemy tam mocnej pozycji, pozostaje eksperymentem. Szaloną przygodą, która ma wszelkie pozory i potencjał, by rozwinąć się w coś bardzo poważnego.

Nowy Rok za pasem. Jakie są plany rozwojowe na kolejne miesiące?

Jeżeli mówimy o planach na 2016 rok to na pewno jest to rozwój naszego świata online. Kładziemy nacisk na rozwój e-commerce oraz dalszą ekspansję na rynku bliskowschodnim i aktualnie nie planujemy rozwoju marki na innych rynkach zagranicznych. I jest jeszcze jedna ciekawa współpraca, którą ogłosimy na wiosnę, ale nie mogę jeszcze zdradzać szczegółów. Będzie o nas głośno!

Jesteś aktywną kobietą, „bo ciągle pojawia się coś nowego do zrobienia”. Nad czym aktualnie pracujesz?

Robię analizy roku 2015 i tworzę strategię dla rozwoju marki na kolejne sezony.

Światowa kobieta. Pasjonatka. Projektantka. Businesswoman. Dyrektor kreatywna. Kim jest Ania Kruk w oczach samej siebie?

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Myślę, że jestem tą samą osobą, którą byłam kilka lat temu, choć bardziej doświadczoną i mądrzejszą. Na pewno jestem osobą bardzo ciekawą świata oraz ludzi i jest to motor napędzający wszystkie moje działania. Etykietka projektanta jest dla mnie trochę za ciasna, ponieważ ja projektuję biżuterię, markę, komunikację – czyli zakres bardzo szeroki. Jestem dyrektor kreatywną i przedsiębiorcą, menedżerem. Rola artystyczna zawiera się w funkcji dyrektora kreatywnego. To jest właściwe sformułowanie i we właściwy sposób definiuje moją rolę, czyli dbanie o spójność procesów kreatywnych, od produktu przez komunikację, od e-commerce przez doświadczenie marki w butikach, czyli są to wszystkie procesy, którymi zajmuję się na co dzień.

O czym marzy Ania Kruk?

Marzę o tym, żeby mieć więcej czasu i żeby doba była trochę dłuższa. Marzę o tym, żeby biżuteria ANIA KRUK była dostępna dla każdej kobiety w Polsce. Chciałabym naszym klientkom przekazać moją pasję i zaangażowanie, które my wkładamy w prowadzenie biznesu, przekazać nasze emocje i energię. Na Instagramie jest więcej zdjęć z hashtagiem#aniakruk opublikowanych przez nasze klientki niż przeze mnie. Wiesz co to oznacza? Że to one tworzą świat ANI KRUK. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze.

*AK-team: zespół Ani Kruk pracujący nad powstaniem kolekcji biżuterii.

O piątku innym niż zwykle

Zagrzmiało. Miło mi się zrobiło. Do prowadzenia bloga – wróciłam.
(I już kilka nowych postów napisałam).
Zmartwychwstałam. Czuję się rewelacyjnie. Praca uszlachetnia. Wróć.

Nie jestem guru mody. Często przyjmuję nową fuchę – szewca. I nie wiem, co na siebie włożyć. Proszę, nie pytajcie mnie o stylizacyjne porady, bo jest to materia mnie kompletnie obca. Wolę pisanie aniżeli wprowadzanie Was w błąd. Acz, postanowiłam zrobić wyjątek od reguły i podzielić się z Wami moimi propozycjami na casual Friday.

Nie od dzisiaj wiadomo, że lubię eleganckie kobiety „pomykające” w niebotycznych szpilkach i z oryginalną torbą w dłoni. W ostatnim czasie moje serce uwodzą stylizacje „wyjęte z kontekstu” i niekoniecznie kobiece. Może to zasiedzenie sprawia, że uleciał ze mnie francuski szyk?
Odpowiedzi nie uzyskam teraz a Was zapraszam do zapoznania się z moją mini galerią – mniej formalnymi propozycjami (inspiracjami?) na dzisiejszy dzień.

Przy okazji, czy uważacie, że ubiór pozbawiony sztywnej etykiety może wpłynąć na Waszą produktywność/efektywność w pracy?

Z życzeniami pięknego dnia,
Alicja Szablewska

Źródło: pinterest.com.

O jeden talent więcej

Bardzo często spotykamy się niechlubnymi wypowiedziami lub głosami dotyczących modelek robiących oszałamiającą karierę w Europie lub za oceanem.

Teraz, kiedy pora jest iście wyjściowa, załączam filmik inny niż wszystkie… o pięknych Aniołkach Victoria’s Secret śpiewających o dwunastu dniowych przygotowaniach do Świąt Bożego Narodzenia.
Gwarantuję Wam doznania estetyczne, ponieważ piękne Panie występują w skąpej bieliźnie, jednakże ich głosy są niedoskonałe. I może w tym nieperfekcyjnym wydaniu tkwi piękno?

Ocenę pozostawiam Wam, drodzy Czytelnicy.

Alicja Szablewska

Szykowny jak Burberry!

Brytyjska super marka Burberry specjalizująca się w sprzedaży odzieży oraz dodatków „w kratę”, ponownie jest na ustach całego świata.
Światło dzienne ujrzały pierwsze zdjęcia dla kampanii na sezon wiosna-lato 2016. I prawdę powiedziawszy, nie mogę się doczekać kolejnej odsłony liczącej aż czterdzieści publikacji. Dlaczego tak?

W tym roku jeden z najbardziej popularnych fotografów współczesnego świata, Mario Testino był odpowiedzialny za sesję… do której zaaranżował syna Piercea Brosnana, DylanaSecundo, artysta podzielił się zdjęciem backstagowym z planu zdjęciowego na swoim profilu Snapchat – 22 października.

Dylan-Brosnan-Burberry-2016-Spring-Summer-Campaign-800x1036

Zapowiedź kampanii na sezon wiosna-lato 2016, źródło: materiały prasowe

 

Burberry-Snapchat-campaign-ss16

źródło: materiały prasowe

Choć na pierwszy rzut oka, działania marki wydają się niespójne, wszakże ich każdy krok jest przemyślany i zaplanowany.
Dla przykładu – brand zrezygnował z publikacji kampanii reklamowych w drukowanych magazynach fashion lub lifestylowych, ponieważ cieszy się największą popularnością w świecie social media. Na platformach: Facebook, Instagram, YouTube, Twitter, Google +, LinkedIN i wielu innych – będziemy mogli obejrzeć kampanię promującą kolekcję od 6 stycznia do czerwca 2016 roku.

Święta Bożego Narodzenia są zapasem i w przedświątecznej gorączce zdarza nam się zapomnieć o bożym świecie. Gnamy za przygotowaniami i prezentami, a Burberry nie chce stracić pozycji lidera w wirtualnym świecie. W centrum Londynu, przy placu Piccadilly Circus marka umieściła gigantyczny bilbord 3D. Ludzie korzystający z telefonów komórkowych mają możliwość stworzenia własnych wersji oryginalnych i kultowych szalików i przesłania ich na serwer… który umieści je na billbordzie. Ot tak, cała świat będzie podziwiał naszą artystyczną duszę. 😉 Zabawa z modą jest dostępna dla użytkowników od 14 do 31 grudnia branego roku.
Sounds cool, doesn’t it?

Bez tytułu

Z życzeniami pięknego dnia,
Alicja Szablewska

Historia segmentu haute couture w XX wieku

źródło: www.stylerumor.com

U schyłku epoki edwardiańskiej, pod koniec XIX wieku, kobiety stawały się coraz bardziej odważne i niezależne.
Dotychczasowy kanon piękna był określany przez elitę społeczną – członkinie rodzin królewskich, arystokratki lub profesjonalne piękności – ówczesne celebrytki. Na horyzoncie rysowały się znaki zapowiadające zmiany obyczajowe. Pierwsza i druga wojna światowa miały ogromny wpływ na modę, jednakże haute couture funkcjonowała jako pierwowzór dla rozwoju przemysłu odzieżowego pierwszej połowy XX wieku, a jej dziedzictwo odczuwamy w czasach nam współczesnych.

Charles Frederick Worth W 1858 roku, narodził się europejski system mody, którego ojcem jest Charles Frederick Worth. Anglik założył pierwszy dom mody w Paryżu i stał się prekursorem rozkwitu wysokiego krawiectwa. Projektant uczynił z rzemiosła – krawiectwa szytego na miarę – złoty biznes. Klientki wyższych sfer społecznych zgłaszały się do krawca, przymierzały jego kreacje w poszukiwaniu „idealnej” sukni, aniżeli dyktowały swoje warunki w domach. Kreator zyskał uznanie bogatych kobiet, ponieważ jego projekty były symbolem zamożności i luksusu – świadczyły o ich wysokiej pozycji w hierarchii. W prezentowanych modelach konfekcji damskiej, król mody pozostawał wierny poetyce secesji, dekadencji, wykwintnym zdobieniom i sylwetce w kształcie litery S ukształtowanej przez gorsety.

063-charles-frederick-worth-theredlist

Kobiety od czasów Odrodzenia zostały poddawane tyranii noszenia bielizny ograniczającej swobodę ruchów aż do 1908 roku, kiedy to Paul Poiret wylansował nową linię directorie – usuwając gorsety z kobiecej garderoby i przenosząc punkt ciężkości z talii na ramiona.
W 1903 roku, pasza Paryża stworzył płaszcz „Konfucjusza” o prostym kroju, a kilka lat później w 1906, spopularyzował modę na styl „helleński” – fason z podwyższoną talią. W okresie do pierwszej wojny światowej, styl mody prezentowany przez francuskiego projektanta nacechowany był wzorcami wschodnimi. Inspirację czerpał z kultury chińskiej, japońskiej lub perskiej. Szarawary i turbany były znakami rozpoznawczymi stylu kulturowego impressario.

W 1910 roku zostało powołane stowarzyszenie Chambre Syndicale de la Couture Parisienne zrzeszające 15 domów mody. Aby przystąpić do elitarnego klubu i stać się członkiem haute couture – strój musi być uszyty w całości ręcznie przez zespół minimum 20 osób pracujących w paryskim atelier i prezentować dwie sezonowe kolekcje rocznie (nie mniej niż siedemdziesiąt pięć nowych modeli). Dzieła wysokiej jakości są równie piękne od spodniej strony, a każdy szew jest dopasowany do sylwetki klientki począwszy od toile – wstępnej wersji stroju wykonanego z muślinu.

Choć kreacje segmentu haute couture cieszyły się ogromnym powodzeniem w Europie i za Oceanem, to pierwsza wojna światowa wyznaczyła nowy porządek w świecie. Gabrielle Chanel, najbardziej wpływowa projektantka XX wieku była świadkiem śmierci luksusu – okresu Belle Époque, w 1914 roku.

coco-chanel-apartment-800x550

W okresie militarnych zbrojeń, Paryż nie utracił pozycji światowej stolicy mody. W 1916 roku, Chanel wypromowała prototyp kostiumu z wełnianego dżerseju – komplet z kardiganem i uproszczoną formą spódnicy. Powściągliwa Coco była propagatorką modernizmu, a po zakończonym konflikcie zbrojnym, został wypromowany na salonach nowy ideał kobiety… naśladujący styl ubierania mężczyzn. Dla projektantki, nowy trend chłopczycy był na rękę, ponieważ w jej projektach odnajdujemy inspirację personalnymi upodobaniami. Spodnie z rozszerzaną nogawką poniżej kolana, koszula noszona w kurortach lub damskie garnitury nawiązują do tytułowej postaci z La Garçonne, powieści autorstwa Victora Margueritte’a z 1922 roku. Każda ówczesna kobieta pożądała wizerunku amazonki. Choć lata 20. i 30. XX wieku to złote czasy dla rozwoju haute couture, jednakże Grande Mademoiselle pozostała wierna swoim zasadom. Prostota, funkcjonalność oraz elegancja są wyznacznikami jej ponadczasowego stylu.

hb_1984.28a-cW 1926 roku, lwica salonowa wypromowała modę na małą czarną – sukienkę noszoną przez miliony kobiety na całym świecie. Jej sukces zawdzięczamy barwie, ponieważ jest to bezpieczny kolor elegancji, natomiast jej prosta forma (krój) jest znana od początków XX wieku.

Gabrielle Chanel uznawana jest za stylistkę międzynarodowej sceny modowej, natomiast to Madeleine Vionet jest jej architektem.
W pierwszym ćwierćwieczu ubiegłego stulecia, francuska projektantka wypromowała własną teorię projektowania ubioru opartego na formach geometrycznych. Jest autorką kroju ciętego ze skosu, a także spódnicy uszytej z trójkątów. Wyrafinowane draperie, węzły lub skręty zdobiące suknię miały za zadanie podkreślić piękno kobiecego ciała.
Choć jest to okres coraz większej fascynacji modą sportową i nowym ujęciem elegancji – awangardą, to designerka inspirowała się starożytnością i światem ją otaczającym. Jest ona autorką sukni uszytej z jednego kawałka tkaniny wzorowanej japońskim kimonem. Madame Vionet po mistrzowsku cięła tkaniny bezpośrednio na modelce, a jej wkład do świata mody zdefiniował technikę tradycyjnego kroju.

060-madeleine-vionnet-theredlist

W 1929 roku nastał Wielki Kryzys, który zmienił oblicze świata. Również przemysł modowy nie pozostał obojętny na nową sytuację, ponieważ rynek odzieżowy nie jest samodzielnie funkcjonującym tworem. Kontrowersje sfery politycznej lub gospodarczej mają wpływ na jego aktywności na międzynarodowej arenie. Bogata klientela haute couture utraciła dorobek swojego życia. Mawia się, że spódnica skraca swą długość jeżeli ludzie są szczęśliwi i zadowoleni z prowadzonego życia, natomiast z końcem lat 20., spódnice o długości do okolic kostek stały się ponownie en vogue, co stanowiło odzwierciedlenie trudnych czasów.

Lata po pierwszej wojnie światowej to czas narodzin nowych prądów w sztuce. Fowizm i kubizm prężnie rozwijały się w Paryżu. Ekspresjonizm zbierał rzesze sympatyków w Niemczech. Włosi chlubili się futuryzmem, natomiast Elsa Schiaparelli upodobała sobie dwa style: surrealizm i dadaizm.
Dali11W latach 30., ekscentryczna projektantka drukowała oryginalne rysunki Salavadora Dalíego lub Jeana Cocteau na swoich projektach. Krawcowa włoskiego pochodzenia szyła ubrania o charakterze sportowym a każdy jeden model zawierał fantazyjny pierwiastek. Zdobione haftem, paciorkami lub guzikami o niezwykłych kształtach. Kapelusz w kształcie buta? Dlaczego nie. Sztandarowym przykładem jej twórczości jest sweterek z iluzjonistyczną, białą kokardą, który otworzył drzwi do międzynarodowej kariery. Z czasem, projektantka zyskała liczne uznanie na salonach i zaczęła tworzyć suknie wieczorowe. Jej klientką była między innymi Wallis Simpson. Księżna Windsoru zszokowała królewski dwór nietuzinkową suknią w homarowy print.

Na paryskiej scenie nazwiska innych wielkich krawców nie schodziły z pierwszych stron gazet. Jeanne Lanvin szyła dla konserwatywnych klientek rozkochanych w romantycznych i eleganckich sukniach, a w 1937 roku Cristobal Balenciaga, okrzyknięty krawcem krawców w latach późniejszych, otworzył swój pierwszy dom mody. Tymczasem, po drugiej stronie globu, Hollywood przeżywało swoją złotą erę i zajęło miejsce Paryża w roli guru modnego stylu.

Wybuch drugiej wojny światowej dokonał spustoszenia na europejskim rynku modowym. Pomimo hitlerowskiej okupacji, pierwsza stolica mody utrzymała swoją wysoką pozycję, acz wzrost znaczenia mody amerykańskiej był początkiem końca francuskiego segmentu haute couture.
W latach 40., produkcja gotowych i codziennych ubrań z metką Made in U.S.A wysunęła się na prowadzenie, a narodowi projektanci zdobywali coraz większą popularność. Moinbocher i Charles James tworzyli luksusowe konfekcje, a Nowy Jork został okrzyknięty stolicą mody w 1943 roku.

Na świecie zapanował pokój, a Paryż wznowił swoją działalność. W 1947 roku, Christian Dior wylansował swoją pierwszą kolekcję „New Look”, która na przekór powojennemu racjonowaniu tekstyliów ukazała obfitość materiałów i powrót do kobiecej linii w kształcie klepsydry z początku wieku. Kilka lat później, w 1954 Gabriella Chanel ponownie otworzyła dom mody i zaprezentowała światu ubrania oraz dodatki gorszej jakości niż w przypadku ubrań szytych na miarę, aczkolwiek klientki czuły się w nich elegancko.

2006ae9661_dior_photograph-746x1024

Świat w wielu dziedzinach rozwijał się z prędkością światła, a cytując profesora Reiko Koga: W modzie odbiciem przyspieszonego tempa życia było coraz szybsze następowanie po sobie kolejnych trendów mody. W latach 60., Yyes Saint Laurent otworzył dom mody prêt-à-porter, a amerykański model produkcji masowej zaczął królować w Europie. Gotowe ubrania wyparły segment haute couture. Liczba paryskich domów mody couture gwałtownie zaczęła spadać ze stu sześciu (1946 rok) do dziewięciu w 2015. Podczas drugiej wojny światowej segment wykwintnego krawiectwa liczył 20.000 klientów, w latach 80. była to grupa 3.000 osób, natomiast wartość sprzedaży kreacji najwyższej jakości stanowiła 6% sprzedaży ogólnoświatowej w 1997 roku. Aktualnie na świecie jest około 150-200 regularnych klientów i przypada od 15 do 18 osób na konkretny dom mody.

Społeczeństwo masowe wypaczone jest indywidualnego stylu. Sieciowe marki jak hiszpański gigant ZARA lub szwedzka H&M dyktują warunki na rynku, wszakże nie możemy zapominać, że teoria mody z przełomu XIX i XX wieku mówi o inspirowaniu się stylem przez inne klasy wywodzącym się… od arystokracji.
Dzisiejsi recenzenci rynku fashion mają podzielone zdanie dotyczące funkcjonowania haute couture. Dla jednej grupy, sezonowe kolekcje są nacechowane współczesnością i zwyczajnie są nieeleganckie, natomiast inni projektanci, w swojej twórczości wracają do korzeni lub na nowo definiują nostalgiczną formę kobiecości. Odpowiedzią na nurtujące nas zagadnienie być albo nie być dla haute couture są słowa Christiana Diora. Jak pisał w swojej autobiografii Dior by DiorW dzisiejszym świecie, wykwintne krawiectwo jest jedną z ostatnich skarbnic cudownej, ekskluzywnej mody, która nie może być dostępna dla każdego; wystarczy, że będzie obecne na świecie i będzie odczuwalny jego wpływ. Zatem, drodzy Czytelnicy, co z tą modą najwyższego kalibru?

as