Kobieca siła XXI wieku, Sylwia Romaniuk

Zatrzymaj się na moment przy dobrym adresie w Warszawie. Aleje Ujazdowskie nr 41, centrum stolicy. Tutaj czas płynie swoim tempem. Nieśpieszno, bowiem piękno tej przedwojennej kamienicy nie prosi o atencję. Ujmuje, wszakże to, czym prawdziwie zachwyca jest niezauważalne, tylko wyczuwalne sercem dla przechodniów. Jest nim to wnętrze. I tuż, u progu, od pierwszego stopnia schodów wyłożonych czerwonym dywanem, swoją magię roztacza Atelier najodważniejszej polskiej projektantki mody, Sylwii Romaniuk.
Spełniona kobieta, matka, businesswoman, pasjonatka, marzycielka. Jest szczęśliwa, bowiem to do niej, los szczodrze się uśmiecha. Żyje wizją jutra i lada dzień zadebiutuje kolekcją ready-to-wear w wersji casual, otwierając salon mody w Londynie. Sukces powodzenia? Sylwia Romaniuk wiarą w siebie oraz w kobiety obroniła wizję własnej marki premium. Jest autentyczna, bo naturalna; a we współczesnych czasach to prawda o samej sobie sprzedaje się najlepiej.
Panie i Panowie, oto kobieca siła XXI wieku – Sylwia Romaniuk, którą środowisko pokochało za bycie sobą.

Oryginalność to wartość dodana ludzi pewnych siebie. W trudnym, dzisiejszym świecie, społeczeństwu jest łatwiej iść z prądem, ulegając modzie na masowy punkt widzenia niż wyróżniać się z tłumu.
Sylwia Romaniuk, na przekór trendom, wykorzystuje niszę jako zaletę i przekuwa ją na dobrze prosperujący biznes. Uważa, że na rynku jest miejsce dla kobiet poszukujących niepowtarzalnych kreacji, suto zdobionych szlachetnymi kamieniami, ręcznie haftowanych. Nadrzędna jakość jest przekładana na każdy detal. Precyzja wykonania, najlepsze gatunkowo tkaniny oraz zgrany zespół formują bardzo wysoki poziom marki SR. Projektantka tworzy baśniowe suknie w warszawskim Atelier, choć zbiera słowa uznania za spersonalizowane projekty od europejskich klientek, zza oceanu oraz z Bliskiego Wschodu. Za swoje projekty uszyte w duchu haute couture, proponuje uczciwe pieniądze, na poziomie cen domu mody o międzynarodowej renomie. Spełnia marzenia o najpiękniejszej sukni ślubnej dla przyszłej panny młodej, bowiem w każde „dzieło sztuki” wkłada serce i zaangażowanie. Jest profesjonalna i przedsiębiorcza, gdyż świadomie kreuje modę na styl życia made by SR. Linia eleganckich świec zapachowych, sensualne perfumy w kryształowych flakonikach czy jedwabne apaszki nie pozostają w strefie marzeń, na papierze, a już niebawem trafią do sprzedaży stacjonarnej oraz on-line.

Sylwia Romaniuk to kreatorka kobiecego wizerunku, projektantka oddana każdej kobiecie. Siłę oraz wolę do walki o swoje miejsce na rynku mody, czerpie od… kobiet. To ich zadowolenie i lojalność wnoszą radość do życia Romaniuk i chęć, aby autorską wizję piękna promować globalnie.

Alicja A. Szablewska

*Artykuł o Sylwii Romaniuk ukaże się na łamach magazynu High Living.

Czołem, madame

Sylwia Romaniuk wita mnie na swoim pokładzie

Odwagą, autentycznością i wiarą w to, co robię – zdałam egzamin u Sylwii Romaniuk. Którym tekstem postawiłam kropkę nad i dla tej współpracy? O, tutaj:
„Jestem kreatorką damskiego wizerunku i projektantką kobiecych marzeń, bowiem pielęgnuję w sobie miłość do życia i do mody.
To ekskluzywne, gdyż niezwykłe podejście, tworzy we mnie naturalną chęć do dzielenia się swoją wysublimowaną estetyką z wszystkimi kobietami. Upiększam świat widziany Twoimi oczami, ponieważ projektuję kreacje szyte personalnymi potrzebami, a suto zdobione pragnieniami. Urzeczywistniam pożądane wizje o niepowtarzalnej sukni.
Roztaczam piękno wokół kobiet, które wiedzą czego chcą i pragną, a ode mnie oczekują kunsztu, precyzji i najwyższej jakości wykonania. Odtwarzam ich autorskie idee na papierze, nadając życie strojom zapierającym dech w piersiach, dla najważniejszej w tym momencie osoby, czyli dla Ciebie.”

Czy jestem zadowolona? Bardzo, bowiem świat bajecznych sukni gra w mojej duszy. Objętości, zdobienia, bezmiar bogactwa i wysublimowany luksus – to mnie pociąga. Od miłości do kreacji haute couture… wszystko się zaczęło. Wygląda na to, że droga wyścielana sukniami jest mi pisana. 

Alicja A. Szablewska 

Klasyczne piękności u Valentino!

Dom mody Valentino był zarządzany przez Marię Grazię Chiuri i Pierpaolo Piccioli od 2008 roku. Oficjalnie obydwoje stali za jego sterami, wszakże po solo kolekcji przygotowanej przez Piccioli (Chiuri jest dyrektorem kreatywnym domu mody Dior od 2016 roku), gołym okiem widać, że to Włoszka tworzyła modę V. i stoi za metamorfozą marki premium. Motyle, ćwieki, #camouflage total look – to musi być jej sprawka. Ubolewam, że Valentino wrócił do podstawy – klasycznych modeli tworzonych przez Valentino Garavaniego, natomiast Maria Grazia Chiuri pisze nowy rozdział w historii domu mody Dior, którego początki zostały dobrze ocenione przez media i znawców tematu.
_val0977
Obawiam się, że notowania Valentnio zaczynają spadać. Obym tym razem się pomyliła.

Niemniej, jako fanka segmentu haute couture i domu mody Valentino (w starszej i nowszej wersji) – uważam, że projekty realizują temat mody wysokiego krawiectwa z sukcesem na koncie. Pierpaolo Piccioli może przybić sobie „piątkę” z Bouchra Jarrar Paris, prawda?

Alicja Szablewska

Kolekcja haute couture, S|S 2017
Źródło: vogue.com.

Co? Gdzie? I jak? O modzie od kulturalnej strony

a99265924ba400af236e9e21507bc21a

Źródło: pinterest.com

Uff, nareszcie piątek. Dla pewnych z nas jest to bardzo wyczekiwany dzień, bowiem lada moment rozpocznie się upragniony week-end. Pewien proc. społeczeństwa spędzi ten czas na łonie natury. Choć pogoda zamierza płatać figle w przeciągu najbliższych 48 godzin, wszakże moje oczy potrzebuję wytchnienia od pisania „bez końca”. Ja zamierzam aktywnie odpoczywać w pięknej stolicy województwa kujawsko-pomorskiego. Kto z Was uważa, że Toruń jest nudny, niechaj umówi się ze mną na potyczkę słowną w obronie miasta słynącego z produkcji pierników i teorii Mikołaja Kopernika. O tym, co ciekawego ma do zaoferowania ich najnowszy obiekt – Centrum Sztuki Współczesnej, napiszę na dniach.

Tymczasem, zrobiłam researach Internetu w poszukiwaniu ciekawych ekspozycji muzealnych tu i ówdzie, czyli na kontynencie europejskim.

Na „dzień dobry” zapraszam Was do Paryża. W dniu dzisiejszym w Pallais Gallieria przy Musée de la Mode ma miejsce premiera wystawy: „Anatomy of a collection”.

givenchy_robe_daudrey_hepburn

Projekt sukni Huberta de Givenchy dla Audrey Hepburn, 1966 rok.

Źródło: palaisgalliera.paris.fr

Ekspozycja realizuje temat wyboru personalnej garderoby przez pryzmat naszej osobowości. Prezentacja zapowiada się naprawdę ciekawie i oryginalnie, ponieważ zostaną pokazane eksponaty od XVIII wieku po czasy teraźniejsze. Garnitur od Daphne Guinness lub w piżamowym wydaniu od Tildy Swinton? To trzeba zobaczyć. Konfekcja Audrey Hepburn lub oversize’owy płaszcz Elsy Schiaparelli będą cieszyć wzrok odwiedzających. Ja jestem ciekawa, która to suknia księżnej Windsoru doczeka się odsłony. I czy odniesie ona sukces, toż na dzisiaj przypada piątek, 13-tego?
Wystawa jest czynna do 23 października 2016 roku.
A poniżej załączam sneak peek wystawy. Tylko proszę nie mówcie o tym nikomu. 😉

20160513_111128

Źródło: instagram

Przy prestiżowym bulwarze Rue de Rivioli w Musée des Arts décoratifs ma miejsce inna, acz tematycznie zbieżna wystawa: „Fashion Forward, 3 Centuries of Fashion (1715-2016)” prezentująca zbiór ponad 300 modeli ubrań linii damskiej, męskiej i dziecięcej na przestrzeni 300 minionych lat.

m-2015-0531-jt

Ekspozycja jest czynna od 7 kwietnia do 14 sierpnia bieżącego roku, w samym centrum francuskiej stolicy, nieopodal ogrodów tuleryjskich.

Moim palcem wędruję po mapie i zatrzymuję się w kraju słodkiego lenistwa – dolce far niente. Sędziwy Karl Lagerfeld ani myśli o rezygnacji z piastowanego stanowiska dyrektora artystycznego marki CHANEL. Po sukcesie jego wystawy „Visual Journey” w Paryżu (zamkniętej w ubiegłym miesiącu), Florencja doczeka się ekspozycji prezentującej inne fotografie mistrza – „Karl Lagerfeld_Visions of Fashion” w Palazzo Della Civiltà Italianai, czynnej od 14 czerwca bieżącego roku. Ekspozycja pokaże fotografie wykorzystane w edytorialach dla magazynów mody oraz dotychczas nieopublikowane dzieła autorstwa monsieur Lagerfelda.

1145696

Źródło: dazeddigital.com

W swojej kulturowej podróży przenoszę się do europejskiej stolicy mody – Mediolanu. Muzeum Aramniego/Silos połączyło siły z miejscową uczelnią wyższą – Politechnico di Milano’s School of Design. Studenci mogą wziąć udział w zajęciach (organizowanych przez muzeum) oraz w wystawie prezentującej 40-letni dorobek mistrza Armaniego. Wkrótce instytucja zamierza zaprosić do artystycznego programu inne uczelnie z Chin, Indii oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

ArmaniSilosarticle

Źródło: buro247.me

Moje poszukiwania kończę w Belgii i Was zapraszam do miasta Hasset. Od 2 kwietnia 2016 roku, ma miejsce tajemniczo brzmiąca wystawa: „Haute-à-Porter„. Ekspozycja prezentuje modele łączące sztukę wysokiego krawiectwa i kolekcje produkowane na akord? Czy jest to możliwe? Odpowiedzi na moje pytania szukajcie w kraju słynącym z produkcji najlepszej czekolady do 11 września 2016 roku.

0031f0ba7d87387d6a969be47ca8bcb0

To tyle na dzisiaj. Kłaniam się nisko i do usłyszenia na zaś,

Alicja Szablewska

Hear just what you want to hear

Uwielbiam projektantkę, królową brytyjskiej mody- Vivienne Westwood. W pamięci, przywołuję sylwetkę Charles’a James- pierwszego, amerykańskiego coutures lub Roy’a Harlston- orędownika luksusowego minimalizmu lat 70. Marchesa uwodzi mnie sukniami, w zaprzeszłym, dekadenckim stylu, natomiast projekty „mini & maxi” lub „day & night” od Giambattista Valli znane są fanatykom mody na całym świecie.
Christian Lacroix wypadł z gry, a John Galliano ewoluuje… u Maison Martin Margiela, wszakże tych dwóch ambasadorów haute couture dzieli berło uznania od lat.
Kilka pokazowych nazwisk projektantów wielkiej mody łączy się u podstawy- punktem wyjścia ich kolekcji jest elegancja. Brzmi staromodnie?
A będzie jeszcze ciekawiej, ponieważ cofam się w czasie i włoski okres riconstrutzione jest wstępem do una Grande Storia Italiana.

zdjęcie 1

Lata 50. – 60. w historii Włoch to czas rozkwitu Rzymu na arenie międzynarodowej. Wylęgarnia intelektualistów & parvenus, artystycznej avant-gardy & paparazzi oraz prawicowej arystokracji. W tym czasie, nastąpił rozwój włoskiej mody, dodatkowo popularyzowanej przez Irene Brin & Carmel Snow- reprezentujące magazyn „Harper’s Bazaar”.
W mieście Romulusa i Remusa przemysł filmowy miał swoje „5 minut”.
„Poor but pretty” mieszkańcy największej metropolii mogli otrzeć się o ówczesne diwy Hollywood. Powstały super produkcje od Cinecittà & „Dolce Vita” wyreżyserowana przez Federico Fellini. Pisarze oraz inni artyści jak: Henry Moore, Jackson Pollock lub Francos Bacon upublicznili swoje dzieła w tamtejszych galeriach sztuki.
Miasto „czasu odbudowy” było miejscem narodzin idei oraz innowacji. Miejscem, w którym należało być. W okresie świetności rzymskiej metropolii, w roku 1957, Valantino Garavani otworzył atelier przy Via Condotti. Młody duchem i ciałem jest Absolwentem przy kierunku nauk artystycznych w Mediolanie oraz Ecole de la Chambre Syndicale de la Haute Couture Parisienne w Paryżu. W bagażu doświadczeń są ukończone praktyki u Jean Dessès & Guy Laroche. Projektant sukcesywnie zbiera grono oddanych klientek. Od roku ’64 wiernym i lojalnym Gościem jego atelier jest ikona XX wieku, Jacqueline Kennedy dla której, w ’68, „Valentino the chic” tworzy sukienkę ślubną- symbol dekady- kopiowaną i pożądaną przez kobiety na całym świecie.

Processed with RookieRocznik ’68 zapisał się na kartach historii jako premiera wspaniałej kolekcji „White” segmentu haute couture… której „nowe oblicze” zostało zaprezentowane większemu gronu odbiorców w ubiegłym tygodniu (11/XII) w Nowym Jorku.
Prezentacja kolekcji- zupełnie nieprzypadkowa, ponieważ dzień wcześniej miała miejsce uroczysta inauguracja flagowego boutiqueu włoskiego domu mody VALENTINO.

10435873_10152791187996131_7376540088693099352_n

W publikacjach prasowych opisywanej kolekcji „White” towarzyszy również sformułowanie „one-off”, ponieważ pokazy mody kolekcji segmentu „najwyższego krawiectwa” są prezentowane w styczniu i lipcu danego roku w Paryżu, a włoski dom mody złamał obowiązujące reguły gry prezentując kolekcję w Grudniu & na obcym kontynencie.
W roku 1962, Valentino Garavani zaprezentował inną kolekcję w Palazzo Pitti’s Sala Bianco (Florencja), po której premierze, projektant stał się znaczącym graczem na światowym rynku fashion. Niespełna tydzień temu, kreatywny tandem, Maria Grazia Chiuri & Pierpaolo Piccioli, uraczył świat 47 projektami w „Sala Bianca 945”. Zbieg okoliczności?
Stary, dobry Valentino reprezentuje bogaty styl- syntezę luksusu & kobiecości & wdzięku we współczesnym ujęciu, który niejednokrotnie olśniewa amerykańską klientelę. W roku 1968, Women’s Wear Daily napisał „Americans are going wild about this Italian, who in next to no time has become the king of fashion.”

valentino-sala-bianca-2015-36

valentino-sala-bianca-2015-42

valentino-sala-bianca-2015-43

valentino-sala-bianca-2015-46

Włoski dom mody VALENTINO nie gra pod dyktando, jeśli francuski dom mody Christian DIOR również dostosowuje się do wymagań rynku. Premiera kolekcja CD Pre-Fall 2015|16 miała miejsce w ubiegłym tygodniu, w Tokio, ponieważ „Japan is a key country for luxury & fashion”, według CEO domu mody Dior, Sidney Toledano.

dior-tokyo-pre-fall-best-instagrams-03

Założyciel domu mody, w autobiografii „Dior by Dior” (1957) napisał: „W dzisiejszym świecie, wykwintne krawiectwo jest jedną z ostatnich skarbnic cudownej, ekskluzywnej mody, która nie może być dostępna dla każdego; wystarczy, że będzie obecne na świecie i odczuwalny jego wpływ”, jednakże dyrektor kreatywny, Raf Simons, odchodzi od fundamentalnych założeń domu mody- sukienek koktajlowych czy bogato zdobionych wieczorowych sukni- i wprowadza świeższe wydanie „kobiety wg Diora” na bardziej dostępne dla niszowego segmentu rynku- „but she also has her garden, and she has her boyfriend with a motorcycle in the city, or she’s with her kids by the sea, or out with her dogs.”

dior-tokyo-pre-fall-best-instagrams-09W świecie mody dochodzi do przewrotów. Domy mody łamią obowiązujące wszystkich jednakowe zasady gry w imię upodobania zasobniejszym & bardziej „lukratywnym” klientom. Przetrwają najlepsi?
Według mnie, dom mody Valentino broni swojej racji (pokaz mody w NYC), ponieważ prezentowane kolekcje segmentów haute couture lub ReadyToWear są zgodne z filozofią założyciela- Valentino Garavani.
Natomiast kolekcje Christian’a Dior są mniej barwne (kwieciste), a bardziej powściągliwe. Wcześniej pisałam, że moda (ubrania) jest częścią naszego liefstyleu, a nie sensem samym w sobie. Wygląda na to, ze społeczeństwo dąży w stronę minimalizmu. A co na to Christian Dior, który kolekcją „Corolle”, w roku 1947, przywrócił do łask „maxi szerokości” wzbudzając zachwyt i zażenowanie?
Czas pokaże, co nas czeka.

dior-new-look-1947

A tymczasem, z utęsknieniem wyczekuję Stycznia, aby poznać nowe projekty Maison Martin Margiela przy sterach John’a Galliano. A może włoski dom mody GUCCI przebije wszystkich i okaże się „niespodzianką miesiąca”?

Jestem ciekawa, natchniona i zniecierpliwiona.

Z wyrazami szacunku,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

Odrobiona lekcja przedsiębiorczości

Banalne, ma się rozumieć, a jednak sercu najbliższe

Intuicyjnie wybieram tematy do głównych publikacji.
Niedawno, z teoretycznego punktu widzenia, nakreśliłam historię najwyższego (najdroższego) krawiectwa, Haute Couture, dla pierwszej połowy XX wieku, a jego współczesny kierunek. Wstęp miał charakter symboliczny i wzmianka o dziewczęcych rysunkach księżniczek w pięknych balowych sukniach jako wyraz mojego aktualnego zainteresowania historią mody. Jednakże, nasze dzieciństwo może odcisnąć na nas piętno i nieświadomie kształtować dorosłe życie.
Informowałam, że przygotowywana publikacja sensu stricto dotyczy „małej czarnej”, lecz to biografia dyktatorki, Grande Mademoiselle, zainspirowała mnie do zmiany formy.

Często powtarzam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Moje doświadczenia, a dzisiejsze życie nie jest fuksem, a świadomym działaniem na to, co tu i teraz ma miejsce.
Myślę o przedsiębiorczości jako sztuce zarządzania własnym życiem.
I najdoskonalszym przykładem jest Gabrielle Coco Chanel, której zawziętość i wiara dały początek istnieniu kultowego domu mody, wyjątkowemu, bo współcześnie jest (on) zarządzany przez rodzinę.

Życie panienki od dnia jej narodzin, nigdy nie było „usłane różami”, a los z góry przesądzony. Osierocona, wspólnie z siostrą, wychowywane w klasztorze, który zrobił z przyszłej Lwicy-  hardą, zdyscyplinowaną i powściągliwą. Świat widziany w czerni & bieli, dwa kolory, które zdominują tworzone przez nią kolekcje. Lotna, pracowita, profesjonalistka zaczynała od pracy szwaczki. Chłonna wiedzy i szczegółowa. Jako amatorka, przypadkowa śpiewaczka, zostaje zauważona przez Etienne Balsan, hodowcę koni czystej krwi, który porywa ją do Paryża. Jest to czas świetności Paula Poiret, a młoda dama myśli o sobie jako pionierce w świece mody paryskiej. Obserwuje, uczy się i słucha, a ponadto pragnie nadać kobiecej sylwetce swobodę, naturalność i raz na zawsze, strojne gorsety, kapelusze w rozmiarze „młyńskiego koła” posłać do diabła. W roku 1914, przełomowym i znamiennym w jej życiu, ponieważ w prezencie od ukochanego, Arthura Boy Capela otrzymuje boutique w Deauville. Jest to niepowtarzalna szansa na debiut i snobistyczną klientelę, a przede wszystkim perspektywa niezależności; „kto zaznał prawdziwej biedy nie powinien wierzyć w trwałość bogactwa i sukcesu.”

Gabrielle Chanel w pełni wykorzystała „5 minut” swojego smutnego życia, choć w latach 1939-54 była nieobecna na rynku. Powróciła do łask, w wieku 70 lat, nieprzychylnie przyjęta, w innym układzie społecznym i kulturowym, jednakże wbrew głosom, ona wierzyła w swój cel i tworzyła kolekcje dalekie od ówczesnych „(…) Nie interesuje mnie moda wychodząca z mody po jednym sezonie.” Miała „parcie na szkło”, pasję & fach, a swoje imperium zbudowała na silnym fundamencie- trwałości zespołu i nastawieniu na najwyższą jakość. Nie popełniała błędów, ufała intuicji i okrzyknięta silną marką. Słuchała kobiet i tworzyła z myślą o nich. Wylansowała perfumy, które obok kolekcji Haute Couture– stanowiły pokaźny zysk w Paryżu i Ameryce.

Przytaczam klasyczny przykład Chanel, który nigdy nie przybierze łaty démodé, a myślę o losie współczesnych kobiet, którym brakuje zacięcia, wiary we własne możliwości, a „gotowe rozwiązania” wybierają najczęściej. Coco nigdy nie zapomniała o swojej niechlubnej, młodzieńczej przeszłości, a początki jej (kariery) należały do wyjątkowo trudnych, i w czasie późniejszym, kiedy konkurencja wzrastała na sile, jej nazwisko zeszło na dalszy plan. Nie rezygnowała, a kolejne działania inicjowały następne i nakręcały ją. Pragnęła dać z siebie jeszcze więcej.
Poprzez wpis, pragnę uświadamiać, że my Kobiety, kreujemy naszą rzeczywistość. Marek Aureliusz nie pozostawia mnie samej w argumentacji i wtóruje, że „nasze życie jest takim jakim uczyniły go nasze myśli.”

Na zakończenie, jako zadanie domowe, warto przemyśleć czy byt określa naszą świadomość czy świadomość kształtuje byt?

W pogoni za szczęściem,
Pozdrawiam serdecznie,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

coco-chanel

I literally fall in love…

Gdzieś tam, z dala od domu rodzinnego, na wygnaniu, niedaleko Paryża, otworzyłam kartę, i wyszukując hasło „blogspot”, zainicjowałam powstanie pierwszego, autorskiego bloga SENSO.
W zeszłym roku, z krwi i kości, z imienia i nazwiska, jako dojrzewająca kobieta, powróciłam do tworzenia z pasją.
A tu i teraz, jeszcze bardziej staję się świadoma… swojego istnienia. Refleksja? Nieunikniona.

Mając kilka lat, siedząc przy biurku starszego brata, bez opamiętania i zatrzymywania, powtarzając „bez liku” tą samą postać, rysowałam dziewczynkę z prostymi blond włosami, w długiej sukni „do ziemi”, o spódnicy na wzór trapezu i szerokości kartki formatu A4. Dlaczego o tym piszę?

Upodobania z dzieciństwa, bardzo wyraźnie rysują moje zamiłowanie do historii mody XX wieku.

Charles Frederick Worth z rzemiosła uczynił biznes swojego życia. Prekursor i założyciel domu mody „najwyższej jakości”. Haute Couture, niezapomniany termin, aktualnie modernizowany, otwiera moją powieść o krawiectwie doskonałym.

Od XIX w., moda jako centrum świata, obiera stałą lokalizację, francuską stolicę. Wspomniany krawiec pozostaje wierny „poetyce secesji, realizując ideał piękna poprzez połączenie elegancji i bogactwa”. I jest (on) niezwykle wymagający. Prosi klientki do atelier, które po stokroć przymierzają suknię, rozbijając się o drobiazgowość i perfekcję. Francuskie sformułowanie Haute Couture, które funkcjonowało jako pionierski wzorzec dla mody pierwszej połowy XX wieku, tłumacząc, to najwyższej jakości lub wykwintne krawiectwo szyte (w całości) ręcznie.
I nie jest dedykowane każdemu, a obecność domu mody podczas Paryskiego Tygodnia Mody jest regulowana przez prawo i ówczesne stowarzyszenie Chambre Syndicale de la Haute Couture, założone w 1868r., które do dziś, zrzesza 11 formalnych członków, znamienne postaci areny międzynarodowej: CHANEL, Christian Dior, Hubert de Givenchy & Jean Paul Gaultier. Obecność francuskich gwiazd warunkowana jest stacjonującym, paryskim atelier z załogą liczącą co-najmniej 20 członków i kolekcją prezentowaną dwa razy do roku, do niegdyś, w łącznej ilości nie mniejszej niż 75 modeli, a od roku 2001- 50 sztuk. Do udziału w wiekopomnym wydarzeniu, proszeni są włoscy kreatorzy (dla przykładu Elie Saab, Giorgio Armani, Giambattista Valli, Valentino & Versace) jako zagraniczni „wysłannicy”. Gościnne pokazy należą do Bouchra Jarrar oraz Iris Van Herpen. Haute couture są to przede wszystkim umiejętności wyjątkowo uzdolnionych rzemieślników, o zapomnianych zawodach hafciarzy, gorseciarek lub tkaczy, którzy to do wykonania jednego modelu potrzebują 2000 godzin w zespole liczącym 200 członków.

Na początku XX wieku, Paul Poiret nazywany „paszą Paryża” wyzwala kobiety spod jarzma długich gorsetów, renesansowego wynalazku, formującego sylwetkę w kształcie litery S. Jest pierwszym, który zarysował nową linię, a punkt ciężkości stroju przeniósł z talii na ramiona. W ślad za „nową formą piękna”, podąża Gabrielle „Coco” Chanel projektując wygodne, proste i eleganckie ubiory z dżerseju.
I wojna światowa rujnuje stary system społeczny, wprowadza manifesty rewolucji kulturowej, a sztuka współgra ze światem ubioru. W nowym, powojennym porządku, lansowany jest praktyczny kostium, następuje zmiana stylu życia (zachwyt sportem), wzrasta ilość wykształconych kobiet, a także następuje rozwój motoryzacji. Zdecydowanie zmienił się wygląd kobiet, ulegając przeobrażeniu, minimalistycznemu modernizmowi. Na pierwszy plan, wysuwa się młodzieńcza, smukła sylwetka chłopczycy niczym postać „La Garçonne” powieści Victora Margueritte’a, która swoim urokiem zdobywa powszechne uznanie w roku 1925 na Exposition Internationale des Arts Décoratifs et Industriels Modernes w Paryżu, wystawie, która tworzy nowy styl w sztuce, art déco. Zmiany kreujące europejskie podwórko mody to jedna strona medalu, natomiast wpływowym graczem stają się Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
W roku 1929, Wielki Kryzys, oznaczał koniec powojennej prosperity dla licznych klientów „wysokiego krawiectwa”. Domy mody wyczuły zbliżające się zmiany i narodziny nowej kolekcji prêt-à-porter, wprowadzając do kolekcji bardziej casualowe rozwiązania, sportowe swetry czy stroje kąpielowe.

Ważnym punktem odniesienia jest twórczość Elsy Schiaparelli, potocznie nazywanej Panią „architekt mody”. W jej oryginalnych strojach lub akcesoriach zauważalny jest wpływ dadaizmu i surrealizmu. Po wielu latach nieobecności na rynku, marka zmartwychwstała za sprawą Diego Della Valle, którą od września 2013r., zarządza Marco Zanini. W nowym porządku, premiera kolekcji HC miała miejsce w styczniu roku bieżącego. Madleine Vionnet i Cristobal Baleniciaga zasługują na wzmiankę. II wojna światowa znacząco wpływa na dalszy rozwój głównego ośrodka mody. Ograniczenia w ilości dysponowanych tkanin oraz reglamentacja materiału na sztukę ubrania zachęca do przeróbek odzieży w domu, a także popularyzowany jest trend na wąską sylwetkę ze skróconą spódnicą. W naturze musi być balans. Jedni tracą, natomiast inni zyskują. Na kryzysie mody francuskiej, rozwija się przemysł amerykański. Rusza masowa produkcja odzieży gotowej, a dużym zainteresowaniem cieszą się projekty ubrania sportowego, które tworzą fundament dla nowego, funkcjonalnego piękna.
W pamiętnym ’47 roku, Christian Dior prezentuje kolekcję „Corolle”, okrzykniętą przez dziennikarzy Harper’s Bazaar jako „New Look”, re-definiując elegancję i luksus. Coco Chanel miała powiedzieć, że moda się uwstecznia.
Rewolucyjne posunięcie z początku wieku, a historia mody pierwszej połowy XX wieku, raz na zawsze zmieniło oblicze Haute Couture, które pomimo zawirowań, również ekonomicznych wciąż trwa. Jednkaże, czy nie ulega wpływom globalizacji i zmienia swoje pierwotne oblicze?

W przytaczanych przeze mnie przykładach, to Paryż jest sercem mody. Mojej uwadze nie mogą umknąć organizowane „osobliwe” Haute Couture pokazy i mam na myśli Asian Couture Week w Singapurze, włoski odpowiednik HC – AltaromaAltamoda czy PCJ Delhi Couture Week. Każdy z nich, na swój sposób jest poprawnie zdefiniowany, organizowany według przejrzystych zasad, interesujący, a pozyskując lokalnych projektantów, jednakże daleki od oryginalnego „haute couture”. Frank Cintamani, założyciel Asian Couture Federation, utrzymuje, że „(…) much of my efforts have been focused on establishing equally credible platforms… I don’t believe that recognition or business development is uniquely achievable by presenting solely in Paris”. I na tym komentarzu nie poprzestając, dodaje “ (…) to suggest that any one city has the monopoly on couture is clearly nonsensical”. Argumenty nie są jednak wystarczające, aby zreformować termin “haute couture”, który chroniony jest przez francuskie prawo i kontrolowany przez Chambre Syndicale de la Haute Couture od blisko 150 lat. Innymi słowy, to jest tak jak popijanie szampana nie pochodzącego z Szampanii,  a zatem haute couture nie może istnieć bez atelier w Paryżu.

W 2009r., marka CHANEL zorganizowała „demi-couture” Pre-Fall pokaz kolekcji dla swoich klientów w Szanghaju. Cyklicznie, od blisko pięciu lat, dwa razy w roku, marka powtarza wydarzenie dla prywatnej klienteli. Inny, oficjalny przedstawiciel HC, dom mody Christain Dior, również bardzo chętnie prezentuje kolekcje… w wydaniu premierowym, od kwietnia 2012r. Dla dyrektora naczelnego marki, Sydney Toledano, jest to naturalne posunięcie, ponieważ Chiny są uznawane za „lukratywny rynek jutra”. Nie odbiegając od konkurencji, włoski dom mody Valentino, w kwietniu br., udał się z misją i w największej chińskiej metropolii, stworzył niesmaowite show, łączącą elementy kolekcji prêt-à-porter & Haute Couture, jak również w każdym calu, opierającą się o znak rozpoznawczy domu mody- głęboką czerwień. W ten wymowny sposób, dał nam do zrozumienia, że nowa forma współpracy z potentatem w pozyskiwaniu dóbr luksusowych, tworzy  odrębny rozdział w historii domu mody.

Z definiowanego założenie, Haute Couture tworzy kolekcje, które pięknem wykraczają poza granice naszych wyobraźni. Niespełna dwa tygodnie temu, miała miejsce prezentacja kolekcji dla sezonu zimowego 2014… i wywołała niemałe zamieszanie. Maria Grazia Chiuri & Pierpaolo Piccoli, od 2008r. kreatywny tandem u Valentino, przedstawili projekty o unikatowym know-how, w oparciu o tradycyjną formę. Są to jednoznaczne propozycje dla kobiet „dnia dzisiejszego”. Karl Lagerfeld dla CHANEL, dedykuje kolekcję kobietom współczesnym, bowiem zaprezentowane wzory są delikatniejsze i młodsze „wiekiem”. Raf Simons, w niewymuszonym stylu, kontynuuje ideał piękna.

Krawiectwo najwyższego szczebla w piramidzie mody jest przysłowiową „starą szkołą”, dla której ręczne wykonanie jest znakiem firmowym, wartości są niedzisiejsze i w teraźniejszym świecie, który pędzi, ono zwalnia. Cuture jest zamkniętym tworem, jasno zdefiniowanym, posługujący się tradycyjnym kodem, który prawdziwie i szczerze nigdy nie będzie współczesny.

Niechętnie odnoszę się do swoistych prezentacji kolekcji na rynku chińskim, jednakże ów rynek, jak również bezwzględny sąsiad zza wschodniej granicy, Rosja, a także Bliski Wschód- są intratne gospodarcza dla domów mody o europejskim rodowodzie. Ku mojemu pokrzepieniu serca, przedstawiam postać nietuzinkową, rosyjską krawcową, Ulyana Sergeenko, która od 4 sezonów, niczym „stary, a dobry Galliano” piszę historię kolekcji od nowa. Jest mało współczesna, zaprzeszła, podobno „staro-modna”, a poprawna- wpisuje się w kanony „najwyższego krawiectwa”. Giambattista Valli, wtóruje i średnio się zapatruje na codzienną modę.

Łatwo jest zakomunikować nabywcom, że jest się marką „z górnej półki”, jednakże na status marki luksusowej trzeba sobie zasłużyć.

Na przekór wszystkim, wierzę, że i ja zrealizuję swoje marzenie.

Z serdecznymi pozdrowieniami,
Alicja Szablewska