Nieoszlifowany diament

Żyłam w niewiedzy. Byłam przekonana, że moje „publikacje do szuflady” czytają tylko znajomi. Otóż nie. Skądinąd, należy się Państwu wyjaśnienie. Trzy słowa „tytułem wstępu” dla tych, którzy pozornie mnie znają… bo „diabeł tkwi w szczegółach”. Święte słowa eklezjasty.

Uwielbiam celebrować śniadania. Forma nie ma znaczenia. Liczy się tradycja i mój czas. Jednakże dzisiaj nie zdążyłam dopić kawy.
Usiadłam i zaczęłam pisać. O czymś innym niż pierwotnie planowałam. Do publikacji o motoryzacji i Pani Joannie Klimas jeszcze powrócę. Chyba… bo nadzieja zgubną jest i właśnie się o tym przekonałam.

W zeszłym tygodniu, wygłosiłam wykład dla Pań, którym brakuje wiary we własne możliwości. Przygotowując się do wystąpienia, poszukałam odpowiedzi na pytanie „Kim jest przedsiębiorcza kobieta?”.
„Kobieta z inicjatywą” dąży do niezależności, kontroli nad własnym życiem i wykorzystuje sprzyjającą okazję. Kolokwialnie mówiąc, taka sytuacja przytrafiła się Vivienne Westwood, którą uważa się za „królową brytyjskiej mody”, a według John’a Fairchild (autora książki „Chic Savages”) jest jedną z najważniejszych projektantek mody XX wieku.
Jej sekret sukcesu zawiera się w zdaniu, „I never wanted to be a fashion designer. I did it, because I could”. Światełko w tunelu, drogie Panie?

Vivienne WestwoodQueen Viv. nie tylko re-definiuje okresy w modzie, a przede wszystkim- ona tworzy generację. Zatem, jak to jest możliwe iż od ponad 40 lat, Vivienne Westwood, która nie posiada wykształcenia kierunkowego (artystycznego) oraz nie jest „za pan brat” z mass mediami, tworzy markę na „złoty medal”? Jest wierna intuicji, a w prowadzeniu biznesu- dobre rady nie są mile widziane, „I never had anyone telling me what to do”.

Projektantka, która stoi ponad innymi ma również mało oryginalne oblicze. Jest skandalistką; uważa współczesną modę za wulgarną i pozbawioną dobrego smaku. Ludzie są zwyczajnie brzydcy. A indywidualność (stylu) wyraża się ilością ponad jakością. Hołdujemy „fast fashion”, co sezon wymieniamy połowę szafy, a kobiety wstydzą się wystąpić dwukrotnie w tej samej sukience. W latach 80., płeć piękna posiadała garderobę czterokrotnie mniejszą i wszyscy byli równie szczęśliwi i… piękniejsi.
Od blisko stu lat kobiety walczą o równouprawnienie. Bycie feministką jest trendy, zatem dlaczego my porównujemy się do mężczyzn nieustannie?
Eleganckie kobiety są na wymarciu, a gość główny publikacji – Dame Vivienne choć tworzy modę „nie do przyjęcia” przez polskie społeczeństwo, niczym „pomyloną z poplątaną”, mówi „(…) elegant is my favourite word with regard to fashion”. Brawa!

pearl_drop_2

Moda przemija i dobrze na tym wyjdziemy kupując mniej, dokonując rozsądniejszych wyborów, a ubrania pełnią funkcję użyteczną- mają nam posłużyć przez kilka sezonów.
Kreatywność ucieka nam przez palce. Sięgamy po najprostsze całościowe (total look) rozwiązania… marek sieciowych. Jest szybciej, jest taniej, a czy jest (nam) lepiej?

Z wyrazami szacunku,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

IMG_8932

Ambasadorka swoich marzeń*

Zapewne Pani Gosia Baczyńska chwyci się za głowę po raz kolejny, gdy zobaczy nagłówek lub wstęp do publikacji, którą notabene dedykuję naszemu polskiemu „cudowi znad Wisły”.
Przepraszam, z jakiś powodów nie mogłam się skoncentrować i pisać. Na kilka długich dni, inspiracja odeszła w zapomnienie, i ot, właśnie podano ją do śniadania… Dzień dobry bardzo, piękny poranku i piękni ludzie… ponieważ w tym, co przedstawię poniżej to właśnie piękno, ludzie i słowa- odgrywają rolę życia… ku mojej publikacji, przepraszam po raz drugi, twórczości.

Nie tak dawno temu, podczas Paris Fashion Week, nasza Rodaczka, Gosia Baczyńska, po raz 3 w karierze, zaprezentowała światu, kolekcję RTW dla sezonu S/S 2015, którą rzuciła świat na kolana, choć projektantka jest pokorna i w cuda nie wierzy, a na swoje szczęście bardzo ciężko pracuje od blisko 20 lat. Projektantka (nie)znana dla obywateli, a za granicą francuskie dzienniki, Le Figaro & L’Express et Elle dedykuję jej strony. Cudze chwalicie, a swego nie znacie, i Sharon Stone również jest oczarowana zmysłem tworzenia od Grande Parisienne, która dla nas, Polaków, tworzy historię.

32 projekty ujrzały światło dzienne w Ambasadzie Polskiej na obczyźnie, w sercu Francji. Miejsce zupełnie nieprzypadkowe, magiczne, szykowne, w prestiżowej lokalizacji. Pani Gosia inwestuje w lokalny produkt, polskie modelki, a przygotowania zostały dopięte na ostatni guzik. Kotara w górę i tchu nam brakuje.
Dom mody CHANEL powoli przyzwyczaja ludzi świata mody do teatralnych wystąpień, a Pani Gosia współgra z tamtejszą bohemą i tworzy jakby na ich życzenie. O słowach wypisanych i dosłownie wymalowanych, które ubierają modelki, a są inspiracją dla Pani Gosi. Tym razem, nie jest to fotografia, a 11 przykazań według Henry Millera są punktem wyjścia dla kolekcji S/S 2015.

5b181292-4585-11e4-93a5-0025b511229e

Z wielkim podziwem przyglądam się temu, co widzę i nie koloryzuję. Na pierwszy rzut oka, kolekcję utożsamiam z oryginalnym projektem sukni delfijskiej z roku 1907. Kolejno, odnajduję nawiązanie do projektów „Alfabetem pisanych” według Mary Katrantzou. Byłabym śmieszna, zarzucając Pani Gosi inspirację od innych z branży, jednakże taka jest rola dzisiejszej mody, która nieustannie żeni „old & new”.

Koronka, gipiura, geometryczne i laserowe cięcia. Długości mini & maxi. Klasyka oraz ekstrawagancja. Biel, błękit, granat i mięta. Niestandardowe połączenia, do przyjęcia. Na co dzień, od wyjścia, dla „inteligentnej prowokatorki”. Kobieta, która wszystko już widziała, a wciąż pragnie zaskakiwać. Rozcięcia, plisy, zmysłowość i przezroczystość. Dopasowanie, kołnierzyk, mieniące się na złoto tkaniny i nud(n)e. Gra słów.

gosia-baczynska-paris-fashion-week-2014-13

gosia-baczynska-paris-fashion-week-2014-1

gosia-baczynska-paris-fashion-week-2014-19

1011258_728490887230420_893843623064790628_n

gosia-baczynska-paris-fashion-week-2014-23

gosia-baczynska-paris-fashion-week-2014-5

Pani Gosia do pracy nad kolekcją zaprosiła Panią Dominikę Nowak, projektantkę obuwia, która błyszczy za granicą, a w Polsce jak to zwykle bywa… nikt nic nie widział i o marce NUNC nie słyszał. Kolaboracja najwyższych lotów, ponieważ projekty od „Nowakowej” oddają ducha… czasów. Hic et nunc, co znaczy, tu i teraz. Strzał w dziesiątkę Pani Gosiu i jestem „za”, choć o Madame pisali już w Vogueu dawno temu.

10644894_728491073897068_6881032480507019748_n

Trzymam kciuki i życzę powodzenia wszystkim Kreatywnym,

Na dobry początek dnia,
Alicja Szablewska

*Cytat jest wyrwany z kontekstu z „kwestionariusza” Pani Andy Rottenberg.

Źródło: materiały prasowe.

Odrobiona lekcja przedsiębiorczości

Banalne, ma się rozumieć, a jednak sercu najbliższe

Intuicyjnie wybieram tematy do głównych publikacji.
Niedawno, z teoretycznego punktu widzenia, nakreśliłam historię najwyższego (najdroższego) krawiectwa, Haute Couture, dla pierwszej połowy XX wieku, a jego współczesny kierunek. Wstęp miał charakter symboliczny i wzmianka o dziewczęcych rysunkach księżniczek w pięknych balowych sukniach jako wyraz mojego aktualnego zainteresowania historią mody. Jednakże, nasze dzieciństwo może odcisnąć na nas piętno i nieświadomie kształtować dorosłe życie.
Informowałam, że przygotowywana publikacja sensu stricto dotyczy „małej czarnej”, lecz to biografia dyktatorki, Grande Mademoiselle, zainspirowała mnie do zmiany formy.

Często powtarzam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Moje doświadczenia, a dzisiejsze życie nie jest fuksem, a świadomym działaniem na to, co tu i teraz ma miejsce.
Myślę o przedsiębiorczości jako sztuce zarządzania własnym życiem.
I najdoskonalszym przykładem jest Gabrielle Coco Chanel, której zawziętość i wiara dały początek istnieniu kultowego domu mody, wyjątkowemu, bo współcześnie jest (on) zarządzany przez rodzinę.

Życie panienki od dnia jej narodzin, nigdy nie było „usłane różami”, a los z góry przesądzony. Osierocona, wspólnie z siostrą, wychowywane w klasztorze, który zrobił z przyszłej Lwicy-  hardą, zdyscyplinowaną i powściągliwą. Świat widziany w czerni & bieli, dwa kolory, które zdominują tworzone przez nią kolekcje. Lotna, pracowita, profesjonalistka zaczynała od pracy szwaczki. Chłonna wiedzy i szczegółowa. Jako amatorka, przypadkowa śpiewaczka, zostaje zauważona przez Etienne Balsan, hodowcę koni czystej krwi, który porywa ją do Paryża. Jest to czas świetności Paula Poiret, a młoda dama myśli o sobie jako pionierce w świece mody paryskiej. Obserwuje, uczy się i słucha, a ponadto pragnie nadać kobiecej sylwetce swobodę, naturalność i raz na zawsze, strojne gorsety, kapelusze w rozmiarze „młyńskiego koła” posłać do diabła. W roku 1914, przełomowym i znamiennym w jej życiu, ponieważ w prezencie od ukochanego, Arthura Boy Capela otrzymuje boutique w Deauville. Jest to niepowtarzalna szansa na debiut i snobistyczną klientelę, a przede wszystkim perspektywa niezależności; „kto zaznał prawdziwej biedy nie powinien wierzyć w trwałość bogactwa i sukcesu.”

Gabrielle Chanel w pełni wykorzystała „5 minut” swojego smutnego życia, choć w latach 1939-54 była nieobecna na rynku. Powróciła do łask, w wieku 70 lat, nieprzychylnie przyjęta, w innym układzie społecznym i kulturowym, jednakże wbrew głosom, ona wierzyła w swój cel i tworzyła kolekcje dalekie od ówczesnych „(…) Nie interesuje mnie moda wychodząca z mody po jednym sezonie.” Miała „parcie na szkło”, pasję & fach, a swoje imperium zbudowała na silnym fundamencie- trwałości zespołu i nastawieniu na najwyższą jakość. Nie popełniała błędów, ufała intuicji i okrzyknięta silną marką. Słuchała kobiet i tworzyła z myślą o nich. Wylansowała perfumy, które obok kolekcji Haute Couture– stanowiły pokaźny zysk w Paryżu i Ameryce.

Przytaczam klasyczny przykład Chanel, który nigdy nie przybierze łaty démodé, a myślę o losie współczesnych kobiet, którym brakuje zacięcia, wiary we własne możliwości, a „gotowe rozwiązania” wybierają najczęściej. Coco nigdy nie zapomniała o swojej niechlubnej, młodzieńczej przeszłości, a początki jej (kariery) należały do wyjątkowo trudnych, i w czasie późniejszym, kiedy konkurencja wzrastała na sile, jej nazwisko zeszło na dalszy plan. Nie rezygnowała, a kolejne działania inicjowały następne i nakręcały ją. Pragnęła dać z siebie jeszcze więcej.
Poprzez wpis, pragnę uświadamiać, że my Kobiety, kreujemy naszą rzeczywistość. Marek Aureliusz nie pozostawia mnie samej w argumentacji i wtóruje, że „nasze życie jest takim jakim uczyniły go nasze myśli.”

Na zakończenie, jako zadanie domowe, warto przemyśleć czy byt określa naszą świadomość czy świadomość kształtuje byt?

W pogoni za szczęściem,
Pozdrawiam serdecznie,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

coco-chanel