Do trzech razy sztuka!

… I znowu szczęście przeszło obok mojego nosa. Główkowałam, trudziłam się w pocie czoła, aby moja konkursowa praca przeszła etap rekrutacji i mnie zapewniła miejsce w szeregu najlepszych. Jednej z dziesięciu.
Niestety, tym razem się nie udało. Czy pomyślność dopisze w przyszłym roku? Mam 50 proc. szans na wygraną i dwanaście miesięcy na przygotowanie.
Pisząc o sobie tu i teraz, prawie zapomniałam o najważniejszym. Moja praca realizuje temat DIFFERENT = IRREPLACEABLE. Jest to myśl przewodnia tegorocznego festiwalu Art & Fashion Forum zbliżającego się wielkimi krokami.
O czym piszę? O indywidualności szytej na miarę naszych czasów. O modzie na masowy punkt widzenia, która niszczy przemysł odzieżowy. Stawiam tezę: Czy będąc oryginalnym można kreować modę zapamiętaną przez potomnych? Przytaczam sylwetki wspaniałych projektantów mody otulonych w siedem cnót głównych. Oryginalnie? Moim zdaniem o to w modzie biega. Jeżeli moi drodzy Czytelnicy nie ścigają się dzisiaj z czasem, to proszę się skupić i wgryźć w tekst. Dobre słowo zapewniam, kiedy pogoda płata nam figle.

Alicja Szablewska

INDYWIDUALNOŚĆ SZYTA NA MIARĘ NASZYCH CZASÓW

     W latach 70. XX wieku, kiedy kapitalizm jak dobrze naoliwiony parowóz rozpędzał się do maksymalnych prędkości prąc w nieznane – Amancio Ortega zaczynał pracę u podstaw jak nasi rodzice, tworząc zalążek do budowania własnego „ja” – biznesu, który w latach późniejszych okazał się drogą do przeznaczenia. Przedsiębiorstwo Hiszpana działało w branży bieliźniarskiej, jednakże Ortega czuł, że może przenosić góry jak na ówczesne czasy. Pragnął podarować swoim klientom pożądany przez nich produkt tu i teraz, bez konieczności oczekiwania długich miesięcy na jego powstanie i pojawienie się na półkach sklepowych. Niemożliwe? Tylko w teorii. Pomysłowy przedsiębiorca miał nosa, odrobinę szczęścia i dopiął swego, ponieważ jego pierwsza marka sieciówkowa Zara, założona w 1975 roku, wyniosła jego na szczyt i umieściła businessmana z krwi i kości na pierwszym miejscu listy najbogatszych ludzi świata 2016 roku według magazynu Forbes. Chylę czoła dokonaniom możnych tego świata, a Ortega jest członkiem elitarnego klubu najlepszych. Czego się dotknie, zamienia w złoto.
Złotym biznesem jest grupa Inditex składająca się z ośmiu marek. Licząca łącznie 7.013 sklepów (w styczniu 2016 roku), w 91 państwach świata i obecna na 5 kontynentach. Imponujące osiągnięcie, prawda? Grupa ośmiu wspaniałych brandów wypracowała sprzedaż na poziomie 20 miliardów 900 milionów euro w roku finansowym 2015 i osiąga coraz wyższe loty. Najmocniejszy as w rękawie Ortegi – marka Zara jest odwiedzana przez statystycznego klienta średnio siedemnaście razy w roku kalendarzowym i ten wynik umacnia pozycję it marki na światowym rynku. W 2011 roku prezes Inditex usunął się w cień, jednakże nikt i nic nie odbierze mu zasługi dla rozwoju mody na masowy punkt widzenia. Amancio Ortega jest prekursorem i liderem fast fashion – mody, która szybciej znika z półek sklepowych niż się na nich pojawia.

Moda na masowy punkt widzenia jest wytworem ery kapitalizmu. Narodziła się w latach 40. XX wieku, w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i następuje w sposób ewolucyjny. W tym okresie zapanowała moda na tak zwany praktyczny ubiór – amerykański styl sportowy różniący się od strojów do aktywności fizycznej, skonstruowany z innowacyjnych materiałów i za pomocą nowych technik kroju. Ubrania gotowe wysunęły się na prowadzenie, w Europie ów trend pojawił się już po II wojnie światowej. Jak pisze Marcin Różyc w książce „Nowa polska moda”: „strój nabiera cech mody wtedy, gdy przestaje wyłącznie chronić i zaczyna coś wyrażać: bunt, bogactwo, przynależność do jakiejś grupy czy kultury. Moda może też symbolizować władzę, religię i siłę, ale także mądrość”. Czy zatem to, co nosimy mówi o nas więcej niż to, co mamy? Jest to odważna teoria niemieckiego filozofa Ericha Fromma, jednakże ulica jest odmiennego zdania. Na platformach społecznościowych „panny nikt” kreują wyidealizowaną rzeczywistość daleką od prawdy o nas samych, a masy to kupują, bo „społeczeństwo masowe to społeczeństwo skrajnego, wypaczonego hedonizmu, opartego na najbardziej pierwotnych instynktach”. Łatwiej i taniej jest stanąć w jednym szeregu z innymi niż wyłamać się z tłumu. Moda ubrała się w powszechność i powtarzalność. Lansuje trendy na niemodne wartości, dla przykładu – przedmiotowość. W roku ubiegłym wielu znamienitych twórców mody na światowym poziomie pożegnało się ze stanowiskami kierowniczymi. Wstąpili w szeregi innych domów lub słuch po nich zaginął. Co robią Alber Elbaz, Hedi Slimane czy Raf Simons? Ten ostatni jeszcze niedawno projektował sześć kolekcji rocznie dla francuskiego domu mody Christian Dior. Po zakończonej współpracy z żalem w głosie powiedział: „Tworzenie kolekcji wymaga czasu, a ja tego czasu nie dostałem”. Świat mody jest okrutny i przeniknięty do cna żądzą pieniądza. Kto nie przyjmie jego reguł za stałą, ten wypada z tej gry szybciej niż do niej dołączył.
Przynależność do grupy o której mówią masy jest wygodne, bo nigdy nie zaliczysz gafy i daje poczucie bezpieczeństwa, jednakże performerka Marina Abramović stawia kontrę. Kontrowersyjna artystka jest zdania, że „jeżeli pójdziesz łatwą ścieżką, to nigdy się nie zmienisz”, a świat mody otwiera się i na indywidualności. Blogerki Macademian Girl lub Man Repeller zostały życzliwie w nim powitane. Postawiły wszystko na jedną kartę. Swą charyzmą oraz siłą charakteru wygrały z masowym punktem widzenia. Trendsetterzy mają wizję siebie, którą konsekwentnie i z uporem wcielają w życie. Jednostki wyjęte z kontekstu? Owszem, „bo najważniejszym jest być wiernym swoim zasadom” – nie są to słowa bez pokrycia w życiu utalentowanej polskiej skrzypaczki Patrycji Piekutowskiej. Nasza Rodaczka sprzeciwiła się ocenie nauczycielki, bo uznała ją za niesprawiedliwą i krzywdzącą. Pani profesor zmieniła zdanie, przyznała właściwą ocenę i zyskała podziw w oczach przyszłego wirtuoza. Projektantka Dominika Nowak wytrwale i pod prąd realizują wizję mody inspirowaną sztuką. Przypadek? Ależ skąd. Wiedzą o tym liczni, albowiem „sztuka jest formą przeżycia życia” według znawczyni tematu Yoko Ono. Czy będąc oryginalnym można kreować modę zapamiętaną przez potomnych?
Oto przykłady siedmiu wspaniałych projektantów mody, których twórczość artystyczna jest manifestem na trudne czasy w których żyją i pracują. Kultowe projekty wyrażają więcej niż tysiąc słów i są odzwierciedleniem siedmiu cnót głównych. Oryginalnie? Inność wyróżni Cię z tłumu, a w czasach teraźniejszych oryginalnymi stają się ci, którzy mają odwagę odwoływać się do tradycji i kultywować przekazywane wartości dla przyszłych pokoleń.

     „Niech się dzieje wola nieba!” jak zakrzyknął Rejent Milczek u Fredry. Maksymie zdaje się hołdować John Galliano. Projektant ukochany przez świat mody, stworzył z nią związek niepowtarzalny. Pielęgnowany, dopasowany, niestety czasem ograniczony. Nagle, niespodziewanie, nadszedł kres tworzenia obrazowych kreacji zapadających w pamięć i w serce entuzjastów segmentu wysokiego krawiectwa. Niefortunny zbieg okoliczności, przypadkowe spotkanie, wygnanie i zapomnienie. Po kilku latach rozłąki, sir Galliano powrócił, uwiedziony przez modę. Czy od losu dostał drugą szansę?
Podczas londyńskiego tygodnia mody kolekcji męskiej, mistrz zaprezentował kolekcję Artisan przeznaczoną kobietom. Groteska? Tylko pozorna. 24 modele przeszyte grubą nicią chaosem jego kreatywnej duszy. Tematyczne, retrospektywne, współczesne i spójne z filozofią domu mody Martina Margieli. Nowy naczelnik armii białych fartuchów zadanie wykonał wzorowo. Spokój ducha Galliano zachowany. Autorytet i poważanie odzyskane.
Projektant naszych czasów dostał bolesną lekcję życia. Zrozumiał jej sens i otulił się pokorą – pierwszą, a zarazem pierwszorzędną cnotą. Szczodrości życia nie posmakował Alexander McQueen. Urodzony na angielskiej ziemi, pokochany przez jej ludy i rodzinę królewską. U szczytu swojej sławy, w kwiecie wieku, wysławiany pod niebiosa. Skromny do szpiku kości mistrz pożegnał się ze światem żywych. Projektant z wizją walczył z demonami przeszłości – tragicznego dzieciństwa. Choć jego kolekcje bywały na pozór agresywne, przedstawiały prawdę o nim samym, walkę świata dobrego ze złym. Osławiony projekt Savage Beauty, wydany po śmierci geniusza, przedstawia ikoniczne kreacje powstałe z miłości projektanta do natury, anatomii, historii oraz romantyzmu. Za jego życia wartość owych projektów przyprawiała o zawrót i ból głowy, wszakże McQueen daleki był od brania – pragnął dawać. Z drugą cnotą – hojnością, McQueen był za pan brat. Oryginalna osobowość, indywidualność nie do podrobienia, pokazała nam – materialistom, na czym polega prawdziwa miłość.
W skomercjalizowanym świecie ważkich wartości, dla przykładnych projektantów mody przewidziane jest szerokie pole do popisu. Herezja? Tak, bo świat mody jest przewrotny do granic możliwości oraz nie- bo wiara (w ludzi) czyni cuda. Nadzieją na lepsze jutro jest postać Saudyjczyka Ashi, którego baśniowe kreacje wzbudzają zachwyt i ciekawość najbardziej opornych. Przesada? Spójrzmy prawdzie w oczy. Mistrzowskie cięcie materiałów. Precyzja. Warsztat dopracowany w najmniejszym calu. Ideał? Wierna kopia talentu Jeanne Lanvin lub przyjaciela po fachu Toniego Maticevski. W czym tkwi sekret powodzenia? W solidnym fundamencie. Banał na miarę naszych czasów? Nie do przyjęcia. Suto zdobione suknie projektanta z Bliskiego Wschodu mają jedną stałą cechę. Są powtarzalne do bólu. Czy jest to zarzut? Stwierdzenie faktu. Biel – barwa symbolizująca niewinność przeszywa na wskroś sezonowe projekty. Cnotliwa kolekcja? Czystością jego łzy spowita. Która jest najważniejsza?
Ta wczorajsza, roku kalendarzowego 2015, przywdziewana letnią porą. Najpiękniejsza? Ona przemawia oryginalnością i autentycznością. W czasach skalanych ludzką żądzą i chciwością to nadzieja umiera ostatnia. Słowa bez pokrycia? Dla niedouczonych i nieporuszonych niewspółczesnymi, a wciąż modnymi i na czasie autorytetami. „Miej serce i patrzaj w serce”. Niech te mądre słowa wieszcza Adama Mickiewicza będą początkiem boju o cnotę miłości. Projektanci w modzie prawdziwie zakochani stanęli w jednym rzędzie. Piekielnie utalentowani, błyskotliwi, osławieni. Niejednokrotnie są zasypywani medalami. Kto z nich okaże się triumfatorem i zdobędzie złote runo? Hiszpańska marka Delpozo ma najwięcej szczęścia i zasłużenie wygrywa. Projekty geniuszu Josepa Fonta porywają serca śmiertelników. Z architekturą jest on za pan brat. Czyste formy kłębiące się w myślach mistrza – urzeczywistnia. Czy świat pięknie ubiera? Kolekcja prêt-à-porter na sezon jesień-zima 2016 literalnie oddaje ducha marki stawiającej na nieoczywiste połączenia. Tradycja i współczesność? Zgrany duet. Kolekcja jest przyjemna dla oka, ale co sprawia, że jest wyjątkowa? Dlaczego to Font króluje nad wszystkimi i dzierży berło uznania? Przyjrzyjmy się detalom – skórzanym rękawiczkom powyżej łokcia. Występujące w kilku intensywnych barwach, bogato zdobione fantazyjną roślinnością i wykonane z materiałów we wszystkich kolorach tęczy. Swoją niepowtarzalnością pieszczą zmysły estetów. Niejednokrotnie utwierdzamy się w przekonaniu, że piękne projekty powstają z miłości do świata nas otaczającego. Josep Font zdobył się na odwagę, zaprezentował nowy produkt, zainspirował innych? A może wyznaczył nowy styl w modzie? Czas pokaże czy jego wizja kobiety „ponad podziałami” XXI wieku obroni się dzielnie. Ideom promującym inność w świecie mody wtóruje francuska projektantka Bouchra Jarrar. Pracowała dla najlepszych domów mody, wszakże to praca nad własnym nazwiskiem przyniosła jej najwięcej satysfakcji. Choć poszybowała już wyżej, to skoncentrujmy się na aktywnościach skromnej postaci do marca bieżącego roku. Dlaczego? To madame Jarrar przypisano piątą cnotę – umiarkowanie, bazując na osiągnięciach własnego nazwiska. A jaki rodzaj mody będzie prezentowany przez Francuzkę w przyszłości? Odpowiedzi szukajmy w najnowszej kolekcji ready-to-wear domu mody Lanvin.
Bouchra Jarrar jest minimalistką z wyboru. Inspiruje ją życie codzienne. W tworzonych kolekcjach dla segmentu wysokiego krawiectwa nie przystała na kompromis i nie zaprezentowała mody ocierającej się o przepych, nawet w grudniu 2013 roku, kiedy stała się oficjalnym członkiem elitarnej organizacji Chambre Syndicale de la Haute Couture zrzeszającym trzynaście najlepszych nazwisk. Kolekcją haute couture na sezon wiosna-lato 2014 obroniła własną ideę piękna. Prezentowane kreacje wysokiego krawiectwa mogą być w wersji na dzień. Długie spodnie w kant o rozszerzonej nogawce. Powłóczyste maxi suknie o delikatnie zarysowanej linii litery A. Podstawowa kolorystyka. Elementem wyróżniającym kolekcję są pióra, futro i złote zamki. Delikatnie, eterycznie, ze smakiem. Umiarkowanie najwyższych lotów, a Bouchra Jarrar jest ptakiem, który rozwija skrzydła.
Drogą projektantki made in France podąża Magda Butrym. Naszą rodaczkę można by otulić cnotą rozwagi, wszakże przybrała ona drugie imię – szóstej cnoty – cierpliwości. Złośliwi powiedzą, że szczęście spadło jej z nieba. Skromna blondyneczka, która unika świata mediów jak diabeł święconej wody – zaliczyła miażdżącą porażkę zanim świat o niej usłyszał. Nie poddała się. Otrzepała fartuch z kurzu i wstała na równe nogi. Szlifując swój warsztat na plecach Joanny Przetakiewicz, pokonała lwicę salonową. Zadebiutowała.
Polska projektantka tworzy dwie kolekcje sezonowe rocznie. Każda z nich wnosi nowego ducha do świata mody. Odważne ujęcie trendów przeplata się z sensualnością i ociera o inspiracje zaczerpnięte z klasyków. To tworzy mix – kolekcję obok której żaden krytyk mody nie przejdzie obojętnie. Wyrocznia mody – madame Carine Roitfeld zainteresowała się kolekcją na sezon zbliżający się wielkimi krokami. W swojej publikacji nie szczędziła czułych słów pod adresem Magdy Butrym. Werdykt byłej naczelnej francuskiego wydania magazynu Vogue trafia swoim słowem w sedno. Parafrazując słowa mistrza doby renesansu, Michała Anioła, „geniuszem jest wieczna cierpliwość”.
Z terminem odrodzenia borykała się Polska po 1989 roku. Każdy próbował swoich sił, a nasza ziemia była płodna i otwarta na wszelkiej maści gospodarcze inicjatywy. Dziewczyna znikąd – Gosia Baczyńska znalazła się na zakręcie – nie zdała egzaminu z rysunku technicznego, lecz nie załamała się. Powzięła sprawy w swoje ręce i ruszyła w nieznane. Do wyważonej kobiety, w średnim wieku pasuje jak ulał siódma cnota – gorliwość i pracowitość. Czy aby na pewno słusznie? Jej autorska marka z powodzeniem działa na rynku od 19 lat. Szczególne osiągnięcie? Ktoś z tłumu zawistnych krzyknie, że „takich jak ona są dziesiątki”, wszakże na początku lat 90. nikt o Baczyńskiej nie słyszał. Nieznana i bez grosza przy duszy. Londyńskie doświadczenie sprawiło, że młoda dziewczyna z okolic Wrocławia zajęła się modą na poważnie. Na obczyźnie pracowała jako krawcowa. Poznała techniki kroju, pracę z modelami oraz rodzaje materiałów. Wróciła do kraju i postawiła na siebie. Lotna, pracowita, uparta. Pięła się po drabinie sukcesu.
Na rodzimym podwórku od pokoleń istnieją marki „od wyboru do koloru”, lecz nasz cud znad Wisły tworzy odrębny styl w polskiej modzie – styl na Baczyńską. Oryginalna, niepodrobiona, zjawiskowa kolekcja jawi się dwa razy w roku. A która z nich jest wybitna? W 2013 roku ambasadorka swoich marzeń zadebiutowała podczas francuskiego tygodnia mody. Kolekcja ready-to-wear I Feel Love była ukoronowaniem szesnastu lat ciężkiej pracy projektantki w branży mody. Słowa ewangelisty św. Mateusza „tak właśnie ostatni będą pierwszymi” mają rację bytu tu i teraz. Choć to nazwisko Baczyńskiej zamyka rozważanie o siedmiu wspaniałych projektantach, to świat leży u jej stóp.

     Siedmiu wybitnych projektantów mody uwierzyło we własne siły, pokonało słabości i zaprezentowało światu najlepsze wersje siebie – projekty okrzyknięte mianem kultowych.
W swoich sercach udomowili oryginalność. Patetycznie? Szczerze do bólu. Zewsząd słyszymy, że autentyczność jest cechą nielicznych. Odważyli się być sobą i zyskali podziw ludzi – najcenniejszą nagrodę. W książkach o historii mody przeczytamy o ich kwiecistych lub mniej wystawnych kreacjach. To ich postacie są wzorem do naśladowania przez młodych ludzi szukających swojego miejsca w branży fashion. W tym miejscu odzwierciedlenie znajdują słowa pochodzące ze starożytnego tekstu buddyjskiego Dhammapada: „to, kim jesteś obecnie wynika z tego, kim byłeś. To, kim będziesz jutro, wyniknie z tego, kim jesteś dziś”.
Na początku XX wieku Gabrielle Chanel uparła się, że jej autorska wizja kobiety (minimalistki i chłopczycy) znajdzie uznanie i akceptację wśród ówczesnych dam oraz śmietanki towarzyskiej. Nie miała wiele do stracenia. A ile zyskała? W XXI wieku dom mody Chanel prezentuje ikoniczne projekty Grande Mademoiselle w nowatorskim ujęciu. Kreatorka mody, która ukochała tweedowe kostiumy, poziome paski oraz biało-czarne połączenia była perłą – kobietą o rewolucyjnych poglądach. W 1926 roku, kiedy kreacje wysokiego krawiectwa zdobiły bogate panie, to Chanel spopularyzowała modę na midi sukienkę – „małą czarną” o prostym kroju, delikatnie zarysowanej linii. Po 90 latach od dnia jej premiery jest to model najczęściej wybierany przez płeć piękną.
Być innym nie znaczy być gorszym. Być innym znaczy być zapamiętanym. O prawidłowości tych słów przekonał się i Christian Dior. 17 lutego 1947 roku zaprezentował bogatą kolekcję okrzykniętą przez ówczesną redaktor naczelną magazynu Harper’s Bazaar, Carmel Snow – „New Look”. „Nowa moda” położyła kres smutnej modzie II wojny światowej. Model plisowanej spódnicy, mocno zwężonej w talii, poniżej linii kolan wylansowany przez monsieur Diora w ’47 jest it trendem na sezon jesień-zima 2016|2017. Historia kołem się toczy? Jednostkowy projekt, który dokonał przewrotu w świecie mody stał się modelem uwielbianym przez masy.
Przytoczone osobistości – autorytety odważyły się zaryzykować i przedstawić autorskie wizje narażając się na ostracyzm, wyśmianie i zapomnienie. Jednakże to oni wygrali. Ich oryginalne, bo płynące z głębi serca ujęcie mody przyczyniło się do zmiany biegu historii oraz zmian, które oswoiliśmy jako normy w czasach teraźniejszych. Czy Magda Butrym, Ashi lub Josep Font zostaną ikonami mody na miarę wizjonerki Gabrielle Chanel? Przekonamy się o tym niebawem.

Alicja Szablewska

What do I sell?

To musiało się tak skończyć. Przeziębienie. Spotkanie. Magdalena. Plotki. La Mania. Nowy Rok. Wróć.
Na próżno szukać u mnie publikacji z recenzją kolekcji od polskiego projektanta mody, ponieważ rodzime poletko nie jest moim głównym zainteresowaniem, a jeśli dokonuję dzieła- na przykładzie- Pani Gosi Baczyńskiej– to jest to wybór subiektywny- nie podyktowany żadną modą ;-).

Na portalach internetowych różnej maści, na Instagramie- zawrzało, ponieważ 17 Grudnia, dom mody „La Mania”- przedstawił mediom, celebrytom i wąskiemu gronu wielbicieli (klientów)- nową kolekcję S/S 2015 segmentu prêt-à-porter. 

tumblr_ngubik1EJO1rr99dco1_500Polska marka odzieżowa „La Mania” mierzy naprawdę wysoko, i do walki o pozycję „międzynarodowej” marki fashion– dyrektor kreatywna, Joanna Przetakiewicz- przygotowała się solidnie.
„La Mania” stawia na luksus…owe połączenie- związek- właściwą proporcję między kobietą (zmysłowością), a modą. Re-definiuje klasyki. W projektach króluje minimalizm. Biel i czerń są ponadczasowe, a sztandarowym modelem domu mody jest little white dress (zabieg stylistyczny, ponieważ „klasyczny” zawsze odnosi się do formy).
Założenia marki są spójne, która tworzy kolekcje, kreuje wizerunek i rozwija się, jednakże Le haut de gamme de decrete, le luxe se merite – „bycie marką z górnej półki można sobie (i nabywcom) zakomunikować, ale na status marki luksusowej trzeba sobie zasłużyć”.
Kreatorka dąży do bycia wyrocznią mody. Reprezentuje styl „marzenie” współczesnych kobiet. Jest doskonała w każdym calu, wszakże nie o personie, a na kolekcji koncentruję się, która… po odejściu dyrektor artystycznej – Magdy Butrym– wiele straciła w oczach zainteresowanych.

Modna lokalizacja na mapie stolicy. Soho Factory. Na potrzeby pokazu mody – re-branding miejsca. Nieskazitelne, eleganckie. Idealne.
James Nares inspiruje zespół projektantów. Brytyjski artysta tworzy obrazy techniką powtórzeń grubym pędzlem. Jego malunki osiągają efekt trójwymiarowości- zmieniają odcienie w zależności od kąta padania światła.

16968-1366732434-Nares Copy
Architektoniczne formy i mieniące się materiały. Kilkanaście modeli. Biel u wrót. Detale, które rujnują projekt „fashion show”.

tumblr_ngubcsI1YF1rr99dco1_500

Kolekcja, która nie jest zaskoczeniem, ponieważ serwuje „powtórkę z rozrywki” – „gdzieś to już widziałam”.
Długie, do ziemi, suknie lub w wersji mini. Rozkloszowana spódnica i odcięte w pasie bluzki. Krótki rękaw, na ramiączkach lub w wersji long. Duża różnorodność powielanych projektów.
Kombinezony lub współczesne wydanie modnych w latach 70. spodni w kant. Sety do „podziału”.

tumblr_ngub5fY10Z1rr99dco1_500

Standardy- przylegające granatowe albo czarne à la koktajlowe sukienki oraz… projekty „snu nocy letniej”- granatowy płat materiału obszyty cekinami jako gwieździste niebo, który jest bazą dla garstki pierwowzorów.

tumblr_ngubeuVRMW1rr99dco4_500

tumblr_ngub6sNsLz1rr99dco3_500

Do prezentowanej kolekcji wdziera się ożywienie- pojawiają się pojedyncze limonkowe, brzoskwiniowe & oliwkowe wzory, jednakże oryginalność kolekcji kończy się na 3-4 rozwiązaniach, ponieważ inspiracja pelerynami od Valentino Garavani lub stylizacjami Olivii Palermo & Solange Knowles są bardzo rozpoznawalne i zauważalne w zaprezentowanym ujęciu tematu.

tumblr_ngub8hyjT61rr99dco2_500

tumblr_ngtxm7b3bW1rr99dco3_500

„La Mania” przypomina nam o istnieniu genialnego projektu – sukni „little black dress” spod ręki Gianni Versace.

6a00d8345192e469e20105357874ca970c-800wi

Agrafka i wycięcie w literze V są częstym, dublowanym motywem dla kolekcji SS.

tumblr_ngubajdmQO1rr99dco3_500Lekkość, zwiewność i nonszalancja będzie nas uwodzić w przyszłym roku, jednakże czy są to projekty luksusowe?

tumblr_ngubajdmQO1rr99dco1_500

tumblr_ngub8hyjT61rr99dco1_500

Zaprezentowana kolekcja nie przyjmie się na polskim rynku mody, natomiast jej perełki będą rozpoznawalne na salonach.

Projekty znajdą zainteresowanie na rynkach zza wschodniej granicy i czasami warto sięgnąć do korzeni- do historii ekspansji sieciowej marki „Caterina”, która w Moskwie posiada większą liczbę salonów niż w Polsce ogółem.
Madame Przetakiewicz pragnie stworzyć markę, która będzie sprzedawać marzenia- póki co, to sprzedaje historię domu mody, zamiast go tworzyć… z imienia i nazwiska.

Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

tumblr_ngudrycrt31rr99dco5_r1_500

Podróż życia…

Możliwe, że kiedyś zbankrutuję. Nie jest to moim życzeniem, a realną perspektywą. Nadmiernie często piję kawę w miejscach publicznych. I rozpływam się, gnam myślami przed siebie w świecie nierzeczywistym.  „Zgubnej” chwili towarzyszy niewybredna lektura. Prasówka. Wywiad. Słowa, które inspirują. Patrycja Piekutowska.
P&P jest polską skrzypaczką segmentu premium. Upominają się o nią wszyscy, a w Polsce „jak to bywa” usłyszała, że „nie umie grać”. Nic nowego, zresztą. W Jej przypadku, wiara w siebie & determinacja „wzięły górę”. Pani Patrycja jest laureatką muzycznego Oscara, nagrody Midem, przyznawanej w Cannes. Kobieta z jajami, „(…) bo żeby być wiernym swoim zasadom, trzeba mieć charakter.” Wsiadła do pociągu, o wyboistej drodze, jednakże odbiła bilet w jedną stronę. I jest szczęśliwa, przynajmniej według mnie.

10518648_734053176650837_424428398439137406_n

Podobną historię, pisze życie dla Magdaleny Butrym. Drobna blondyneczka, zabrzanka, absolwentka Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru. Projektantka Mody, która już nie robi salonowej kariery na plecach innych. Przez kilka lat pracowała jako head projektant dla marki La Mania. Wcześniej jednak stworzyła markę „Portofino”, która przetrwała jeden sezon. Pokorna dziewczyna. Szkoliła się, pracowała „u podstaw”, nabrała doświadczenia, a teraz jako lwica przekracza najwyższe progi, dumna z siebie, z imienia i nazwiska.

Mam przed sobą lookbook jej kolekcji dla sezonu F/W 2014||15 i każda sztuka ubrania „ujmuje mnie za serce”. Całość utrzymana jest w chłodnym, minimalistycznym klimacie. Doczytałam, że prezentacja jest spójna z aktualnymi trendami. Żyjemy w czasie, kiedy społeczeństwo obnosi się z wszystkim, co ma, niemniej powoli wkraczamy w  nowe czasy- skromności. Wypisz, wymaluj, kłaniam się nisko.
To, co widzę, jest spójne w ilości. Nasyci niszową klientelę. Pani Magda czerpie inspirację od guru, Mistrza (Yves) Saint Laurent.
Myślę o kultowym projekcie „le smoking” z 1966 r., następnie biało-czarne połączenie (bluzka + spodnie szersze w nogawkach) jako nawiązanie (kolorystyczne) do oryginalnego projektu YSL, kolekcji Utilitarian Chic z 2010 r. lub 1999 r.

9178_m
Są to projekty (na pierwszy rzut oka) nieźle skrojone, modernistyczne, w dzisiejszej kolorystyce. Czerwień od Valentino i „ta sukienka”, skórzane obycie, frędzle i pleciona góra. Granat, który wybija się na prowadzenie, płaszcz oversize, Céline, a także klasyki.
Kolekcja jest niepozorna, na co dzień i „od parady”, na wieczorne wyjście. Mono-kolorystyczne zestawienie, zmysłowość, nic tylko brać.

9167_m

9180_m

9185_m

9181_m

Marka nie potrzebuje nagłówków, aby o Niej (dosłownie i w przenośni) napisano. Wystarczy, że mamy Anję Rubik, która załatwi „całą sprawę” (przepraszam, żartuję ;-)). Nasza modelka już została zauważona w projekcie od Pani Magdy.

Według mnie, portfolio jest niezłe, a ja jestem ciekawa dalszej podróży, ponieważ pociąg życia z Panią Magdą na pokładzie, ruszył z impetem i wjechał na właściwy tor.

Powodzenia na zaś,

Dobrego dnia życzę,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

Tyle krzyku o nic?

Tak wiele krzyku pogrążyło Internet. Tak łatwo jest napisać coś niechlubnego i nieprofesjonalnego. Tak nieładnie, Polacy wypowiadają się o dyrektor kreatywnej (polskiego) domu mody „La Mania”.

2 tygodnie temu, miała miejsce premiera przyszłorocznej Wiosna/Lato kolekcji Domu Mody. Przyglądając się wcześniejszym pokazom, impreza została zaplanowana ze splendorem. I z „definiowanego założenia” powinna była – zachwycić celebrytów, media i Klientki – najbardziej zainteresowaną grupę docelową.
Pokaz mody znanej i lubianej marki fashion jest wydarzeniem medialnym, natomiast prezentowana kolekcja wyznacza dalszy bieg domu mody i pisze jej historię. To również jest moment decydujący o powodzeniu firmy i przyszłych wynikach sprzedażowych.
Niestety, dzielny dom mody zalała fala krytyki, który zawsze był „naj”, a teraz jest już na „nie”. Każdy plotkował na temat show, natomiast to najwłaściwsze „show” jest bez zarzutu.

Marka pisze o swojej idei, wyznacza swój cel, realizuje autentyczny branding firmowy. Tak też, od zarania „La Mania”, firma sygnowana nazwiskiem Przetakiewicz, charakteryzuje krawiectwo prostego kroju, luźnych – bardziej rozkloszowanych lub przyległych sukni, bardzo podstawowych kolorów czy setów. Flagowym produktem jest Pani Joanna Przetakiewicz.
I w (za)prezentowanej kolekcji nie zauważam nieścisłości.

Jak to się teraz modnie mówi, jest minimalistycznie. Kolekcja liczy kilkadziesiąt modeli, prezentując suknie powyżej lub poniżej kolana z falującym zakończeniem lub dłuższym – sztywno opadającym. Rękaw otula całą rękę, u nielicznych modeli jest krótszy. Dużo miejsca zajmują detale: kołnierzyki, toczki, drobne guziczki czy biegunowe połączenia, bądź kamizelki frako-podobne. Kolekcja zawiera się w kluczowej barwie kolorów, rozszerzonej o nasycony odcień pomarańczu, złoto, „gołębi” czy bladoróżowy. Jest estetycznie, ładnie, czysto, w porządku. Uwagę przyciągają modele przykrywające ramiona i dumnie prezentowane przez Pierwszą Damę, Panią Danutę Wałęsę.

1005328_563574727035033_1672884932_n Czytaj dalej