Lepsi od Jeremiego Scotta?

Panie i Panowie, obwieszczam pewną nowinę! Nasz świat powił duet bardzo kreatywnych mężczyzn Laurence Li i Chico Wang, którzy już depczą po piętach maestro Jeremiemu Scottowi – dyrektorowi kreatywnemu zarządzającemu domem mody Moschino od 2013 roku. Amerykanin Scott słynie z niebanalnego ujęcia współczesnej mody. Zaprezentował kolekcję „artystycznie” spaloną lub epatującą wielkim logo McDonald’s, a utrzymaną w tonacji żółto-czerwonej. Innym razem, kreator wylansował modę inspirowaną lalką Barbie. Świat mody kupuje jego inicjatywy, wychwala guru pod niebiosa i biznes się kręci, jednakże głupi są ci uważający siebie za jedynych, najlepszych w świecie mody i nie zważający większej uwagi na konkurencję rosnącą w siłę. Tak oto, poddając się codziennej rutynie – przeglądałam prasówkę… i poznałam nową markę Laurence & Chico. Brzmi znajomo? Przyjrzyjmy się szczegółom. Wspomnieni panowie są absolwentami jednej z najlepszych uczelni artystycznych – Parsons Fashion, Art & Design School w Nowym Jorku. Laurence Li pracował jako specjalista do spraw visual merchandisingu u projektanta Alexandra McQueena oraz marek premium Miu Miu oraz Givenchy. Jego kompan studiował ilustrację, marketing i animację. Tych dwoje spotkało się we właściwym czasie i połączyli wspólne siły. Z kooperacji doświadczonego z uczonym wyszła piorunująca kolekcja – debiutancka na sezon wiosna-lato 2017. A zatem, cóż fajnego zobaczymy?

laurence-chico-articleKilkanaście modeli odzwierciedla filozofię marki skupiającej się na tworzeniu nowej mody. Kreatywni dysponują tabula rasa, którą zapiszę w autorski sposób, a ich ujęcie tematu jest niemożliwe do skopiowania przez innych „w branży”.

Ręcznie stworzone rysunki są materiałem dla czterech modeli bluz z długim rękawem, zakładanych przez głowę, a wykończonych czarną „lamówką”. Oryginalnie i stylowo.

Pojawiają się sety – marynarka z kołnierzykiem w szpic i spodnie rybaczki wykończone falbanką imponującej wielkości. Materiał? Wzorowany autorskimi malunkami.

Uwagę przykuwa bardzo modna w bieżącym sezonie – kurtka bomber, w wersji tweedowej (biało-szaro-czarna oraz w wersji zdominowanej przez róż i pomarańczowe mini guziki) lub w formie pierzastej – z grubego, acz sztucznego i barwionego włosia. Jednym z wiodących motywów kolekcji jest wspomniany tweed (ulubiona tkanina kreatorki mody XX wieku – Gabrielle Chanel) pojawiający się w towarzystwie spopularyzowanych „wiązań na krzyż”, oryginalnie wylansowanych przez Yves Saint Laurenta. To połączenie dwóch materii jest materiałem dla spodni o długości 7/8, ołówkowej spódnicy poniżej linii kolana oraz krótkich spodenek.

Innym przykuwającym modelem jest suknia zbudowana z gigantycznych pokładów materiałów w biało-czarny print, zakładanej na lewe ramię, ciętej asymetrycznie. Ta stylizacja została dopełniona naszyjnikiem z ogromnych pereł.

186_27

Nie można przejść obojętnie koło części kolekcji wykonanej z jasnego jeansu, w kolorze błękitnego nieba. Koszula z długim rękawem i żakiet są suto zdobione falbankami. Dopełnieniem są spodnie dzwony skrócone w okolicach kostki. Prosta sukienka – tak zwana „hiszpanka”, szorty lub spódnice ołówkowe mają swoje miejsce i modne – falbaniaste zdobienie.

Kolekcja jest treściwa, spójna i odpowiada na aktualne trendy w modzie. Jest bardzo autorska. Mam na myśli, że jest ona oryginalna, ponieważ ta dwójka zaryzykowała wiele decydując się na krok w nieznane i prezentując pierwsze działo – w zgodzie ze samymi sobą. Przemysł mody ma to do siebie, że rządzi nim pieniądz i dobrze sprzedają się projekty lubiane przez masy, a kolekcja od Laurence & Chico jest niszowa i została zaprezentowana wąskiej klienteli (w ujęciu światowym) na Bliskim Wschodzie, w Dubaju.

Warto dodać, że są to „bezpieczne projekty”. Przyglądając się poszczególnym modelom widać wyraźny wpływ twórczością Grande Mademoiselle. Perły zdobią skórzane rękawiczki powyżej łokcia.

Uzupełnieniem dwóch stylizacji jest naszyjnik z pereł inspirowany pierwowzorem zaprezentowanym podczas pokazu kolekcji ready-to-wear na sezon wiosna-lato 2014 francuskiego domu mody Chanel.

67_44

Kapelusze z małym rondem, wspomniany tweed czy biało-czarne połączenia dla sukni… powstałej na podstawie oryginalnych (bardzo strojnych) projektów geniusza XX wieku – Cristobala Balenciagi?

Choć jest to minus, jednakże rekompensuje go odwaga projektantów. Laurenci Li i Chico Wong są reżyserami w swoim świecie. Czy wróżę im sukces? Weszli na dobre tory drogi prowadzącej do sukcesu.

Alicja Szablewska

Źródło: buro247.me.

Miłość w trudnych czasach

Kilka dni temu, w kolegiacie św. Anny w Krakowie, przed Panem Bogiem i zebranymi w kościele, piękni oni, Polka & Belg, przysięgli sobie „miłość, wierność i uczciwość małżeńską” w języku miłości. Subtelna ceremonia w baśniowym otoczeniu.
Życzę moim bliskim kompromisów ponad normę, miłości nie tylko „od święta do święta”, a także wzajemnego zrozumienia… na nowej drodze wspólnego życia, jednakże rodzi się wewnętrzna wątpliwość. Czy dla polskiej dziewczyny, która uległa modzie stereotypowej i mężczyzny, który żyje w kraju bez głęboko zakorzenionej tradycji wiązania się „na stałe”, uda im się stworzyć dobry związek pomimo fundamentalnych różnic?
Stara śpiewka mówi, że przeciwieństwa się przyciągają, a po analizie historii kilku kontrowersyjnych związków partnerskich, śmiało ich uznaję za szczęśliwych. Ktoś mądry powiedział, że w roku 2000 zaczął się wiek samotności, a najnowszy Narodowy Spis Powszechny pokazuje, iż w Polsce jest 5.000.000 jednoosobowych gospodarstw domowych. „Oswojone singielki” to kobiety aktywne zawodowo, świadome piękna swojego umysłu & ciała, pasjonatki, którym w życiu „się udało”. Inne „single Ladies” są „na wydaniu”, ponieważ starają się za mało, a magisterium uważają za szczyt swoich możliwości. I jak na złość, ten nieszczęsny cellulit, który jest partnerem „na dobre i złe”.
Mamy jeszcze inną grupę „samotnych” matek… Ktoś (za)rzuci sprzeczność; przepraszam, jak to w życiu bywa. Związek to szaleństwo, jednakże jest obłędem wchodzenie w nowe związki, kto uważa, że „[…] dwa kroki w tył traktuje jako rezygnację z siebie. Stąd przeświadczenie, że z kimś innym będzie mu lepiej i że w każdej chwili może to zmienić”. Już niebawem czeka nas medialny rozwód amerykańskiej wokalistki R&B, Beyoncé Knowles z raperem Jay’em Z. Notabene, oszałamiająca diwa, nie tak dawno temu śpiewała „all we single Ladies”… Podobno, nie dopasowali się w kwestii lojalności- wartość, która dla wielu jest „na wymarciu”. Natalia Kukulska wtóruje, że „wierność jest nuda”, a ja uważam, że jest ona całkiem sexy i dlaczego nie? Dorzucam „namiętność” oraz „dialog”, i serwuję gotowy przepis na sukces w związku. Każda szata ma dwie strony. A czy istnieje wzór na mieszankę wybuchową, „marry old & new”?

Po pierwsze, fundament.

Od dnia narodzin, los Gabrielle Chanel był z góry przesądzony, jednakże ciężką pracą, determinacją i wiarą w osobisty „ideał piękna”, życie Grande Mademoiselle jest legendą i inspiracją dla Karla Lagerfelda, dyrektora artystycznego francuskiego domu mody, który co rusz, od 1983 r., unowocześnia i wprowadza do obiegu oryginalny model biało-czarnych pantofli.
W związku „old & new”, hot wartością jest solidny fundament, który „[…] pogłębił i położył na skale. Gdy przyszła powódź, przedarła się rzeka do owego domu, lecz nie zdołała go poruszyć, bo on dobrze został zbudowany”. W historii mody, szczytem doskonałości jest „klasyk”, określenie którego od blisko 100 lat, używa się w odniesieniu do czegoś ponadczasowego… pary kobiecych szpilek, których narodziny przypisuje się urodzonemu we Włoszech, francuskiemu szewcowi, André Perugia. Dzięki nim, kobiety zostały wyniesione na wyżyny, a przy okazji, zasadniczo zmienił się model postrzegania kobiecości.
W latach 50., „wysokie obcasy” nosiły femme fatale, seksbomby, gwiazdy kina. Ich obecność stała się nieodłącznym elementem kobiecej garderoby, natomiast modę na it buty spopularyzowały marki Roger Vivier lub Salvatore Ferragamo. Według mnie, gwiazdą największego formatu jest Manolo Blahnik, projektant obuwia damskiego, uważany przez wielu za mistrza rodem z epoki renesansu. Inspirują go muzy- kobiety przeszłości, a jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia. Dzisiejsza idealistyczna postać, amerykańska pisarka Carrie Bradshow przekonuje, że „[…] buty od Manolo są równie dobre jak seks… a do tego można się nimi cieszyć na dłużej”. Nic dodać, nic ująć, kobiety potrafią łączyć przyjemne z pożytecznym, stare z nowym, tanie z drogim…

Po drugie, zaufanie.

W XXI wieku, romans doświadczonego przez życie mężczyzny z młodszą (nowszej generacji) kochanką nie powinien nas szokować, wszakże, zadaję sobie pytanie, czy w „oswojonych” czasach, w których tak wielu jest ludzi „wolnych duchem i ciałem”, rozwodników lub par żyjących na „kocią łapę”, nasz rozpatrywany związek może istnieć ponad podziałami?
Ludzkie dzieje zniosły mnóstwo zawirowań, od choćby I oraz II wojnę światową. Formujący się świat nie tworzył odrębnej historii, a miał wpływ na kreowaną wówczas modę. W latach 40., za oceanem, pojawiły się pierwsze modele „odzieży praktycznej”, konstruowano kolekcje linii prêt-à-porter, a haute couture nieprzerwanie istnieje od końca XIX w. Do lat 30. XX w., punktem wyjścia dla „najwyższego krawiectwa” był gorset. W roku 1903, pasza Paryża, Paul Poiret, wypromował „linię empire”, która zrewolucjonizowała ówczesny krój sukni. Współczesna forma prezentowanych modeli kolekcji haute couture, również ulega przeobrażeniu. „Stary, dobry” John Galliano odszedł w zapomnienie, a Raf Simons, dyrektor kreatywny domu mody DIOR prezentuje „new look” w autorskim wydaniu. Przewrotność? Według mnie, nie tylko słowna.
Show must go on i kolekcje luksusowego segmentu mody będą tworzone, aczkolwiek w tym, co widzę & czuję, brakuje… polotu. Wschodzącą gwiazdą międzynarodowej areny, która inspiracje czerpie z historycznych strojów, a przez to ją uważa się za „staromodną”, jest rosyjska coutures, Ulyana Sergeenko.
W czasie II wojny światowej, Paryż nie utracił pozycji światowej stolicy mody. Od kilku sezonów, domy mody CHANEL & DIOR prezentują kolekcje demi-couture dla swoich lukratywnych klientów w Szanghaju, natomiast w kwietniu br., włoski dom mody VALENTINO dołączył do ich grona. Maria Grazia Chiuri & Pierpaolo Piccoli, dyrektorzy kreatywni, stworzyli kolekcję łączącą elementy haute couture & prêt-à-porter, z kolei każdy cm kreacji przesiąknięty jest głęboką czerwienią – elementem „marką” domu mody Sor Valentino Garavani. Największe chińskie miasto, Szanghaj, w latach 20. nazywano „Paryżem Wschodu”. Zbieżność? Zupełnie niepozorna.

Po trzecie, wiara.

W latach okupacji, 1914-1918, kluczem do wszystkiego stało się pojęcie „bycia razem”. Tu i teraz, kiedy kryzys goni kryzys, zastanawiam się czy dobrze rokujący duet „old & new” przetrwa w złych czasach?
Elsa Schiaparelli, włoska projektantka „z krwi i kości” najaktywniej współpracowała z teraźniejszymi artystami. W jej ekscentrycznych projektach widoczny jest wpływ surrealizmu i dadaizmu jako odpowiedź na czasy w których przyszło jej tworzyć. W wyniku kolaboracji najsławniejszego hiszpańskiego przedstawiciela nadrealizmu, Salvadora Dalego, a Madame „Awangarda”, na kartach historii zapisała się niebanalna suknia „Lobster dress”, którą nosiła księżna Windsoru, Wallis Simpson.
Viktor Horsting & Rolf Snoeren oferują ubrania „nie z tej bajki”, a na przekór recesji, w roku 2010, marka Viktor & Rolf wypuściła kreacje oparte na idei cięć budżetowych.
Dzisiejszy świat mody i akcesoriów zdominowany jest przez dwa olbrzymie koncerny, LVMH Moët Hennessy – Louis Vuitton oraz Gucci Group, które są całościowym lub większościowym udziałowcem m.in. marek fashion segmentu premium. Nie do zdarcia, jest dom mody CHANEL, który od początku swojego istnienia kreuje własną ścieżkę, a od 1953 r., imperium Coco tworzy rodzina Wertheirmerów. Ich doświadczenie potwierdza, że „co w rodzinie, to nie zginie”, a kryzys? Nie taki straszny jak go malują.

„What’s old is new again”. Związek „marry old & new” przetrwał próbę czasu. Moda się powtarza, a powrót do przeszłości jest postrzegany jako znak naszych czasów. Rozwój technologii, przemiany w społeczeństwie lub kulturze zmieniają pierwotne koncepcje, tworząc nowe wartości.
Lady Gaga nosi kreacje od Worth’a – Charles Frederick Worth jako „pierwszy” otworzył dom mody haute couture w ubiegłym stuleciu. Niegdyś księżna Diana inspirowała kobiety, a dzisiaj Kate Middleton przejęła pałeczkę i jest postrzegana za wyrocznią mody dla płci pięknej.
Diana Marian Murek prowadzi stronę „INTOTHEFASHION.com” – analizuje dzisiejsze trendy & źródło ich pochodzenia. Porównuje modele z bieżących kolekcji marek sieciowych do oryginalnych. Choć czasami zdarza się, że „wielcy świata” inspiruję się przeszłymi projektami domu mody, w którym pracują. „Kreatywni” od VALENTINO, dla kolekcji Jesień/Zima 2014|15 zainspirowali się suknią pochodzącą z kolekcji haute couture „Pure Porcelain” z roku 1968. Przypadek? Niefortunna wpadka.
Inną, świetną robotę, wykonała projektantka biżuterii, Anna Orska. Z początkiem nowego roku, miała miejsce premiera kolekcji „1000 lat w naszyjnikach”, która łączy spuściznę oraz nowatorskie podejście.
Moda to lifestyle, a ubranie jest jej częścią składową. Przykładów na istnienie związku partnerskiego „old & new” jest „od groma”. Wystarczy, że spojrzę na mój dzisiejszy outfit i poranną prasówkę. Ah, są to jeansy, oryginalny model L’evis, #newin, które w ciągłym obiegu są od wieków, natomiast kawą delektuję się od dzieciaka. Pierw „inka”, teraz in popularity jest „na mleku”. Najlepsza komitywa. Niby jestem taka push, a oldschoolowa do bólu, jak widać zresztą.
Model biznesu od Ralph Lauren bazuje na „wyimaginowanej przeszłości”, natomiast dla Nicolasa Ghesquière… ”Historia tego domu mody [BALENCIAGA] jest po prostu niewiarygodna – a to oznacza, że mam w pracy dużą swobodę”. Wypisz, wymaluj, dla kogoś „powrót do korzeni” był punktem wyjścia do stworzenia mistrzowskich kreacji-inspiracji.

Jestem pisarką fashion. Dla mnie, punktem honoru jest bycie obiektywną i nie gołosłowną. Czytelnikowi przekazuję informacje, stąd namnożyłam tak wiele przykładów. Codziennie piszę i od nowa (po)wracam „do postawy”. Zwątpiłam. Czy to już koniec mojej pracy, bo historia zatoczyła krąg i w swoim rozważaniu, jestem przy punkcie pierwszym, fundamencie?
A tak przy okazji, drodzy Państwo, jaką szatę przybraliście na dzisiaj?

Alicja Szablewska

Odrobiona lekcja przedsiębiorczości

Banalne, ma się rozumieć, a jednak sercu najbliższe

Intuicyjnie wybieram tematy do głównych publikacji.
Niedawno, z teoretycznego punktu widzenia, nakreśliłam historię najwyższego (najdroższego) krawiectwa, Haute Couture, dla pierwszej połowy XX wieku, a jego współczesny kierunek. Wstęp miał charakter symboliczny i wzmianka o dziewczęcych rysunkach księżniczek w pięknych balowych sukniach jako wyraz mojego aktualnego zainteresowania historią mody. Jednakże, nasze dzieciństwo może odcisnąć na nas piętno i nieświadomie kształtować dorosłe życie.
Informowałam, że przygotowywana publikacja sensu stricto dotyczy „małej czarnej”, lecz to biografia dyktatorki, Grande Mademoiselle, zainspirowała mnie do zmiany formy.

Często powtarzam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Moje doświadczenia, a dzisiejsze życie nie jest fuksem, a świadomym działaniem na to, co tu i teraz ma miejsce.
Myślę o przedsiębiorczości jako sztuce zarządzania własnym życiem.
I najdoskonalszym przykładem jest Gabrielle Coco Chanel, której zawziętość i wiara dały początek istnieniu kultowego domu mody, wyjątkowemu, bo współcześnie jest (on) zarządzany przez rodzinę.

Życie panienki od dnia jej narodzin, nigdy nie było „usłane różami”, a los z góry przesądzony. Osierocona, wspólnie z siostrą, wychowywane w klasztorze, który zrobił z przyszłej Lwicy-  hardą, zdyscyplinowaną i powściągliwą. Świat widziany w czerni & bieli, dwa kolory, które zdominują tworzone przez nią kolekcje. Lotna, pracowita, profesjonalistka zaczynała od pracy szwaczki. Chłonna wiedzy i szczegółowa. Jako amatorka, przypadkowa śpiewaczka, zostaje zauważona przez Etienne Balsan, hodowcę koni czystej krwi, który porywa ją do Paryża. Jest to czas świetności Paula Poiret, a młoda dama myśli o sobie jako pionierce w świece mody paryskiej. Obserwuje, uczy się i słucha, a ponadto pragnie nadać kobiecej sylwetce swobodę, naturalność i raz na zawsze, strojne gorsety, kapelusze w rozmiarze „młyńskiego koła” posłać do diabła. W roku 1914, przełomowym i znamiennym w jej życiu, ponieważ w prezencie od ukochanego, Arthura Boy Capela otrzymuje boutique w Deauville. Jest to niepowtarzalna szansa na debiut i snobistyczną klientelę, a przede wszystkim perspektywa niezależności; „kto zaznał prawdziwej biedy nie powinien wierzyć w trwałość bogactwa i sukcesu.”

Gabrielle Chanel w pełni wykorzystała „5 minut” swojego smutnego życia, choć w latach 1939-54 była nieobecna na rynku. Powróciła do łask, w wieku 70 lat, nieprzychylnie przyjęta, w innym układzie społecznym i kulturowym, jednakże wbrew głosom, ona wierzyła w swój cel i tworzyła kolekcje dalekie od ówczesnych „(…) Nie interesuje mnie moda wychodząca z mody po jednym sezonie.” Miała „parcie na szkło”, pasję & fach, a swoje imperium zbudowała na silnym fundamencie- trwałości zespołu i nastawieniu na najwyższą jakość. Nie popełniała błędów, ufała intuicji i okrzyknięta silną marką. Słuchała kobiet i tworzyła z myślą o nich. Wylansowała perfumy, które obok kolekcji Haute Couture– stanowiły pokaźny zysk w Paryżu i Ameryce.

Przytaczam klasyczny przykład Chanel, który nigdy nie przybierze łaty démodé, a myślę o losie współczesnych kobiet, którym brakuje zacięcia, wiary we własne możliwości, a „gotowe rozwiązania” wybierają najczęściej. Coco nigdy nie zapomniała o swojej niechlubnej, młodzieńczej przeszłości, a początki jej (kariery) należały do wyjątkowo trudnych, i w czasie późniejszym, kiedy konkurencja wzrastała na sile, jej nazwisko zeszło na dalszy plan. Nie rezygnowała, a kolejne działania inicjowały następne i nakręcały ją. Pragnęła dać z siebie jeszcze więcej.
Poprzez wpis, pragnę uświadamiać, że my Kobiety, kreujemy naszą rzeczywistość. Marek Aureliusz nie pozostawia mnie samej w argumentacji i wtóruje, że „nasze życie jest takim jakim uczyniły go nasze myśli.”

Na zakończenie, jako zadanie domowe, warto przemyśleć czy byt określa naszą świadomość czy świadomość kształtuje byt?

W pogoni za szczęściem,
Pozdrawiam serdecznie,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

coco-chanel