Kobieca siła XXI wieku, Sylwia Romaniuk

Zatrzymaj się na moment przy dobrym adresie w Warszawie. Aleje Ujazdowskie nr 41, centrum stolicy. Tutaj czas płynie swoim tempem. Nieśpieszno, bowiem piękno tej przedwojennej kamienicy nie prosi o atencję. Ujmuje, wszakże to, czym prawdziwie zachwyca jest niezauważalne, tylko wyczuwalne sercem dla przechodniów. Jest nim to wnętrze. I tuż, u progu, od pierwszego stopnia schodów wyłożonych czerwonym dywanem, swoją magię roztacza Atelier najodważniejszej polskiej projektantki mody, Sylwii Romaniuk.
Spełniona kobieta, matka, businesswoman, pasjonatka, marzycielka. Jest szczęśliwa, bowiem to do niej, los szczodrze się uśmiecha. Żyje wizją jutra i lada dzień zadebiutuje kolekcją ready-to-wear w wersji casual, otwierając salon mody w Londynie. Sukces powodzenia? Sylwia Romaniuk wiarą w siebie oraz w kobiety obroniła wizję własnej marki premium. Jest autentyczna, bo naturalna; a we współczesnych czasach to prawda o samej sobie sprzedaje się najlepiej.
Panie i Panowie, oto kobieca siła XXI wieku – Sylwia Romaniuk, którą środowisko pokochało za bycie sobą.

Oryginalność to wartość dodana ludzi pewnych siebie. W trudnym, dzisiejszym świecie, społeczeństwu jest łatwiej iść z prądem, ulegając modzie na masowy punkt widzenia niż wyróżniać się z tłumu.
Sylwia Romaniuk, na przekór trendom, wykorzystuje niszę jako zaletę i przekuwa ją na dobrze prosperujący biznes. Uważa, że na rynku jest miejsce dla kobiet poszukujących niepowtarzalnych kreacji, suto zdobionych szlachetnymi kamieniami, ręcznie haftowanych. Nadrzędna jakość jest przekładana na każdy detal. Precyzja wykonania, najlepsze gatunkowo tkaniny oraz zgrany zespół formują bardzo wysoki poziom marki SR. Projektantka tworzy baśniowe suknie w warszawskim Atelier, choć zbiera słowa uznania za spersonalizowane projekty od europejskich klientek, zza oceanu oraz z Bliskiego Wschodu. Za swoje projekty uszyte w duchu haute couture, proponuje uczciwe pieniądze, na poziomie cen domu mody o międzynarodowej renomie. Spełnia marzenia o najpiękniejszej sukni ślubnej dla przyszłej panny młodej, bowiem w każde „dzieło sztuki” wkłada serce i zaangażowanie. Jest profesjonalna i przedsiębiorcza, gdyż świadomie kreuje modę na styl życia made by SR. Linia eleganckich świec zapachowych, sensualne perfumy w kryształowych flakonikach czy jedwabne apaszki nie pozostają w strefie marzeń, na papierze, a już niebawem trafią do sprzedaży stacjonarnej oraz on-line.

Sylwia Romaniuk to kreatorka kobiecego wizerunku, projektantka oddana każdej kobiecie. Siłę oraz wolę do walki o swoje miejsce na rynku mody, czerpie od… kobiet. To ich zadowolenie i lojalność wnoszą radość do życia Romaniuk i chęć, aby autorską wizję piękna promować globalnie.

Alicja A. Szablewska

*Artykuł o Sylwii Romaniuk ukaże się na łamach magazynu High Living.

Czołem, madame

Sylwia Romaniuk wita mnie na swoim pokładzie

Odwagą, autentycznością i wiarą w to, co robię – zdałam egzamin u Sylwii Romaniuk. Którym tekstem postawiłam kropkę nad i dla tej współpracy? O, tutaj:
„Jestem kreatorką damskiego wizerunku i projektantką kobiecych marzeń, bowiem pielęgnuję w sobie miłość do życia i do mody.
To ekskluzywne, gdyż niezwykłe podejście, tworzy we mnie naturalną chęć do dzielenia się swoją wysublimowaną estetyką z wszystkimi kobietami. Upiększam świat widziany Twoimi oczami, ponieważ projektuję kreacje szyte personalnymi potrzebami, a suto zdobione pragnieniami. Urzeczywistniam pożądane wizje o niepowtarzalnej sukni.
Roztaczam piękno wokół kobiet, które wiedzą czego chcą i pragną, a ode mnie oczekują kunsztu, precyzji i najwyższej jakości wykonania. Odtwarzam ich autorskie idee na papierze, nadając życie strojom zapierającym dech w piersiach, dla najważniejszej w tym momencie osoby, czyli dla Ciebie.”

Czy jestem zadowolona? Bardzo, bowiem świat bajecznych sukni gra w mojej duszy. Objętości, zdobienia, bezmiar bogactwa i wysublimowany luksus – to mnie pociąga. Od miłości do kreacji haute couture… wszystko się zaczęło. Wygląda na to, że droga wyścielana sukniami jest mi pisana. 

Alicja A. Szablewska 

Lepsi od Jeremiego Scotta?

Panie i Panowie, obwieszczam pewną nowinę! Nasz świat powił duet bardzo kreatywnych mężczyzn Laurence Li i Chico Wang, którzy już depczą po piętach maestro Jeremiemu Scottowi – dyrektorowi kreatywnemu zarządzającemu domem mody Moschino od 2013 roku. Amerykanin Scott słynie z niebanalnego ujęcia współczesnej mody. Zaprezentował kolekcję „artystycznie” spaloną lub epatującą wielkim logo McDonald’s, a utrzymaną w tonacji żółto-czerwonej. Innym razem, kreator wylansował modę inspirowaną lalką Barbie. Świat mody kupuje jego inicjatywy, wychwala guru pod niebiosa i biznes się kręci, jednakże głupi są ci uważający siebie za jedynych, najlepszych w świecie mody i nie zważający większej uwagi na konkurencję rosnącą w siłę. Tak oto, poddając się codziennej rutynie – przeglądałam prasówkę… i poznałam nową markę Laurence & Chico. Brzmi znajomo? Przyjrzyjmy się szczegółom. Wspomnieni panowie są absolwentami jednej z najlepszych uczelni artystycznych – Parsons Fashion, Art & Design School w Nowym Jorku. Laurence Li pracował jako specjalista do spraw visual merchandisingu u projektanta Alexandra McQueena oraz marek premium Miu Miu oraz Givenchy. Jego kompan studiował ilustrację, marketing i animację. Tych dwoje spotkało się we właściwym czasie i połączyli wspólne siły. Z kooperacji doświadczonego z uczonym wyszła piorunująca kolekcja – debiutancka na sezon wiosna-lato 2017. A zatem, cóż fajnego zobaczymy?

laurence-chico-articleKilkanaście modeli odzwierciedla filozofię marki skupiającej się na tworzeniu nowej mody. Kreatywni dysponują tabula rasa, którą zapiszę w autorski sposób, a ich ujęcie tematu jest niemożliwe do skopiowania przez innych „w branży”.

Ręcznie stworzone rysunki są materiałem dla czterech modeli bluz z długim rękawem, zakładanych przez głowę, a wykończonych czarną „lamówką”. Oryginalnie i stylowo.

Pojawiają się sety – marynarka z kołnierzykiem w szpic i spodnie rybaczki wykończone falbanką imponującej wielkości. Materiał? Wzorowany autorskimi malunkami.

Uwagę przykuwa bardzo modna w bieżącym sezonie – kurtka bomber, w wersji tweedowej (biało-szaro-czarna oraz w wersji zdominowanej przez róż i pomarańczowe mini guziki) lub w formie pierzastej – z grubego, acz sztucznego i barwionego włosia. Jednym z wiodących motywów kolekcji jest wspomniany tweed (ulubiona tkanina kreatorki mody XX wieku – Gabrielle Chanel) pojawiający się w towarzystwie spopularyzowanych „wiązań na krzyż”, oryginalnie wylansowanych przez Yves Saint Laurenta. To połączenie dwóch materii jest materiałem dla spodni o długości 7/8, ołówkowej spódnicy poniżej linii kolana oraz krótkich spodenek.

Innym przykuwającym modelem jest suknia zbudowana z gigantycznych pokładów materiałów w biało-czarny print, zakładanej na lewe ramię, ciętej asymetrycznie. Ta stylizacja została dopełniona naszyjnikiem z ogromnych pereł.

186_27

Nie można przejść obojętnie koło części kolekcji wykonanej z jasnego jeansu, w kolorze błękitnego nieba. Koszula z długim rękawem i żakiet są suto zdobione falbankami. Dopełnieniem są spodnie dzwony skrócone w okolicach kostki. Prosta sukienka – tak zwana „hiszpanka”, szorty lub spódnice ołówkowe mają swoje miejsce i modne – falbaniaste zdobienie.

Kolekcja jest treściwa, spójna i odpowiada na aktualne trendy w modzie. Jest bardzo autorska. Mam na myśli, że jest ona oryginalna, ponieważ ta dwójka zaryzykowała wiele decydując się na krok w nieznane i prezentując pierwsze działo – w zgodzie ze samymi sobą. Przemysł mody ma to do siebie, że rządzi nim pieniądz i dobrze sprzedają się projekty lubiane przez masy, a kolekcja od Laurence & Chico jest niszowa i została zaprezentowana wąskiej klienteli (w ujęciu światowym) na Bliskim Wschodzie, w Dubaju.

Warto dodać, że są to „bezpieczne projekty”. Przyglądając się poszczególnym modelom widać wyraźny wpływ twórczością Grande Mademoiselle. Perły zdobią skórzane rękawiczki powyżej łokcia.

Uzupełnieniem dwóch stylizacji jest naszyjnik z pereł inspirowany pierwowzorem zaprezentowanym podczas pokazu kolekcji ready-to-wear na sezon wiosna-lato 2014 francuskiego domu mody Chanel.

67_44

Kapelusze z małym rondem, wspomniany tweed czy biało-czarne połączenia dla sukni… powstałej na podstawie oryginalnych (bardzo strojnych) projektów geniusza XX wieku – Cristobala Balenciagi?

Choć jest to minus, jednakże rekompensuje go odwaga projektantów. Laurenci Li i Chico Wong są reżyserami w swoim świecie. Czy wróżę im sukces? Weszli na dobre tory drogi prowadzącej do sukcesu.

Alicja Szablewska

Źródło: buro247.me.