Do trzech razy sztuka!

… I znowu szczęście przeszło obok mojego nosa. Główkowałam, trudziłam się w pocie czoła, aby moja konkursowa praca przeszła etap rekrutacji i mnie zapewniła miejsce w szeregu najlepszych. Jednej z dziesięciu.
Niestety, tym razem się nie udało. Czy pomyślność dopisze w przyszłym roku? Mam 50 proc. szans na wygraną i dwanaście miesięcy na przygotowanie.
Pisząc o sobie tu i teraz, prawie zapomniałam o najważniejszym. Moja praca realizuje temat DIFFERENT = IRREPLACEABLE. Jest to myśl przewodnia tegorocznego festiwalu Art & Fashion Forum zbliżającego się wielkimi krokami.
O czym piszę? O indywidualności szytej na miarę naszych czasów. O modzie na masowy punkt widzenia, która niszczy przemysł odzieżowy. Stawiam tezę: Czy będąc oryginalnym można kreować modę zapamiętaną przez potomnych? Przytaczam sylwetki wspaniałych projektantów mody otulonych w siedem cnót głównych. Oryginalnie? Moim zdaniem o to w modzie biega. Jeżeli moi drodzy Czytelnicy nie ścigają się dzisiaj z czasem, to proszę się skupić i wgryźć w tekst. Dobre słowo zapewniam, kiedy pogoda płata nam figle.

Alicja Szablewska

INDYWIDUALNOŚĆ SZYTA NA MIARĘ NASZYCH CZASÓW

     W latach 70. XX wieku, kiedy kapitalizm jak dobrze naoliwiony parowóz rozpędzał się do maksymalnych prędkości prąc w nieznane – Amancio Ortega zaczynał pracę u podstaw jak nasi rodzice, tworząc zalążek do budowania własnego „ja” – biznesu, który w latach późniejszych okazał się drogą do przeznaczenia. Przedsiębiorstwo Hiszpana działało w branży bieliźniarskiej, jednakże Ortega czuł, że może przenosić góry jak na ówczesne czasy. Pragnął podarować swoim klientom pożądany przez nich produkt tu i teraz, bez konieczności oczekiwania długich miesięcy na jego powstanie i pojawienie się na półkach sklepowych. Niemożliwe? Tylko w teorii. Pomysłowy przedsiębiorca miał nosa, odrobinę szczęścia i dopiął swego, ponieważ jego pierwsza marka sieciówkowa Zara, założona w 1975 roku, wyniosła jego na szczyt i umieściła businessmana z krwi i kości na pierwszym miejscu listy najbogatszych ludzi świata 2016 roku według magazynu Forbes. Chylę czoła dokonaniom możnych tego świata, a Ortega jest członkiem elitarnego klubu najlepszych. Czego się dotknie, zamienia w złoto.
Złotym biznesem jest grupa Inditex składająca się z ośmiu marek. Licząca łącznie 7.013 sklepów (w styczniu 2016 roku), w 91 państwach świata i obecna na 5 kontynentach. Imponujące osiągnięcie, prawda? Grupa ośmiu wspaniałych brandów wypracowała sprzedaż na poziomie 20 miliardów 900 milionów euro w roku finansowym 2015 i osiąga coraz wyższe loty. Najmocniejszy as w rękawie Ortegi – marka Zara jest odwiedzana przez statystycznego klienta średnio siedemnaście razy w roku kalendarzowym i ten wynik umacnia pozycję it marki na światowym rynku. W 2011 roku prezes Inditex usunął się w cień, jednakże nikt i nic nie odbierze mu zasługi dla rozwoju mody na masowy punkt widzenia. Amancio Ortega jest prekursorem i liderem fast fashion – mody, która szybciej znika z półek sklepowych niż się na nich pojawia.

Moda na masowy punkt widzenia jest wytworem ery kapitalizmu. Narodziła się w latach 40. XX wieku, w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i następuje w sposób ewolucyjny. W tym okresie zapanowała moda na tak zwany praktyczny ubiór – amerykański styl sportowy różniący się od strojów do aktywności fizycznej, skonstruowany z innowacyjnych materiałów i za pomocą nowych technik kroju. Ubrania gotowe wysunęły się na prowadzenie, w Europie ów trend pojawił się już po II wojnie światowej. Jak pisze Marcin Różyc w książce „Nowa polska moda”: „strój nabiera cech mody wtedy, gdy przestaje wyłącznie chronić i zaczyna coś wyrażać: bunt, bogactwo, przynależność do jakiejś grupy czy kultury. Moda może też symbolizować władzę, religię i siłę, ale także mądrość”. Czy zatem to, co nosimy mówi o nas więcej niż to, co mamy? Jest to odważna teoria niemieckiego filozofa Ericha Fromma, jednakże ulica jest odmiennego zdania. Na platformach społecznościowych „panny nikt” kreują wyidealizowaną rzeczywistość daleką od prawdy o nas samych, a masy to kupują, bo „społeczeństwo masowe to społeczeństwo skrajnego, wypaczonego hedonizmu, opartego na najbardziej pierwotnych instynktach”. Łatwiej i taniej jest stanąć w jednym szeregu z innymi niż wyłamać się z tłumu. Moda ubrała się w powszechność i powtarzalność. Lansuje trendy na niemodne wartości, dla przykładu – przedmiotowość. W roku ubiegłym wielu znamienitych twórców mody na światowym poziomie pożegnało się ze stanowiskami kierowniczymi. Wstąpili w szeregi innych domów lub słuch po nich zaginął. Co robią Alber Elbaz, Hedi Slimane czy Raf Simons? Ten ostatni jeszcze niedawno projektował sześć kolekcji rocznie dla francuskiego domu mody Christian Dior. Po zakończonej współpracy z żalem w głosie powiedział: „Tworzenie kolekcji wymaga czasu, a ja tego czasu nie dostałem”. Świat mody jest okrutny i przeniknięty do cna żądzą pieniądza. Kto nie przyjmie jego reguł za stałą, ten wypada z tej gry szybciej niż do niej dołączył.
Przynależność do grupy o której mówią masy jest wygodne, bo nigdy nie zaliczysz gafy i daje poczucie bezpieczeństwa, jednakże performerka Marina Abramović stawia kontrę. Kontrowersyjna artystka jest zdania, że „jeżeli pójdziesz łatwą ścieżką, to nigdy się nie zmienisz”, a świat mody otwiera się i na indywidualności. Blogerki Macademian Girl lub Man Repeller zostały życzliwie w nim powitane. Postawiły wszystko na jedną kartę. Swą charyzmą oraz siłą charakteru wygrały z masowym punktem widzenia. Trendsetterzy mają wizję siebie, którą konsekwentnie i z uporem wcielają w życie. Jednostki wyjęte z kontekstu? Owszem, „bo najważniejszym jest być wiernym swoim zasadom” – nie są to słowa bez pokrycia w życiu utalentowanej polskiej skrzypaczki Patrycji Piekutowskiej. Nasza Rodaczka sprzeciwiła się ocenie nauczycielki, bo uznała ją za niesprawiedliwą i krzywdzącą. Pani profesor zmieniła zdanie, przyznała właściwą ocenę i zyskała podziw w oczach przyszłego wirtuoza. Projektantka Dominika Nowak wytrwale i pod prąd realizują wizję mody inspirowaną sztuką. Przypadek? Ależ skąd. Wiedzą o tym liczni, albowiem „sztuka jest formą przeżycia życia” według znawczyni tematu Yoko Ono. Czy będąc oryginalnym można kreować modę zapamiętaną przez potomnych?
Oto przykłady siedmiu wspaniałych projektantów mody, których twórczość artystyczna jest manifestem na trudne czasy w których żyją i pracują. Kultowe projekty wyrażają więcej niż tysiąc słów i są odzwierciedleniem siedmiu cnót głównych. Oryginalnie? Inność wyróżni Cię z tłumu, a w czasach teraźniejszych oryginalnymi stają się ci, którzy mają odwagę odwoływać się do tradycji i kultywować przekazywane wartości dla przyszłych pokoleń.

     „Niech się dzieje wola nieba!” jak zakrzyknął Rejent Milczek u Fredry. Maksymie zdaje się hołdować John Galliano. Projektant ukochany przez świat mody, stworzył z nią związek niepowtarzalny. Pielęgnowany, dopasowany, niestety czasem ograniczony. Nagle, niespodziewanie, nadszedł kres tworzenia obrazowych kreacji zapadających w pamięć i w serce entuzjastów segmentu wysokiego krawiectwa. Niefortunny zbieg okoliczności, przypadkowe spotkanie, wygnanie i zapomnienie. Po kilku latach rozłąki, sir Galliano powrócił, uwiedziony przez modę. Czy od losu dostał drugą szansę?
Podczas londyńskiego tygodnia mody kolekcji męskiej, mistrz zaprezentował kolekcję Artisan przeznaczoną kobietom. Groteska? Tylko pozorna. 24 modele przeszyte grubą nicią chaosem jego kreatywnej duszy. Tematyczne, retrospektywne, współczesne i spójne z filozofią domu mody Martina Margieli. Nowy naczelnik armii białych fartuchów zadanie wykonał wzorowo. Spokój ducha Galliano zachowany. Autorytet i poważanie odzyskane.
Projektant naszych czasów dostał bolesną lekcję życia. Zrozumiał jej sens i otulił się pokorą – pierwszą, a zarazem pierwszorzędną cnotą. Szczodrości życia nie posmakował Alexander McQueen. Urodzony na angielskiej ziemi, pokochany przez jej ludy i rodzinę królewską. U szczytu swojej sławy, w kwiecie wieku, wysławiany pod niebiosa. Skromny do szpiku kości mistrz pożegnał się ze światem żywych. Projektant z wizją walczył z demonami przeszłości – tragicznego dzieciństwa. Choć jego kolekcje bywały na pozór agresywne, przedstawiały prawdę o nim samym, walkę świata dobrego ze złym. Osławiony projekt Savage Beauty, wydany po śmierci geniusza, przedstawia ikoniczne kreacje powstałe z miłości projektanta do natury, anatomii, historii oraz romantyzmu. Za jego życia wartość owych projektów przyprawiała o zawrót i ból głowy, wszakże McQueen daleki był od brania – pragnął dawać. Z drugą cnotą – hojnością, McQueen był za pan brat. Oryginalna osobowość, indywidualność nie do podrobienia, pokazała nam – materialistom, na czym polega prawdziwa miłość.
W skomercjalizowanym świecie ważkich wartości, dla przykładnych projektantów mody przewidziane jest szerokie pole do popisu. Herezja? Tak, bo świat mody jest przewrotny do granic możliwości oraz nie- bo wiara (w ludzi) czyni cuda. Nadzieją na lepsze jutro jest postać Saudyjczyka Ashi, którego baśniowe kreacje wzbudzają zachwyt i ciekawość najbardziej opornych. Przesada? Spójrzmy prawdzie w oczy. Mistrzowskie cięcie materiałów. Precyzja. Warsztat dopracowany w najmniejszym calu. Ideał? Wierna kopia talentu Jeanne Lanvin lub przyjaciela po fachu Toniego Maticevski. W czym tkwi sekret powodzenia? W solidnym fundamencie. Banał na miarę naszych czasów? Nie do przyjęcia. Suto zdobione suknie projektanta z Bliskiego Wschodu mają jedną stałą cechę. Są powtarzalne do bólu. Czy jest to zarzut? Stwierdzenie faktu. Biel – barwa symbolizująca niewinność przeszywa na wskroś sezonowe projekty. Cnotliwa kolekcja? Czystością jego łzy spowita. Która jest najważniejsza?
Ta wczorajsza, roku kalendarzowego 2015, przywdziewana letnią porą. Najpiękniejsza? Ona przemawia oryginalnością i autentycznością. W czasach skalanych ludzką żądzą i chciwością to nadzieja umiera ostatnia. Słowa bez pokrycia? Dla niedouczonych i nieporuszonych niewspółczesnymi, a wciąż modnymi i na czasie autorytetami. „Miej serce i patrzaj w serce”. Niech te mądre słowa wieszcza Adama Mickiewicza będą początkiem boju o cnotę miłości. Projektanci w modzie prawdziwie zakochani stanęli w jednym rzędzie. Piekielnie utalentowani, błyskotliwi, osławieni. Niejednokrotnie są zasypywani medalami. Kto z nich okaże się triumfatorem i zdobędzie złote runo? Hiszpańska marka Delpozo ma najwięcej szczęścia i zasłużenie wygrywa. Projekty geniuszu Josepa Fonta porywają serca śmiertelników. Z architekturą jest on za pan brat. Czyste formy kłębiące się w myślach mistrza – urzeczywistnia. Czy świat pięknie ubiera? Kolekcja prêt-à-porter na sezon jesień-zima 2016 literalnie oddaje ducha marki stawiającej na nieoczywiste połączenia. Tradycja i współczesność? Zgrany duet. Kolekcja jest przyjemna dla oka, ale co sprawia, że jest wyjątkowa? Dlaczego to Font króluje nad wszystkimi i dzierży berło uznania? Przyjrzyjmy się detalom – skórzanym rękawiczkom powyżej łokcia. Występujące w kilku intensywnych barwach, bogato zdobione fantazyjną roślinnością i wykonane z materiałów we wszystkich kolorach tęczy. Swoją niepowtarzalnością pieszczą zmysły estetów. Niejednokrotnie utwierdzamy się w przekonaniu, że piękne projekty powstają z miłości do świata nas otaczającego. Josep Font zdobył się na odwagę, zaprezentował nowy produkt, zainspirował innych? A może wyznaczył nowy styl w modzie? Czas pokaże czy jego wizja kobiety „ponad podziałami” XXI wieku obroni się dzielnie. Ideom promującym inność w świecie mody wtóruje francuska projektantka Bouchra Jarrar. Pracowała dla najlepszych domów mody, wszakże to praca nad własnym nazwiskiem przyniosła jej najwięcej satysfakcji. Choć poszybowała już wyżej, to skoncentrujmy się na aktywnościach skromnej postaci do marca bieżącego roku. Dlaczego? To madame Jarrar przypisano piątą cnotę – umiarkowanie, bazując na osiągnięciach własnego nazwiska. A jaki rodzaj mody będzie prezentowany przez Francuzkę w przyszłości? Odpowiedzi szukajmy w najnowszej kolekcji ready-to-wear domu mody Lanvin.
Bouchra Jarrar jest minimalistką z wyboru. Inspiruje ją życie codzienne. W tworzonych kolekcjach dla segmentu wysokiego krawiectwa nie przystała na kompromis i nie zaprezentowała mody ocierającej się o przepych, nawet w grudniu 2013 roku, kiedy stała się oficjalnym członkiem elitarnej organizacji Chambre Syndicale de la Haute Couture zrzeszającym trzynaście najlepszych nazwisk. Kolekcją haute couture na sezon wiosna-lato 2014 obroniła własną ideę piękna. Prezentowane kreacje wysokiego krawiectwa mogą być w wersji na dzień. Długie spodnie w kant o rozszerzonej nogawce. Powłóczyste maxi suknie o delikatnie zarysowanej linii litery A. Podstawowa kolorystyka. Elementem wyróżniającym kolekcję są pióra, futro i złote zamki. Delikatnie, eterycznie, ze smakiem. Umiarkowanie najwyższych lotów, a Bouchra Jarrar jest ptakiem, który rozwija skrzydła.
Drogą projektantki made in France podąża Magda Butrym. Naszą rodaczkę można by otulić cnotą rozwagi, wszakże przybrała ona drugie imię – szóstej cnoty – cierpliwości. Złośliwi powiedzą, że szczęście spadło jej z nieba. Skromna blondyneczka, która unika świata mediów jak diabeł święconej wody – zaliczyła miażdżącą porażkę zanim świat o niej usłyszał. Nie poddała się. Otrzepała fartuch z kurzu i wstała na równe nogi. Szlifując swój warsztat na plecach Joanny Przetakiewicz, pokonała lwicę salonową. Zadebiutowała.
Polska projektantka tworzy dwie kolekcje sezonowe rocznie. Każda z nich wnosi nowego ducha do świata mody. Odważne ujęcie trendów przeplata się z sensualnością i ociera o inspiracje zaczerpnięte z klasyków. To tworzy mix – kolekcję obok której żaden krytyk mody nie przejdzie obojętnie. Wyrocznia mody – madame Carine Roitfeld zainteresowała się kolekcją na sezon zbliżający się wielkimi krokami. W swojej publikacji nie szczędziła czułych słów pod adresem Magdy Butrym. Werdykt byłej naczelnej francuskiego wydania magazynu Vogue trafia swoim słowem w sedno. Parafrazując słowa mistrza doby renesansu, Michała Anioła, „geniuszem jest wieczna cierpliwość”.
Z terminem odrodzenia borykała się Polska po 1989 roku. Każdy próbował swoich sił, a nasza ziemia była płodna i otwarta na wszelkiej maści gospodarcze inicjatywy. Dziewczyna znikąd – Gosia Baczyńska znalazła się na zakręcie – nie zdała egzaminu z rysunku technicznego, lecz nie załamała się. Powzięła sprawy w swoje ręce i ruszyła w nieznane. Do wyważonej kobiety, w średnim wieku pasuje jak ulał siódma cnota – gorliwość i pracowitość. Czy aby na pewno słusznie? Jej autorska marka z powodzeniem działa na rynku od 19 lat. Szczególne osiągnięcie? Ktoś z tłumu zawistnych krzyknie, że „takich jak ona są dziesiątki”, wszakże na początku lat 90. nikt o Baczyńskiej nie słyszał. Nieznana i bez grosza przy duszy. Londyńskie doświadczenie sprawiło, że młoda dziewczyna z okolic Wrocławia zajęła się modą na poważnie. Na obczyźnie pracowała jako krawcowa. Poznała techniki kroju, pracę z modelami oraz rodzaje materiałów. Wróciła do kraju i postawiła na siebie. Lotna, pracowita, uparta. Pięła się po drabinie sukcesu.
Na rodzimym podwórku od pokoleń istnieją marki „od wyboru do koloru”, lecz nasz cud znad Wisły tworzy odrębny styl w polskiej modzie – styl na Baczyńską. Oryginalna, niepodrobiona, zjawiskowa kolekcja jawi się dwa razy w roku. A która z nich jest wybitna? W 2013 roku ambasadorka swoich marzeń zadebiutowała podczas francuskiego tygodnia mody. Kolekcja ready-to-wear I Feel Love była ukoronowaniem szesnastu lat ciężkiej pracy projektantki w branży mody. Słowa ewangelisty św. Mateusza „tak właśnie ostatni będą pierwszymi” mają rację bytu tu i teraz. Choć to nazwisko Baczyńskiej zamyka rozważanie o siedmiu wspaniałych projektantach, to świat leży u jej stóp.

     Siedmiu wybitnych projektantów mody uwierzyło we własne siły, pokonało słabości i zaprezentowało światu najlepsze wersje siebie – projekty okrzyknięte mianem kultowych.
W swoich sercach udomowili oryginalność. Patetycznie? Szczerze do bólu. Zewsząd słyszymy, że autentyczność jest cechą nielicznych. Odważyli się być sobą i zyskali podziw ludzi – najcenniejszą nagrodę. W książkach o historii mody przeczytamy o ich kwiecistych lub mniej wystawnych kreacjach. To ich postacie są wzorem do naśladowania przez młodych ludzi szukających swojego miejsca w branży fashion. W tym miejscu odzwierciedlenie znajdują słowa pochodzące ze starożytnego tekstu buddyjskiego Dhammapada: „to, kim jesteś obecnie wynika z tego, kim byłeś. To, kim będziesz jutro, wyniknie z tego, kim jesteś dziś”.
Na początku XX wieku Gabrielle Chanel uparła się, że jej autorska wizja kobiety (minimalistki i chłopczycy) znajdzie uznanie i akceptację wśród ówczesnych dam oraz śmietanki towarzyskiej. Nie miała wiele do stracenia. A ile zyskała? W XXI wieku dom mody Chanel prezentuje ikoniczne projekty Grande Mademoiselle w nowatorskim ujęciu. Kreatorka mody, która ukochała tweedowe kostiumy, poziome paski oraz biało-czarne połączenia była perłą – kobietą o rewolucyjnych poglądach. W 1926 roku, kiedy kreacje wysokiego krawiectwa zdobiły bogate panie, to Chanel spopularyzowała modę na midi sukienkę – „małą czarną” o prostym kroju, delikatnie zarysowanej linii. Po 90 latach od dnia jej premiery jest to model najczęściej wybierany przez płeć piękną.
Być innym nie znaczy być gorszym. Być innym znaczy być zapamiętanym. O prawidłowości tych słów przekonał się i Christian Dior. 17 lutego 1947 roku zaprezentował bogatą kolekcję okrzykniętą przez ówczesną redaktor naczelną magazynu Harper’s Bazaar, Carmel Snow – „New Look”. „Nowa moda” położyła kres smutnej modzie II wojny światowej. Model plisowanej spódnicy, mocno zwężonej w talii, poniżej linii kolan wylansowany przez monsieur Diora w ’47 jest it trendem na sezon jesień-zima 2016|2017. Historia kołem się toczy? Jednostkowy projekt, który dokonał przewrotu w świecie mody stał się modelem uwielbianym przez masy.
Przytoczone osobistości – autorytety odważyły się zaryzykować i przedstawić autorskie wizje narażając się na ostracyzm, wyśmianie i zapomnienie. Jednakże to oni wygrali. Ich oryginalne, bo płynące z głębi serca ujęcie mody przyczyniło się do zmiany biegu historii oraz zmian, które oswoiliśmy jako normy w czasach teraźniejszych. Czy Magda Butrym, Ashi lub Josep Font zostaną ikonami mody na miarę wizjonerki Gabrielle Chanel? Przekonamy się o tym niebawem.

Alicja Szablewska

Poranna niestrawność

Porządek dnia musi być zachowany. Aby tradycji stało się zadość, szybkim krokiem pomaszerowałam do piekarni po słodkie, francuskie wypieki. Przyszykowałam odświętne śniadanie, usiadłam do prasówki i poczułam mdłości… po przeczytaniu publikacji „LPP nie chce niewolników” w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej.

Do portfolio gdańskiej grupy LPP należą marki odzieżowe: RESERVED, Cropp, House, Mohito i Sinsay.

24 kwietnia 2013 r., w katastrofie budynku Rana Plaza w Szabharze, Bangladesz, zginęło 1.127 osób, około 2.500 zostało rannych.

ranaplazaW budynku, w którym ubrania szyły światowe marki fashion, odnaleziono metki z logo Cropp. I rzutem na taśmę, po 2 latach od katastrofy, LPP opublikowało kodeks postępowania dla fabryk w Bangladeszu i Kambodży, które szyją ubrania dla polskiego giganta.

7031fdde-c6e0-11e2-9c9d-0025b511229eZachowanie LPP na rodzimym podwórku wzbudza we mnie negatywne emocje, ponieważ firma powinna wspierać rozwój polskiej gospodarki, a „wyprowadza” pieniądze na Cypr i do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Prezes firmy Próchnik, Pan Rafał Bauer, uważa, że powrót „do korzeni”, produkcji garniturów w polskim zagłębiu włókiennictwa, Łodzi, jest kwestią czasu, ponieważ różnica w kosztach produkcji ubrania między Chinami, a Polską wynosi 10%, niegdyś różnica wynosiła do 80%.

lodz1

Fabrykowanie na Dalekim Wschodzi staje się coraz droższe, ponieważ średnia pensja szeregowego pracownika w chińskiej fabryce wzrasta o 15% rok do roku… od kilku lat. Aktualnie wynosi ona €410 (wg magazynu Forbes- €395). Chińczycy coraz chętniej inwestują za granicą, a w 2012 r., wartość fuzji i przejęć w USA wyniosła $11 mld.

W dzisiejszych czasach to klient „nasz Pan” dyktuje warunki działania na rynku odzieżowym. Ludzie pragną kupować ubrania hic et nunc, a czas produkcji dla marek fashion wynosi kilka miesięcy, w przypadku Chin od 4-5 miesięcy, w Wietnamie- do 6 miesięcy.
Quick Response Manufacturing jest metodą zarządzania produkcją dla mniejszych serii, opartą na szybkim reagowaniu na zmiany zapotrzebowania na rynku i redukowaniu czasu produkcji oraz dostawy do minimum.
Hiszpańska marka sieciowa „ZARA” opanowała do perfekcji model fast fashion i która w przeciągu 2 tyg. zaprojektuje, wyprodukuje i dany model ubrania dostarczy do sklepów na całym świecie.
Europejskie marki sieciowe segmentu mid-level lub część linii marek segmentu premium fabrykują w Europie Środkowo-Wschodniej, ponieważ stwierdzenie „czas to pieniądz” nabiera innego znaczenia. Włoska marka „La Perla” specjalizująca się w produkcji ekskluzywnej bielizny damskiej zatrudnia 700 pracowników w tunezyjskiej fabryce, ponieważ firma ma większą kontrolę nad czasem dostawy (choć większe koszty w stosunku do produkcji w Chinach: €16:€10), ogranicza koszty transportu i zwiększa szczelność łańcucha dostaw. Kryzysy wizerunkowe (ZARA, H&M) również wpływają na zmianę miejsca produkcji ubrań.

Przypadek Bangladeszu powinien być przestrogą dla tych, którzy kupują dużo tanich ubrań od najlepiej rozpoznawalnych sieciowych marek odzieżowych. Po katastrofie budynku Rana Plaza, stacja telewizyjna CNN, przeprowadziła badanie, w którym wykazała, że koszt pracy szeregowego pracownika w USA wynosi $7,47, natomiast w Bagladeszu- $0,22. Do niedawna płaca minimalna Hindusa zatrudnionego w fabryce wynosiła 1.662 tana (€ 15,20), jednakże po wzroście cen żwyności wynosi 3.000 tana (€ 28,30), a satysfakcjonująca wynagrodzeniem oscyluje około 5.000 tana (€ 47,32). W Bangladeszu, dochody z przemysłu odzieżowego stanowią $19 mld., które w większości stanowią państwowe dochody.
Międzynarodowa Organizacja Pracy zwraca uwagę na czas pracy, niejednokrotnie pracownik wyrabia 150 nadgodzin w sezonie, przysługują mu tylko 2 dni wolnego w miesiącu, a posiadania odzieży ochronnej lub masek „przydatnych” podczas farbowania ubrań jest fanaberią.
W farbrkach Bangladeszu zatrudnione są głównie kobiety, od 80-90%, w wieku od 16-25 roku życia, zatem akty napaści fizycznej i gwałtu są normą…
W przemyśle odzieżowym zatrudnionych jest ok. 100.000.000 ludzi, a 1/3 ludzi pracuje za głodowe wynagrodzenie, na granicy ubóstwa, za mniej niż 1$/1€/dziennie.

Gdańska firma LPP przystąpiła do porozumienia i podpisała dokument o bezwzględnym przestrzeganiu zakazu pracy dzieci (historia zna przypadek Indii zatrudniających dzieci w wieku 10-13 lat w szwalniach) i obowiązku płacy minimalnej, choć serce mnie ściska, kiedy czytam podsumowanie publikacji, wypowiedź Pani Marii Huma, „Jeśli firma decyduje się na produkcję w krajach, gdzie siła robocza jest tania, to musi wziąć odpowiedzialność za tamtejsze warunki pracy. Do tej pory gdyńska firma twierdziła, że nie odpowiedzialna, bo fabryki nie należą do niej”. Żegnam.

Drodzy Czytelnicy, mimo wszystko, życzę Wam spokojnego dnia,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

060f08f679dadf4f6f58ead5b92bd388

Nieoszlifowany diament

Żyłam w niewiedzy. Byłam przekonana, że moje „publikacje do szuflady” czytają tylko znajomi. Otóż nie. Skądinąd, należy się Państwu wyjaśnienie. Trzy słowa „tytułem wstępu” dla tych, którzy pozornie mnie znają… bo „diabeł tkwi w szczegółach”. Święte słowa eklezjasty.

Uwielbiam celebrować śniadania. Forma nie ma znaczenia. Liczy się tradycja i mój czas. Jednakże dzisiaj nie zdążyłam dopić kawy.
Usiadłam i zaczęłam pisać. O czymś innym niż pierwotnie planowałam. Do publikacji o motoryzacji i Pani Joannie Klimas jeszcze powrócę. Chyba… bo nadzieja zgubną jest i właśnie się o tym przekonałam.

W zeszłym tygodniu, wygłosiłam wykład dla Pań, którym brakuje wiary we własne możliwości. Przygotowując się do wystąpienia, poszukałam odpowiedzi na pytanie „Kim jest przedsiębiorcza kobieta?”.
„Kobieta z inicjatywą” dąży do niezależności, kontroli nad własnym życiem i wykorzystuje sprzyjającą okazję. Kolokwialnie mówiąc, taka sytuacja przytrafiła się Vivienne Westwood, którą uważa się za „królową brytyjskiej mody”, a według John’a Fairchild (autora książki „Chic Savages”) jest jedną z najważniejszych projektantek mody XX wieku.
Jej sekret sukcesu zawiera się w zdaniu, „I never wanted to be a fashion designer. I did it, because I could”. Światełko w tunelu, drogie Panie?

Vivienne WestwoodQueen Viv. nie tylko re-definiuje okresy w modzie, a przede wszystkim- ona tworzy generację. Zatem, jak to jest możliwe iż od ponad 40 lat, Vivienne Westwood, która nie posiada wykształcenia kierunkowego (artystycznego) oraz nie jest „za pan brat” z mass mediami, tworzy markę na „złoty medal”? Jest wierna intuicji, a w prowadzeniu biznesu- dobre rady nie są mile widziane, „I never had anyone telling me what to do”.

Projektantka, która stoi ponad innymi ma również mało oryginalne oblicze. Jest skandalistką; uważa współczesną modę za wulgarną i pozbawioną dobrego smaku. Ludzie są zwyczajnie brzydcy. A indywidualność (stylu) wyraża się ilością ponad jakością. Hołdujemy „fast fashion”, co sezon wymieniamy połowę szafy, a kobiety wstydzą się wystąpić dwukrotnie w tej samej sukience. W latach 80., płeć piękna posiadała garderobę czterokrotnie mniejszą i wszyscy byli równie szczęśliwi i… piękniejsi.
Od blisko stu lat kobiety walczą o równouprawnienie. Bycie feministką jest trendy, zatem dlaczego my porównujemy się do mężczyzn nieustannie?
Eleganckie kobiety są na wymarciu, a gość główny publikacji – Dame Vivienne choć tworzy modę „nie do przyjęcia” przez polskie społeczeństwo, niczym „pomyloną z poplątaną”, mówi „(…) elegant is my favourite word with regard to fashion”. Brawa!

pearl_drop_2

Moda przemija i dobrze na tym wyjdziemy kupując mniej, dokonując rozsądniejszych wyborów, a ubrania pełnią funkcję użyteczną- mają nam posłużyć przez kilka sezonów.
Kreatywność ucieka nam przez palce. Sięgamy po najprostsze całościowe (total look) rozwiązania… marek sieciowych. Jest szybciej, jest taniej, a czy jest (nam) lepiej?

Z wyrazami szacunku,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

IMG_8932