Dobre, sobotnie spotkanie z Racil Chalhoub

Nastał dobry dzień, bo piszę na blogu. W ostatnim czasie bardzo zaniedbałam stronę od której moja dziennikarska kariera się rozpoczęła.
Miotały mną miłosne uniesienia i inne rewolucyjne zmiany. A dzisiaj? Los się do mnie uśmiecha. Szczodrze. Choć stoję sama, niemniej czuję, że podjęłam dojrzałą decyzję.

W 2015 roku Racil Chalhoub również postawiła na siebie. Założyła autorską markę fashion projektującą damskie garnitury. Libanka z pochodzenia, paryżanka z wyboru. Rozsądna kobieta, bowiem do prowadzenia poważnego biznesu „dojrzewała” osiem lat. W 2006 roku założyła organiczną kawiarnię i modowy concept. Poznała zwyczaje i zachowania zakupowe kobiet. Studiowała Fashion Design oraz Marketing przy American University w Londynie. Zafascynowana wszechstronnością (wykorzystania) garnituru (zainspirowana wzorem Le Smoking zaprojektowanym przez Yves Saint Laurent’a w 1966 roku) wdrożyła oryginalny i niepowtarzalny projekt w życie.

W tym miesiącu marka RACIL nawiązała współpracę z internetową platformą zakupową matchfashion.com. Wypuściła kolekcję kapsułową składającą się z kilku modeli jedno- lub dwurzędowych kolorowych garniturów. Każdy projekt opowiada inną historię.
Dominują cukierkowe kolory. Słodki róż oraz baby blues. Stały jest krój oraz aksamitne wykończenie marynarki oraz lampasów przy spodniach. Różne są wzory klap, a tym samym umiejscowienie guzików oraz dopełnienie kompletu.
Pojawia się maxi sukienka w kształcie litery A, mieniąca się i unoszona przez wiatr. Mamy do wyboru spodnie cygaretki w kant lub wersję „bardziej na czasie” – inny wzór o prostej linii, szerokich i bardzo długich nogawkach. Z powodzeniem możesz do nich dobrać niebotycznie wysokie czółenka lub sandały na klasycznej szpilce lub słupku, bądź pokusić się o wersję  spodni inspirowanych długością 5/6. Nogawki są podwinięte i zaprasowane. Modne tasiemki służą jako pasek i eleganckiemu Le Smoking nadają mniej formalnego tonu, który ubierzesz do pracy, na popołudniowe spotkanie z koleżankami albo do teatru.

Projektantka Racil Chalhoub doceniła możliwości wykorzystania niedocenianego damskiego garnituru. Nosem wyczuła nadchodzące zmiany obyczajowe oraz zaznajomiła się z najważniejszymi trendami lifestyle’owymi. Dzisiejsze kobiety chcą więcej. Pragną żyć… i dorównują mężczyznom nie tylko na szczeblu zawodowym. Nie dziwią mnie wyraźnie zauważalne elementy kobiecego stroju w męskich kolekcjach na sezon jesień-zima 2017|18. O czym to świadczy? O sile kobiet i ich punkcie widzenia z którym musimy się liczyć.

Racil Chalhoub stworzyła projekt doskonały od stóp do głów. Wykazała się solidnym przygotowaniem, wiedzą, zdobytym doświadczeniem i intuicją. Do cna wykorzystuje pięć minut autorskiego konceptu. Kolekcja kapsułowa jest dodatkowym projektem do głównej, sezonowej kolekcji Tux Decadence. Ponadto marka RACIL oferuje bluzki, sukienki i płaszcze.

W przemyśle modowym wszystko staje się możliwe, a miksowanie odmiennych charakterów (powściągliwego angielskiego stylu i nonszalanckiego szyku Francuzek) wydaje się banalnie proste. Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte… a następnie zarabiać krocie. I tego Wam życzę.

Alicja Szablewska

Hedi Slimane, bój się Boga!

Wygląda na to, że świat mody jest o krok od przewrotu.
Hedi Slimane pożegnał się z funkcją dyrektora kreatywnego u Yves Saint Laurent, a dla kogo będzie pracował niebawem?

Jak donosi wiarygodne źródło internetowe, na blogu u Pana Michała Zaczyńskiego przeczytałam, że kontrowersyjny projektant, który przyczynił się do dwukrotnego zwiększenia rocznych przychodów francuskiego domu mody (do kwoty 787 milionów dolarów w 2014 roku) może objąć stanowisko naczelnego u Chanel?

12932824_510171469183436_8306404470200218074_n

Źródło: instagram.com

Dom mody CHANEL niezmiennie zachowuje swoją tożsamość od 102 lat, kiedy w 1914 roku Gabrielle Chanel otworzyła swój pierwszy boutique przy rue Germain-Biron w Deauville.

Jestem zdania, że obsadzenie stanowiska Panem Slimane nie jest dobrym posunięciem, ponieważ kreatywni powinni kultywować historię domu mody stworzoną przez protoplastów, ich wartości i tradycje. Natomiast Slimane stworzył odrębną historię domu mody Saint Laurent. Jednakże w bezlitosnym przemyśle modowym to pieniądz gra pierwsze skrzypce, o czym przekonali się najlepsi z najlepszych. Genialni twórcy – kreatorzy, dla przykładu: Alber Elbaz lub Raf Simons zrezygnowali z piastowanych stanowisk. Dlaczego?
Z drugiej strony, jeżeli bardzo kolorowa postać John Galliano tworzy dla skrajnego minimalisty Martina Margieli, to w świecie mody wszystko jest możliwe.

Jestem bardzo ciekawa, co przyniesie nam kolejny dzień.
Alicja Szablewska

Z nadejściem wiosny…

Nadeszła kalendarzowa wiosna. Z jej nadejściem pojawiły się zmiany. Zimowy marazm chowamy głęboko na dno szafy, a z niej wyciągamy to, co kobiety i mężczyźni lubią najbardziej, a mianowicie jest to… świeższe spojrzenie na świat. I lżejszą garderobę. Choć proponuję zachować na wierzchu grubsze rajstopy i wełniane kominy, ponieważ „kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata” i nim nadejdzie jutro, to pogoda może zmienić się… jak i nastrój kobiety. Przepraszam za zabawę słowną, jednakże to promienie słoneczne rozświetlają moją szarą cerę i radują zbolałe serce. A dobry humor przelewam na papier. Ot, takie są uroki ulotnej kreatywności, którą wykorzystuję do cna tu i teraz.

Light and fantastic

Źródło: wfilomeno.com

Dobrze, wstęp mam odhaczony, a co właściwie chciałabym Wam powiedzieć? Przeglądając dzisiejszą internetową prasówkę, natrafiłam na prezentację wiosenno-letniej kolekcji damskich torebek noszonych pod pachą lub w dłoni – tak zwanych clutch bag.

Marka Rauwolf została założona przez projektantką niemieckiego pochodzenia Kristine Johannes w 2012 roku. Ona natychmiastowo została „ulubienicą” ulubionych. Dla przykładu, gwiazdy najwyższego szczebla chętnie uzupełniają swoją stylizację o piekielnie drogi detal, którego cena sięga nawet 2.500 dolarów amerykańskich. Kate Bosworth, Naomi Watts, Emma Watson, Dakota Johnson, Katy Perry, January Jones, Kate Beckinsale oraz Emily Blunt pozują z torebką od Johannes. Jej projekty zostały wypromowane w lifestyleowych magazynach o międzynarodowym rozgłosie: Harper’s Bazaar, Tatler, WWD, Architectural Digest, Elite Traveler, Elle Décor i wiele innych pisze o detalu robiącym furorę za oceanem.

0015

Źródło: buro247.me

Choć ich cena pozostawia wiele do życzenia, jednakże reklama jest oryginalna. Kreatywna. Na czasie. Spójna z aktualnymi trendami mody. Wdzięczna. Chwytliwa, ponieważ ludzie „kupują to” i „lubią to”. Projektantka zaciera ręce i rozszerza swoje pole działania. W maju 2015 roku pojawiła się linia ślubna torebek damskich. Czy przemysł ślubny ma się tak dobrze? A może panna młoda jest nierozłączna ze swoim telefonem komórkowym? Twoi najlepsi przyjaciele: aplikacje Snapchat i Instagram potrzebuję codziennie porcji nowych informacji jeżeli nie chcesz wypaść z modnego obiegu. O, zgrozo.

WAX_WORKS_0379_V4a_HR

WAX_WORKS_0308_V4a_HR

Źródło: rauwolfnyc.com

Wykorzystując Waszą uwagę i chwilę, pragnę przedstawić Wam inne ujęcie kobiecego tematu. Zofia Chylak jest projektantką młodego pokolenia. Starannie wykształcona. Swój fach szkoliła w dziale projektowania u Proenza Schouler oraz pod okiem Nicolasa Caito. Zaradna dziewczyna. I doceniona przez polski naród nagrodą Elle Style Award w kategorii „Marka Roku” w 2015. Winszuję i zdanie podzielam. W Polsce, projektantka zajmuje się tworzeniem skórzanych akcesoriów, których cena ze średniej półki idzie w parze z włoską jakością materiałów. Pani Zofia czerpie inspiracje z historii stroju, a swoje przemyślenia przekłada na papier. Jestem fanką jej projektów – wszelako definiowanych torebek małych oraz dużych, podręcznych i „na wielkie wyjście” oraz innych small leather goods – portfeli oraz breloków. I jestem zdania, że jej prezentacja kolekcji na sezon wiosenno-letni zbierze rzesze sympatyków. Trzymam kciuki.

A tymczasem, ja oddalam się w siną dal.
Do usłyszenia niebawem,

Alicja Szablewska

Monogram Magazine i ja

Doczekałam się i ja. 🙂

Najnowsze wydanie ekskluzywnego magazynu Monogram otwiera mój artykuł o segmencie haute couture  w XX wieku – „Haute couture wczoraj i dziś”.

PicMonkey Collage

Nie posiadałam się z radości, kiedy otrzymałam propozycję współpracy z wrocławską redakcją, ponieważ forma lifestyleowego magazynu oraz mój konik – moda XX wieku są mnie bliskie. Tym bardziej raduje się moje serce patrząc na autorską publikację… aż 9 stron należy do mnie.

PicMonkey Collage1

Zaciekawieni? Zainteresowani? Zapraszam do salonu Empik, aby zapoznać się lepiej z moim piórem.

Alicja Szablewska

O kobiecie, do której należy ostatnie słowo. Wywiad z Anią Kruk!

12291772_10207759549925499_4034402568636179549_oTo było bardzo miłe spotkanie. Kilka tygodni temu, w grudniowy poranek spotkałam się z Anią Kruk w bardzo przytulnym miejscu. Poznańska restauracja ‚Bagels & Friends‚, gorąca kawa, gwarne rozmowy i MY. Po ponad dwóch godzinach wymiany poglądów, wyłączyłam dyktafon i pomyślałam: „Uff, mam świetny materiał na wywiad” dla magazynu on-line FashionBiznes.pl.

Rodzinna firma Kruków jest obecna na rynku od 175 lat, jednakże w 2008 roku natrafiła na opór. Pierwszy raz w historii polskiej Giełdy Papierów Wartościowych miało miejsce tak zwane „wrogie przejęcie”. Grupa Kruk SA znalazła się w obcych rękach i od ośmiu lat należy do grupy Vistula & Wólczanka.
Mawia się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło… i na arenę wkroczyła Ania Kruk z autorską marką biżuteryjną. Wówczas prowadziła ustabilizowane życie w Barcelonie i pracowała dla Google, wszakże postanowiła ratować rodzinną markę z opresji. Jak jej to wyszło?
Zapraszam do przeczytania inspirującego wywiadu z kobietą, która nie wypowiedziała jeszcze ostatniego słowa.
O narodzinach marki, ekspansji na Bliskim Wschodzie i planach na przyszłość w ujęciu Ani Kruk.

Alicja Szablewska

Niby nic, a tak to się zaczęło. Po trzech latach obecności na polskim rynku marka Ania Kruk posiada 10 sklepów. Jak narodził się pomysł na nowy biznes?

Nasza marka jest specyficznym przykładem sukcesji w Polsce. Kontynuujemy rodzinną tradycję, zakładając nową firmę ANIA KRUK. Mówimy tu o tradycji przekazywanej od pięciu pokoleń: mój pradziadek Władysław Kruk odziedziczył warsztat po Leonie Skrzetuskim, potem był nasz dziadek Henryk, tata – Wojciech Kruk, który mały warsztat rozwinął do sieci kilkudziesięciu sklepów w całej Polsce, a teraz na scenę wkroczyliśmy my – mój brat Wojtek oraz ja.
Dlaczego w ten sposób? To był moment, w którym szukaliśmy pomysłu na założenie nowej firmy w związku z zawirowaniami, które działy się na linii W.Kruk – Vistula. Chcieliśmy zacząć na nowo, stworzyć markę biżuterii, ale która nie byłaby konkurencją dla W. Kruka. Firmę, która opiera się na wartościach rodzinnych, jest autentyczna. Jaki mieliśmy pomysł na produkt? Biżuterię do noszenia na co dzień, nie tylko na wielkie wyjścia. ANIA KRUK to marka młoda, lekka, nie do końca poważna. Oparta na autentycznej pasji i zabawie modą. Chcę być blisko moich klientek, chcę, żeby nasza biżuteria dawała im radość, przyjemność z jej noszenia.

Z miłości do piękna tworzą się wspaniałe rzeczy, a w projektowanie i tworzenie biżuterii wkładasz całe swoje serce. Co sprawia, że marka Ania Kruk ewoluuje?

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Dla mnie największą inspiracją są ludzie. Osobiście nie wierzę w projektowanie nad pustą kartką papieru lub w historie, że ktoś podczas pobytu w Hiszpanii zainspirował się wzorem płytki, który przełożył na kolekcję biżuterii. Uważam, że projektant jest osobą, która powinna być maksymalnie skoncentrowana na swoich klientach i ludziach, którzy go otaczają. Powinien szukać inspiracji w życiu codziennym, zgadywać potrzeby ludzi.
Obserwuję to, co kobiety noszą, jak się ubierają, w jaki sposób żyją. Dla mnie, jedną z inspiracji mogą być młode kobiety, które pracują w dużych firmach, dla przykładu: ile godzin spędzają w pracy? Ile mają spotkań biznesowych w ciągu dnia? Co chcą komunikować sobą w pracy, z jakiej strony się pokazać? Myślę o ich formalnym dress code’dzie. Na drugim biegunie leżą kolekcje wieczorowe. Zastanawiam się, co pasowałoby do długiej sukienki? Co chciałaby założyć młoda dziewczyna na studniówkę? W jaki sposób zestawiać ze sobą biżuterię? Czy chcę zaprojektować mocny łańcuch, talizman siły kobiecej czy pójść w stronę delikatnego serduszka, które chłopak kupi swojej dziewczynie z okazji pierwszej rocznicy? Biżuteria to ludzie i ich historie. Emocje, zaklęte w przedmioty. Moje emocje, ale przede wszystkim emocje moich klientów i klientek.

Karl Lagerfeld uważa, że inspirację należy czerpać ze świata nas otaczającego. A co Ciebie inspiruje?

Obserwuję to, co dzieje się dokoła mnie. Dla mnie bardzo ważny jest moment analizy. Wczytuję się w wyniki sprzedażowe, robię tabele i zestawienia, patrzę w którym kierunku podąża moda. Przecież największym wyrazem uznania jaki klientka może dać marce jest zakup jej produktów. Dlatego spoglądając w tabelki, widzę konkretnych ludzi, którzy wybrali konkretne wzory. Zawsze wiem, który model kolczyków w danym miesiącu jest hitem lub która kolekcja w danym sezonie cieszy się największą popularnością. Z drugiej strony, bardzo istotne są dla mnie wartości marki. Muszą być widoczne w produkcie, ale też w sposobie, z jakim komunikujemy się z otoczeniem, w jaki mówimy do klienta. Jednym słowem spójność.

Jak wygląda proces tworzenia sezonowej kolekcji?

Przede wszystkim ANIA KRUK wprowadza kilka kolekcji w sezonie. Więc przygotowanie całego sezonu zaczynam od analizy (znowu!). Planuję, ile kolekcji chciałabym wprowadzić, dzielę asortyment na grupy produktowe, i podejmuję decyzję: w tym obszarze potrzebuję dwóch kolekcji, w tym obszarze tylko jednej. Dopiero potem siadam nad kartką papieru i zaczynam szkicować. Albo często wracam do pomysłów, które już wcześniej miałam gdzieś odłożone, zachowane na później.
Proces tworzenia kolekcji jest długi, ale nie aż tak, jak w branży odzieżowej, która żyje w szalonym rytmie światowych fashion weeków. Dla przykładu: pracę nad sezonem świątecznym rozpoczęliśmy w marcu. Przygotowania do Gwiazdki (w tej branży to najważniejszy miesiąc w roku) trwają dziesięć miesięcy, a i tak brakuje na wszystko czasu.

Chcieliśmy stworzyć markę egalitarną w swoim charakterze. ANIA KRUK jest dla każdej kobiety. Nie jesteśmy galerią autorską, nie skupiam się na jednej estetyce i jednym rodzaju biżuterii. Każda moja grupa produktowa reprezentuje pewien typ klienta na mojej mapie. Na tę bazę wynikającą z analizy nakładają się moje wizje lub pomysły i gust klientek, który kształtuje naszą ofertę. Jestem bardzo skoncentrowana na stylu życia współczesnej kobiety. Chciałabym, żeby biżuteria i moda dostosowały się do niej aniżeli ona musiałaby się naginać do mody. Chociaż z drugiej strony – lubię jej podpowiadać pewne rozwiązania.

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Czyli edukujesz swoje klientki?

Czasami. Do moich klientek mówię: Spójrz jak fajnie wyglądają te kolczyki z naszyjnikiem z tamtej kolekcji. Aktualnie, robimy bardzo dużo sesji lookbookowych, które są nowatorskim rozwiązaniem w segmencie biżuterii. To dla mnie ważne, to buduje świat marki. Pokazujemy biżuterię na człowieku, ponieważ na białym tle, lub nawet na najpiękniejszym ekspozytorze w butiku, będzie jednak wyglądać dosyć smutno.

Dla kogo tworzysz swoją biżuterię? 

Patrząc na markę z biznesowego punktu widzenia, od samego początku adresujemy nasz produkt do szerokiej grupy klientów, ponieważ zakładaliśmy, że ANIA KRUK będzie miała swoje butiki w centrach handlowych.
Początkowo postawiliśmy na pewien styl, który okazał się zbyt małą niszą, żeby móc rozwijać firmę tak, jak byśmy chcieli. Po pierwszym roku działania zmodyfikowaliśmy strategię, poszliśmy w innym kierunku. To ważne, żeby umieć być elastycznym i nie wahać się wprowadzać zmiany, jeśli pierwotna koncepcja się nie sprawdza.

Biżuterię tworzę dla bardzo różnych klientów. W naszych butikach kupuje zarówno matka jak i córka. Nawet babcie. Lubię obserwować nasze międzypokoleniowe klientki, to bardzo miłe, kiedy matka z córką wspólnie robią zakupy, naradzają się, wybierają prezenty.

Z kim współpracujesz podczas powstawania kolejnych kolekcji? 

Współpracuję z całym zespołem. Przy powstawaniu kolekcji liczy się dobrze przygotowana część analityczna, jak również kreatywne i inspirujące rozmowy z naszym AK-teamem*, feedback od dziewczyn z naszych butików. W fazie produkcyjnej liczy się wsparcie techniczne: nie byłabym w stanie funkcjonować bez technologów oraz złotników, którzy moje rysunki potrafią przenieść na formy przestrzenne. Czasami się śmieję, że oni potrafią czytać w moich myślach.

Czy łatwiej jest Ci tworzyć własną markę czy odbudowywać rodzinny biznes?

Nasza rodzinna marka ma gen przetrwania. Jeżeli coś się posypie, to zaczynamy budować firmę od nowa. Dziadek Henryk tracił wszystko i zaczynał od zera dwukrotnie – w czasie wojny oraz potem, w okresie komunizmu. W życiu napotykasz na różne zakręty, ważne jest to, by iść dalej, tworzyć coś fajnego, i czerpać satysfakcję z tego, co robisz. Ja na pewno nigdy nie stworzyłabym własnej marki biżuteryjnej, jeżeli historia z przejęciem W. Kruka przez Vistulę & Wólczankę nie miałaby miejsca. A teraz nie wyobrażam sobie ciekawszej i fajniejszej dla mnie pracy!

W Tobie jest siła marki?

To jest gra zespołowa. Siła marki jest w ciekawej historii, w pasji i zaangażowaniu, z jaką ją tworzymy. Nie tylko ja ją buduję, ale również mój brat Wojtek i cały zespół. Szczególnie ludzie, którzy nam zaufali, i są z nami od początku – a przecież 4 lata temu zaczynaliśmy w piwnicy w domu moich rodziców! Naprawdę na początku to wymagało dużej wiary w nas i odwagi, żeby powiedzieć: idę za nimi!
Teraz mamy piękne butiki w Polsce i za granicą, uporządkowane procesy w firmie, ale wtedy to była jazda bez trzymanki. Zaczynaliśmy w trudnym dla naszej rodziny momencie.

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Duży plus za odwagę. Miałaś ustabilizowaną sytuację. Mieszkałaś w Barcelonie i pracowałaś dla Google, a jednak rzuciłaś się na głęboką wodę.

Miałam 25 lat kiedy założyliśmy firmę. Mój brat był lepiej przygotowany do prowadzenia nowego biznesu. Prowadził wcześniej kilkanaście samodzielnych projektów: w Japonii, Chinach lub Hiszpanii, pracował w szwajcarskiej Omedze.
Ja przez pierwszy rok swojej pracy, w dużej mierze uczyłam się na własnych błędach. Było to niezwykle wartościowe doświadczanie. Mam wrażenie, że każdego roku jestem o lata świetlne dalej, lepiej znam branżę, produkt, lepiej prowadzę zespół.

Jak oceniasz kondycję polskiej branży biżuteryjnej?

W Polsce rynek biżuteryjny jest specyficzny. W latach 90., swoje biznesy rozwinęło trzech polskich graczy i to te marki mają do dziś dominującą pozycję na rynku: Apart, W. Kruk, Yes. Co ciekawe, wszystkie marki są z Poznania. Bardzo mocno depcze im po piętach Jubitom, jak również kataloński Tous, który w zeszłym roku otworzył kilkanaście swoich butików.
Wejście do galerii handlowych, gdzie skoncentrowany jest handel w Polsce, wiąże się z dużymi kosztami. Dlatego istnieje pewna bariera wejścia na rynek. Niższe koszty i większą szansę dla nowych marek widzę w sprzedaży online. E-commerce rozwija się niesamowicie szybko, a prowadzenie takiej działalności wiąże się ze stosunkowo niskimi kosztami, dlatego możemy teraz obserwować prawdziwy wysyp polskich, młodych projektantów. Nowe nazwiska pojawiają się co miesiąc. Prowadzą działania w sieci, otwierają showroomy w mieszkaniach, sprzedają na targach dizajnu, wystawiają swoje projekty na platformach skupiających młode marki. Ile z tych marek przetrwa? Nie wiem. W sieci konkurencja jest ogromna. W internecie nikt sam cię nie znajdzie, nie wpisze sam z siebie Twojego nazwiska w Google. Musisz zainwestować w marketing, mieć pomysł na promocję. I znów wracamy do tego samego: trudno jest się przebić i rywalizować mniejszym markom z markami o tak ogromnym budżecie marketingowym, jakim dysponuje na przykład Apart.

Co skłoniło Cię do tego, aby rozpocząć ekspansję na zagranicznym rynku?

Jesteśmy w prawie wszystkich największych miastach Polski. Brakuje nam tylko Trójmiasta
i Wrocławia. Na razie wstrzymaliśmy się z otwarciem butików w kraju, ponieważ nasze działania koncentrujemy na Bliskim Wschodzie oraz sprzedaży internetowej – właśnie pojawiła się nasza nowa strona, zadebiutowaliśmy również w Strefie Marek na Allegro.
ANIA KRUK jest na etapie, kiedy dziesięć butików, które posiadamy w Polsce optymalizują koszty prowadzonego przez nas biznesu. Cały czas otrzymujemy oferty z zagranicy – czy chcielibyśmy otworzyć butik w Norwegii, na Słowenii, w Hiszpanii. Jednak, żeby miało to dla nas sens, chcieliśmy zacząć takie działania z partnerem, który miałby potencjał na zbudowanie całej sieci, otwarcie większej ilości butików. Dlatego zdecydowaliśmy się na Bliski Wschód. To bardzo atrakcyjny rynek z punktu widzenia biznesowego. A do tego biżuteria jest bardzo istotna w kulturze arabskiej.
W Katarze można znaleźć wszystkie ekskluzywne marki: Tiffany, Cartier, Dior, Balmain. A czego im brakuje? Średniej półki. Zwiedzając centra handlowe w Dosze, nie znalazłam sklepu, który oferowałby taki produkt jak nasz. Odnoszę wrażenie, że znaleźliśmy niszę, wyróżniamy się na tamtejszym rynku i już planujemy otwarcie kolejnego butiku na wiosnę.

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Który rynek jest dla Ciebie ważniejszy? Polski czy zagraniczny?

Polski rynek to nasze korzenie, baza podstawa. Bliski Wschód, dopóki nie zbudujemy tam mocnej pozycji, pozostaje eksperymentem. Szaloną przygodą, która ma wszelkie pozory i potencjał, by rozwinąć się w coś bardzo poważnego.

Nowy Rok za pasem. Jakie są plany rozwojowe na kolejne miesiące?

Jeżeli mówimy o planach na 2016 rok to na pewno jest to rozwój naszego świata online. Kładziemy nacisk na rozwój e-commerce oraz dalszą ekspansję na rynku bliskowschodnim i aktualnie nie planujemy rozwoju marki na innych rynkach zagranicznych. I jest jeszcze jedna ciekawa współpraca, którą ogłosimy na wiosnę, ale nie mogę jeszcze zdradzać szczegółów. Będzie o nas głośno!

Jesteś aktywną kobietą, „bo ciągle pojawia się coś nowego do zrobienia”. Nad czym aktualnie pracujesz?

Robię analizy roku 2015 i tworzę strategię dla rozwoju marki na kolejne sezony.

Światowa kobieta. Pasjonatka. Projektantka. Businesswoman. Dyrektor kreatywna. Kim jest Ania Kruk w oczach samej siebie?

źródło: materiały prasowe

źródło: materiały prasowe

Myślę, że jestem tą samą osobą, którą byłam kilka lat temu, choć bardziej doświadczoną i mądrzejszą. Na pewno jestem osobą bardzo ciekawą świata oraz ludzi i jest to motor napędzający wszystkie moje działania. Etykietka projektanta jest dla mnie trochę za ciasna, ponieważ ja projektuję biżuterię, markę, komunikację – czyli zakres bardzo szeroki. Jestem dyrektor kreatywną i przedsiębiorcą, menedżerem. Rola artystyczna zawiera się w funkcji dyrektora kreatywnego. To jest właściwe sformułowanie i we właściwy sposób definiuje moją rolę, czyli dbanie o spójność procesów kreatywnych, od produktu przez komunikację, od e-commerce przez doświadczenie marki w butikach, czyli są to wszystkie procesy, którymi zajmuję się na co dzień.

O czym marzy Ania Kruk?

Marzę o tym, żeby mieć więcej czasu i żeby doba była trochę dłuższa. Marzę o tym, żeby biżuteria ANIA KRUK była dostępna dla każdej kobiety w Polsce. Chciałabym naszym klientkom przekazać moją pasję i zaangażowanie, które my wkładamy w prowadzenie biznesu, przekazać nasze emocje i energię. Na Instagramie jest więcej zdjęć z hashtagiem#aniakruk opublikowanych przez nasze klientki niż przeze mnie. Wiesz co to oznacza? Że to one tworzą świat ANI KRUK. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze.

*AK-team: zespół Ani Kruk pracujący nad powstaniem kolekcji biżuterii.

W moim stylu

Niegdyś szary kolor przeznaczony był dla ludzi biednych, natomiast klasa wyższa ubierała się w odcienie bordo lub czerwieni.
Wygląda na to, że jestem bipolarna, ponieważ „szarak” i krwista czerwień należą do moich ulubionych.

Moje serce raduje się, ponieważ spełniam jedno z moich największych marzeń. Uczę się zawodu dziennikarki modowej. Choć zdarzają się trudności, jednakże praktyka i nauka nie idą w las. Z każdą nową publikacją lub wpisem jestem mądrzejsza, dokładniejsza. Staję się bezbłędna.

A moja piątkowa stylizacja z serii casual Friday jest prosta do bólu, szara jak dzisiejsza pogoda, acz dodatki mnie ubierają. Nie bez powodu mówi się, że to detale tworzą całość. I niech tak pozostanie.

Być kobietą, być kobietą. Uwielbiam nią być.

Alicja Szablewska

12392061_10207842871048475_2899116116221347906_n (1)

O jeden talent więcej

Bardzo często spotykamy się niechlubnymi wypowiedziami lub głosami dotyczących modelek robiących oszałamiającą karierę w Europie lub za oceanem.

Teraz, kiedy pora jest iście wyjściowa, załączam filmik inny niż wszystkie… o pięknych Aniołkach Victoria’s Secret śpiewających o dwunastu dniowych przygotowaniach do Świąt Bożego Narodzenia.
Gwarantuję Wam doznania estetyczne, ponieważ piękne Panie występują w skąpej bieliźnie, jednakże ich głosy są niedoskonałe. I może w tym nieperfekcyjnym wydaniu tkwi piękno?

Ocenę pozostawiam Wam, drodzy Czytelnicy.

Alicja Szablewska