The blooming Girl: Lidia Kalita

W 2014 roku, Lidia Kalita otworzyła furtkę do nowego świata. Piękniejszego, gdyż jest to świat rysowany jej własnymi kredkami. Stworzyła autorską markę, natomiast marka Simple CP – jej dotychczasowy projekt, poszybował własnym torem (życiem). Lidia Kalita nie roztrząsała utraty pierwszej sympatii swojego życia, bowiem w jej sercu zadomowiły się radość, nadzieja i ponownie miłość. Szczęśliwsza? O kawałek błękitnego nieba.

maxresdefault

Mądrzejsza, doświadczona, w pełni skoncentrowana na nowej misji, ruszyła z kopyta. Klientki przyglądały się nowemu przedsięwzięciu LK, próbując wyczuć projektantkę. Zrozumiały, że mają do czynienia z tą samą kobietą, jednakże o nowej sile i niebywałej odwadze, gdyż Lidia Kalita tworzy tak jak w jej duszy gra. Z pasji. Z powodzeniem od czterech lat.

… I zupełnie niedawno, przekonałam się na własnej skórze, że Lidia Kalita jest cool babką. Sympatyczna. Miła. Kontaktowa. Odziana w czerń, z charakterystycznym uczesaniem. Lekko rockowy glam. Przywitałam się z projektantką o szerokich horyzontach, i szczerze pogratulowałam pięknej kolekcji na sezon wiosna-lato 2018. Wpis sponsorowany? Spójrzmy prawdzie w oczy, bowiem jest się nad czym zachwycać.

Podczas wiosennej edycji, pierwszego dnia najważniejszego kulturalno-towarzyskiego eventu w Poznaniu, spotkania Klubu Starego Browaru, miał miejsce mini pokaz mody prezentujący wybrane modele z teraźniejszych kolekcji kilku fashion brandów Starego Browaru. Zmysły zaproszonych gości oszalały na widok projektów marek: Taranko, Vistula, WolrdBox (sneakersy) czy casualowy Jack & Jones, jednakże to Lidia Kalita zebrała najgłośniejsze brawa.

Wprawdzie premiera nowego sezonu LK miała miejsce 22 lutego bieżącego roku w warszawskim Forcie Mokotów, w Studio 99, aczkolwiek moja recenzja kolekcji przybyła z akceptowalnym opóźnieniem, bowiem dopiero teraz nastała cudowna, iście słoneczna pogoda, właściwa aby przywdziać kwieciste i soczyście kolorowe sukienki.

28059347_1031075480364591_987147283138954268_n

Piętnaście, optycznie lekkich modeli tworzy kolekcję „Secret Garden” bazującą na delikatności kobiecej natury. Lidia Kalita jest postacią kontrastową, której dusza pełna jest sprzeczności (spójrzmy na punkową kolekcję z ubiegłego sezonu), jednakże jest ona przede wszystkim genialną projektantką mody, gdyż dwa razy do roku odnajduje się w rolach pożądanych przez (jej) kobiety.
Kwiatowy print jest modnym trendem sezonu w przemyśle i u kreatorki, pojawiający się w kolekcji w dwóch bazach: beżowej i morskiej. Polska wyrocznia mody przemyca inne modne idee: piżamowy look, plisy, chrosty, maxi sukienki, damski garnitur, bomberkę. Łączy wszystkie odrębne elementy w całość, wkłada swoje serce oraz autorski punkt widzenia i tworzy projekt doskonały szyty na miarę dzisiejszych kobiet.

Długi, szlafrokowy płaszcz czy bluzki z fontaziem (fontaź, czyli obszerna kokarda noszona przez mężczyzn zamiast krawatu na przełomie XIX i XX wieku) lub wytworne dresy nie ustępują prześwitującym sukienkom, bluzkom czy spodniom w kolorze śmietankowego budyniu. Koronki, frędzle (hit!), szerokie rękawy, oversizeowe kroje nadają tej części kolekcji nonszalanckiego, acz romantycznego charakteru.
Lidia Kalita zwraca uwagę na detal. Niewymowną sensualność. Zakryta szyja, zero kłujących w oczy dekoltów, falbaniaste ramiączka. Urokliwie? Jak w XIX wieku.

28058893_1030539223751550_2334640831577777421_n

Lidia Kalita zaprosiła nas do siebie i po raz kolejny zakwitła na naszych oczach. Jej pięknem, magią tej wiosenno-letniej kolekcji będziemy się zachwycać przez cały rok.

Z miłości do piękna,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

Do trzech razy sztuka!

… I znowu szczęście przeszło obok mojego nosa. Główkowałam, trudziłam się w pocie czoła, aby moja konkursowa praca przeszła etap rekrutacji i mnie zapewniła miejsce w szeregu najlepszych. Jednej z dziesięciu.
Niestety, tym razem się nie udało. Czy pomyślność dopisze w przyszłym roku? Mam 50 proc. szans na wygraną i dwanaście miesięcy na przygotowanie.
Pisząc o sobie tu i teraz, prawie zapomniałam o najważniejszym. Moja praca realizuje temat DIFFERENT = IRREPLACEABLE. Jest to myśl przewodnia tegorocznego festiwalu Art & Fashion Forum zbliżającego się wielkimi krokami.
O czym piszę? O indywidualności szytej na miarę naszych czasów. O modzie na masowy punkt widzenia, która niszczy przemysł odzieżowy. Stawiam tezę: Czy będąc oryginalnym można kreować modę zapamiętaną przez potomnych? Przytaczam sylwetki wspaniałych projektantów mody otulonych w siedem cnót głównych. Oryginalnie? Moim zdaniem o to w modzie biega. Jeżeli moi drodzy Czytelnicy nie ścigają się dzisiaj z czasem, to proszę się skupić i wgryźć w tekst. Dobre słowo zapewniam, kiedy pogoda płata nam figle.

Alicja Szablewska

INDYWIDUALNOŚĆ SZYTA NA MIARĘ NASZYCH CZASÓW

     W latach 70. XX wieku, kiedy kapitalizm jak dobrze naoliwiony parowóz rozpędzał się do maksymalnych prędkości prąc w nieznane – Amancio Ortega zaczynał pracę u podstaw jak nasi rodzice, tworząc zalążek do budowania własnego „ja” – biznesu, który w latach późniejszych okazał się drogą do przeznaczenia. Przedsiębiorstwo Hiszpana działało w branży bieliźniarskiej, jednakże Ortega czuł, że może przenosić góry jak na ówczesne czasy. Pragnął podarować swoim klientom pożądany przez nich produkt tu i teraz, bez konieczności oczekiwania długich miesięcy na jego powstanie i pojawienie się na półkach sklepowych. Niemożliwe? Tylko w teorii. Pomysłowy przedsiębiorca miał nosa, odrobinę szczęścia i dopiął swego, ponieważ jego pierwsza marka sieciówkowa Zara, założona w 1975 roku, wyniosła jego na szczyt i umieściła businessmana z krwi i kości na pierwszym miejscu listy najbogatszych ludzi świata 2016 roku według magazynu Forbes. Chylę czoła dokonaniom możnych tego świata, a Ortega jest członkiem elitarnego klubu najlepszych. Czego się dotknie, zamienia w złoto.
Złotym biznesem jest grupa Inditex składająca się z ośmiu marek. Licząca łącznie 7.013 sklepów (w styczniu 2016 roku), w 91 państwach świata i obecna na 5 kontynentach. Imponujące osiągnięcie, prawda? Grupa ośmiu wspaniałych brandów wypracowała sprzedaż na poziomie 20 miliardów 900 milionów euro w roku finansowym 2015 i osiąga coraz wyższe loty. Najmocniejszy as w rękawie Ortegi – marka Zara jest odwiedzana przez statystycznego klienta średnio siedemnaście razy w roku kalendarzowym i ten wynik umacnia pozycję it marki na światowym rynku. W 2011 roku prezes Inditex usunął się w cień, jednakże nikt i nic nie odbierze mu zasługi dla rozwoju mody na masowy punkt widzenia. Amancio Ortega jest prekursorem i liderem fast fashion – mody, która szybciej znika z półek sklepowych niż się na nich pojawia.

Moda na masowy punkt widzenia jest wytworem ery kapitalizmu. Narodziła się w latach 40. XX wieku, w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i następuje w sposób ewolucyjny. W tym okresie zapanowała moda na tak zwany praktyczny ubiór – amerykański styl sportowy różniący się od strojów do aktywności fizycznej, skonstruowany z innowacyjnych materiałów i za pomocą nowych technik kroju. Ubrania gotowe wysunęły się na prowadzenie, w Europie ów trend pojawił się już po II wojnie światowej. Jak pisze Marcin Różyc w książce „Nowa polska moda”: „strój nabiera cech mody wtedy, gdy przestaje wyłącznie chronić i zaczyna coś wyrażać: bunt, bogactwo, przynależność do jakiejś grupy czy kultury. Moda może też symbolizować władzę, religię i siłę, ale także mądrość”. Czy zatem to, co nosimy mówi o nas więcej niż to, co mamy? Jest to odważna teoria niemieckiego filozofa Ericha Fromma, jednakże ulica jest odmiennego zdania. Na platformach społecznościowych „panny nikt” kreują wyidealizowaną rzeczywistość daleką od prawdy o nas samych, a masy to kupują, bo „społeczeństwo masowe to społeczeństwo skrajnego, wypaczonego hedonizmu, opartego na najbardziej pierwotnych instynktach”. Łatwiej i taniej jest stanąć w jednym szeregu z innymi niż wyłamać się z tłumu. Moda ubrała się w powszechność i powtarzalność. Lansuje trendy na niemodne wartości, dla przykładu – przedmiotowość. W roku ubiegłym wielu znamienitych twórców mody na światowym poziomie pożegnało się ze stanowiskami kierowniczymi. Wstąpili w szeregi innych domów lub słuch po nich zaginął. Co robią Alber Elbaz, Hedi Slimane czy Raf Simons? Ten ostatni jeszcze niedawno projektował sześć kolekcji rocznie dla francuskiego domu mody Christian Dior. Po zakończonej współpracy z żalem w głosie powiedział: „Tworzenie kolekcji wymaga czasu, a ja tego czasu nie dostałem”. Świat mody jest okrutny i przeniknięty do cna żądzą pieniądza. Kto nie przyjmie jego reguł za stałą, ten wypada z tej gry szybciej niż do niej dołączył.
Przynależność do grupy o której mówią masy jest wygodne, bo nigdy nie zaliczysz gafy i daje poczucie bezpieczeństwa, jednakże performerka Marina Abramović stawia kontrę. Kontrowersyjna artystka jest zdania, że „jeżeli pójdziesz łatwą ścieżką, to nigdy się nie zmienisz”, a świat mody otwiera się i na indywidualności. Blogerki Macademian Girl lub Man Repeller zostały życzliwie w nim powitane. Postawiły wszystko na jedną kartę. Swą charyzmą oraz siłą charakteru wygrały z masowym punktem widzenia. Trendsetterzy mają wizję siebie, którą konsekwentnie i z uporem wcielają w życie. Jednostki wyjęte z kontekstu? Owszem, „bo najważniejszym jest być wiernym swoim zasadom” – nie są to słowa bez pokrycia w życiu utalentowanej polskiej skrzypaczki Patrycji Piekutowskiej. Nasza Rodaczka sprzeciwiła się ocenie nauczycielki, bo uznała ją za niesprawiedliwą i krzywdzącą. Pani profesor zmieniła zdanie, przyznała właściwą ocenę i zyskała podziw w oczach przyszłego wirtuoza. Projektantka Dominika Nowak wytrwale i pod prąd realizują wizję mody inspirowaną sztuką. Przypadek? Ależ skąd. Wiedzą o tym liczni, albowiem „sztuka jest formą przeżycia życia” według znawczyni tematu Yoko Ono. Czy będąc oryginalnym można kreować modę zapamiętaną przez potomnych?
Oto przykłady siedmiu wspaniałych projektantów mody, których twórczość artystyczna jest manifestem na trudne czasy w których żyją i pracują. Kultowe projekty wyrażają więcej niż tysiąc słów i są odzwierciedleniem siedmiu cnót głównych. Oryginalnie? Inność wyróżni Cię z tłumu, a w czasach teraźniejszych oryginalnymi stają się ci, którzy mają odwagę odwoływać się do tradycji i kultywować przekazywane wartości dla przyszłych pokoleń.

     „Niech się dzieje wola nieba!” jak zakrzyknął Rejent Milczek u Fredry. Maksymie zdaje się hołdować John Galliano. Projektant ukochany przez świat mody, stworzył z nią związek niepowtarzalny. Pielęgnowany, dopasowany, niestety czasem ograniczony. Nagle, niespodziewanie, nadszedł kres tworzenia obrazowych kreacji zapadających w pamięć i w serce entuzjastów segmentu wysokiego krawiectwa. Niefortunny zbieg okoliczności, przypadkowe spotkanie, wygnanie i zapomnienie. Po kilku latach rozłąki, sir Galliano powrócił, uwiedziony przez modę. Czy od losu dostał drugą szansę?
Podczas londyńskiego tygodnia mody kolekcji męskiej, mistrz zaprezentował kolekcję Artisan przeznaczoną kobietom. Groteska? Tylko pozorna. 24 modele przeszyte grubą nicią chaosem jego kreatywnej duszy. Tematyczne, retrospektywne, współczesne i spójne z filozofią domu mody Martina Margieli. Nowy naczelnik armii białych fartuchów zadanie wykonał wzorowo. Spokój ducha Galliano zachowany. Autorytet i poważanie odzyskane.
Projektant naszych czasów dostał bolesną lekcję życia. Zrozumiał jej sens i otulił się pokorą – pierwszą, a zarazem pierwszorzędną cnotą. Szczodrości życia nie posmakował Alexander McQueen. Urodzony na angielskiej ziemi, pokochany przez jej ludy i rodzinę królewską. U szczytu swojej sławy, w kwiecie wieku, wysławiany pod niebiosa. Skromny do szpiku kości mistrz pożegnał się ze światem żywych. Projektant z wizją walczył z demonami przeszłości – tragicznego dzieciństwa. Choć jego kolekcje bywały na pozór agresywne, przedstawiały prawdę o nim samym, walkę świata dobrego ze złym. Osławiony projekt Savage Beauty, wydany po śmierci geniusza, przedstawia ikoniczne kreacje powstałe z miłości projektanta do natury, anatomii, historii oraz romantyzmu. Za jego życia wartość owych projektów przyprawiała o zawrót i ból głowy, wszakże McQueen daleki był od brania – pragnął dawać. Z drugą cnotą – hojnością, McQueen był za pan brat. Oryginalna osobowość, indywidualność nie do podrobienia, pokazała nam – materialistom, na czym polega prawdziwa miłość.
W skomercjalizowanym świecie ważkich wartości, dla przykładnych projektantów mody przewidziane jest szerokie pole do popisu. Herezja? Tak, bo świat mody jest przewrotny do granic możliwości oraz nie- bo wiara (w ludzi) czyni cuda. Nadzieją na lepsze jutro jest postać Saudyjczyka Ashi, którego baśniowe kreacje wzbudzają zachwyt i ciekawość najbardziej opornych. Przesada? Spójrzmy prawdzie w oczy. Mistrzowskie cięcie materiałów. Precyzja. Warsztat dopracowany w najmniejszym calu. Ideał? Wierna kopia talentu Jeanne Lanvin lub przyjaciela po fachu Toniego Maticevski. W czym tkwi sekret powodzenia? W solidnym fundamencie. Banał na miarę naszych czasów? Nie do przyjęcia. Suto zdobione suknie projektanta z Bliskiego Wschodu mają jedną stałą cechę. Są powtarzalne do bólu. Czy jest to zarzut? Stwierdzenie faktu. Biel – barwa symbolizująca niewinność przeszywa na wskroś sezonowe projekty. Cnotliwa kolekcja? Czystością jego łzy spowita. Która jest najważniejsza?
Ta wczorajsza, roku kalendarzowego 2015, przywdziewana letnią porą. Najpiękniejsza? Ona przemawia oryginalnością i autentycznością. W czasach skalanych ludzką żądzą i chciwością to nadzieja umiera ostatnia. Słowa bez pokrycia? Dla niedouczonych i nieporuszonych niewspółczesnymi, a wciąż modnymi i na czasie autorytetami. „Miej serce i patrzaj w serce”. Niech te mądre słowa wieszcza Adama Mickiewicza będą początkiem boju o cnotę miłości. Projektanci w modzie prawdziwie zakochani stanęli w jednym rzędzie. Piekielnie utalentowani, błyskotliwi, osławieni. Niejednokrotnie są zasypywani medalami. Kto z nich okaże się triumfatorem i zdobędzie złote runo? Hiszpańska marka Delpozo ma najwięcej szczęścia i zasłużenie wygrywa. Projekty geniuszu Josepa Fonta porywają serca śmiertelników. Z architekturą jest on za pan brat. Czyste formy kłębiące się w myślach mistrza – urzeczywistnia. Czy świat pięknie ubiera? Kolekcja prêt-à-porter na sezon jesień-zima 2016 literalnie oddaje ducha marki stawiającej na nieoczywiste połączenia. Tradycja i współczesność? Zgrany duet. Kolekcja jest przyjemna dla oka, ale co sprawia, że jest wyjątkowa? Dlaczego to Font króluje nad wszystkimi i dzierży berło uznania? Przyjrzyjmy się detalom – skórzanym rękawiczkom powyżej łokcia. Występujące w kilku intensywnych barwach, bogato zdobione fantazyjną roślinnością i wykonane z materiałów we wszystkich kolorach tęczy. Swoją niepowtarzalnością pieszczą zmysły estetów. Niejednokrotnie utwierdzamy się w przekonaniu, że piękne projekty powstają z miłości do świata nas otaczającego. Josep Font zdobył się na odwagę, zaprezentował nowy produkt, zainspirował innych? A może wyznaczył nowy styl w modzie? Czas pokaże czy jego wizja kobiety „ponad podziałami” XXI wieku obroni się dzielnie. Ideom promującym inność w świecie mody wtóruje francuska projektantka Bouchra Jarrar. Pracowała dla najlepszych domów mody, wszakże to praca nad własnym nazwiskiem przyniosła jej najwięcej satysfakcji. Choć poszybowała już wyżej, to skoncentrujmy się na aktywnościach skromnej postaci do marca bieżącego roku. Dlaczego? To madame Jarrar przypisano piątą cnotę – umiarkowanie, bazując na osiągnięciach własnego nazwiska. A jaki rodzaj mody będzie prezentowany przez Francuzkę w przyszłości? Odpowiedzi szukajmy w najnowszej kolekcji ready-to-wear domu mody Lanvin.
Bouchra Jarrar jest minimalistką z wyboru. Inspiruje ją życie codzienne. W tworzonych kolekcjach dla segmentu wysokiego krawiectwa nie przystała na kompromis i nie zaprezentowała mody ocierającej się o przepych, nawet w grudniu 2013 roku, kiedy stała się oficjalnym członkiem elitarnej organizacji Chambre Syndicale de la Haute Couture zrzeszającym trzynaście najlepszych nazwisk. Kolekcją haute couture na sezon wiosna-lato 2014 obroniła własną ideę piękna. Prezentowane kreacje wysokiego krawiectwa mogą być w wersji na dzień. Długie spodnie w kant o rozszerzonej nogawce. Powłóczyste maxi suknie o delikatnie zarysowanej linii litery A. Podstawowa kolorystyka. Elementem wyróżniającym kolekcję są pióra, futro i złote zamki. Delikatnie, eterycznie, ze smakiem. Umiarkowanie najwyższych lotów, a Bouchra Jarrar jest ptakiem, który rozwija skrzydła.
Drogą projektantki made in France podąża Magda Butrym. Naszą rodaczkę można by otulić cnotą rozwagi, wszakże przybrała ona drugie imię – szóstej cnoty – cierpliwości. Złośliwi powiedzą, że szczęście spadło jej z nieba. Skromna blondyneczka, która unika świata mediów jak diabeł święconej wody – zaliczyła miażdżącą porażkę zanim świat o niej usłyszał. Nie poddała się. Otrzepała fartuch z kurzu i wstała na równe nogi. Szlifując swój warsztat na plecach Joanny Przetakiewicz, pokonała lwicę salonową. Zadebiutowała.
Polska projektantka tworzy dwie kolekcje sezonowe rocznie. Każda z nich wnosi nowego ducha do świata mody. Odważne ujęcie trendów przeplata się z sensualnością i ociera o inspiracje zaczerpnięte z klasyków. To tworzy mix – kolekcję obok której żaden krytyk mody nie przejdzie obojętnie. Wyrocznia mody – madame Carine Roitfeld zainteresowała się kolekcją na sezon zbliżający się wielkimi krokami. W swojej publikacji nie szczędziła czułych słów pod adresem Magdy Butrym. Werdykt byłej naczelnej francuskiego wydania magazynu Vogue trafia swoim słowem w sedno. Parafrazując słowa mistrza doby renesansu, Michała Anioła, „geniuszem jest wieczna cierpliwość”.
Z terminem odrodzenia borykała się Polska po 1989 roku. Każdy próbował swoich sił, a nasza ziemia była płodna i otwarta na wszelkiej maści gospodarcze inicjatywy. Dziewczyna znikąd – Gosia Baczyńska znalazła się na zakręcie – nie zdała egzaminu z rysunku technicznego, lecz nie załamała się. Powzięła sprawy w swoje ręce i ruszyła w nieznane. Do wyważonej kobiety, w średnim wieku pasuje jak ulał siódma cnota – gorliwość i pracowitość. Czy aby na pewno słusznie? Jej autorska marka z powodzeniem działa na rynku od 19 lat. Szczególne osiągnięcie? Ktoś z tłumu zawistnych krzyknie, że „takich jak ona są dziesiątki”, wszakże na początku lat 90. nikt o Baczyńskiej nie słyszał. Nieznana i bez grosza przy duszy. Londyńskie doświadczenie sprawiło, że młoda dziewczyna z okolic Wrocławia zajęła się modą na poważnie. Na obczyźnie pracowała jako krawcowa. Poznała techniki kroju, pracę z modelami oraz rodzaje materiałów. Wróciła do kraju i postawiła na siebie. Lotna, pracowita, uparta. Pięła się po drabinie sukcesu.
Na rodzimym podwórku od pokoleń istnieją marki „od wyboru do koloru”, lecz nasz cud znad Wisły tworzy odrębny styl w polskiej modzie – styl na Baczyńską. Oryginalna, niepodrobiona, zjawiskowa kolekcja jawi się dwa razy w roku. A która z nich jest wybitna? W 2013 roku ambasadorka swoich marzeń zadebiutowała podczas francuskiego tygodnia mody. Kolekcja ready-to-wear I Feel Love była ukoronowaniem szesnastu lat ciężkiej pracy projektantki w branży mody. Słowa ewangelisty św. Mateusza „tak właśnie ostatni będą pierwszymi” mają rację bytu tu i teraz. Choć to nazwisko Baczyńskiej zamyka rozważanie o siedmiu wspaniałych projektantach, to świat leży u jej stóp.

     Siedmiu wybitnych projektantów mody uwierzyło we własne siły, pokonało słabości i zaprezentowało światu najlepsze wersje siebie – projekty okrzyknięte mianem kultowych.
W swoich sercach udomowili oryginalność. Patetycznie? Szczerze do bólu. Zewsząd słyszymy, że autentyczność jest cechą nielicznych. Odważyli się być sobą i zyskali podziw ludzi – najcenniejszą nagrodę. W książkach o historii mody przeczytamy o ich kwiecistych lub mniej wystawnych kreacjach. To ich postacie są wzorem do naśladowania przez młodych ludzi szukających swojego miejsca w branży fashion. W tym miejscu odzwierciedlenie znajdują słowa pochodzące ze starożytnego tekstu buddyjskiego Dhammapada: „to, kim jesteś obecnie wynika z tego, kim byłeś. To, kim będziesz jutro, wyniknie z tego, kim jesteś dziś”.
Na początku XX wieku Gabrielle Chanel uparła się, że jej autorska wizja kobiety (minimalistki i chłopczycy) znajdzie uznanie i akceptację wśród ówczesnych dam oraz śmietanki towarzyskiej. Nie miała wiele do stracenia. A ile zyskała? W XXI wieku dom mody Chanel prezentuje ikoniczne projekty Grande Mademoiselle w nowatorskim ujęciu. Kreatorka mody, która ukochała tweedowe kostiumy, poziome paski oraz biało-czarne połączenia była perłą – kobietą o rewolucyjnych poglądach. W 1926 roku, kiedy kreacje wysokiego krawiectwa zdobiły bogate panie, to Chanel spopularyzowała modę na midi sukienkę – „małą czarną” o prostym kroju, delikatnie zarysowanej linii. Po 90 latach od dnia jej premiery jest to model najczęściej wybierany przez płeć piękną.
Być innym nie znaczy być gorszym. Być innym znaczy być zapamiętanym. O prawidłowości tych słów przekonał się i Christian Dior. 17 lutego 1947 roku zaprezentował bogatą kolekcję okrzykniętą przez ówczesną redaktor naczelną magazynu Harper’s Bazaar, Carmel Snow – „New Look”. „Nowa moda” położyła kres smutnej modzie II wojny światowej. Model plisowanej spódnicy, mocno zwężonej w talii, poniżej linii kolan wylansowany przez monsieur Diora w ’47 jest it trendem na sezon jesień-zima 2016|2017. Historia kołem się toczy? Jednostkowy projekt, który dokonał przewrotu w świecie mody stał się modelem uwielbianym przez masy.
Przytoczone osobistości – autorytety odważyły się zaryzykować i przedstawić autorskie wizje narażając się na ostracyzm, wyśmianie i zapomnienie. Jednakże to oni wygrali. Ich oryginalne, bo płynące z głębi serca ujęcie mody przyczyniło się do zmiany biegu historii oraz zmian, które oswoiliśmy jako normy w czasach teraźniejszych. Czy Magda Butrym, Ashi lub Josep Font zostaną ikonami mody na miarę wizjonerki Gabrielle Chanel? Przekonamy się o tym niebawem.

Alicja Szablewska

Be successful

Z kilku względów, czekałam na ten dzień z utęsknieniem.
Po pierwsze, uwielbiam wystąpienia publiczne i jestem na dobrej drodze, aby edukować młodzieńców. Po drugie, bawię się z modą. Po trzecie, pragnę inspirować i motywować ludzi (drogie & piękne Panie) do aktywnego działania.

W dniu wczorajszym, 19/XI, w Galerii „MM” miała miejsce inauguracja cyklu spotkań ogólnopolskiego stowarzyszenia „Przedsiębiorcza Kobieta” z oddziałem w Poznaniu. Tematem przewodnim premierowego wydarzenia była „Kobieta Przedsiębiorcza, Kobietą Kreatywną”.
Panie przybyły tłumnie. Uśmiechnięte, twórcze i wsłuchane. Moim zadaniem, a personalną misją, pragnęłam wzbudzić w nich chęć do aktywnego działania. Zainspirować, a przede wszystkim przekonać, że „wczorajsze marzenia to dzisiejsza rzeczywistość”.
W kilku słowach, nakreśliłam czym jest „Alice GROUP”– ambitny, ryzykowny, z założenia „spisany na straty” concept, jednakże „moda dostosowująca się do określonych reguł nie może mieć rewolucyjnych ambicji”, zatem może powinnam pokonać lęk, który wyzwala we mnie największą siłę?
W dużej mierze skupiłam się na Kobietach i ich potrzebach. Przytoczyłam najlepszy przykład- motywator- ikonę mody- Gabrielle Coco Chanel, i dodałam, że wiara & determinacja & konsekwencja & szaleństwo- uskrzydlają ;-). Czy wiecie, że dla 50% kobiet przedsiębiorczych w Polsce (posiadających własną działalność gospodarczą) to pracowitość warunkuje sukces? Tylko w 6% wiedza ekonomiczna „czyni cuda”.
Fakty. Frazesy.
Podczas wykładu, zwróciłam uwagę na siłę naszych marzeń i pasji. Niegdyś autorka bestsellera „Harry Potter”, zostawiona przez męża i porzucona przez przyjaciół, pisała powieść „do szuflady” i żadne wydawnictwo nie chciało jej wydać. A dzisiaj? Jest niezależna i… nadal szlifuje swój fach… a „kiedyś czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie Twojemu pragnieniu”.
Tym samym, jeszcze nieoficjalnie, pragnę podzielić się z Wami dobrą wiadomością, iż ujrzałam światełko w tunelu, a moja wiara & determinacja zostały uhonorowane. Dołączyłam do zespołu nowego, liefstyleowego magazynu jako pisarka fashion, wszakże o szczegółach poinformuję z czasem.

Dzisiejsze kobiety pragną niezależności, samodzielności (kontroli nad własnym życiem) i wykorzystują sprzyjającą okazję, aby… założyć własny biznes. Ja znalazłam się w sytuacji, która z pozoru była beznadziejna, a tchnęła we mnie ducha optymizmu, i tak oto jestem- Alicja Szablewska- przyszła, spełniona Kobieta Biznesu.

„Where there is kindness, there is goodness. And where there is goodness, there is magic”.

With love,
Alicja Szablewska

zdjęcie (1)

Projekt „MODA” oraz… Natasha Pavluchenko w roli głównej

Zgrabna z tego duetu jest para.
Moda i pieniądze zawsze kroczą razem.

Czy takie imprezy mogą się nie udać?
I kogo tam spotkamy?

Myślę, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, aby IV edycja imprezy charytatywnej „FASHION LEOs PASSION” zakończyła się sukcesem.
Pogoda została zamówiona, czerwony dywan rozłożony i opóźnienie.

346

Impreza, o której piszę, organizowana jest cyklicznie, rok do roku przez poznański klub LEO jako „program największej pozarządowej organizacji charytatywnej – Lions International”. Działają w myśl idei „WE SERVE”, i chętnie pomagają dzieciom w domach dziecka i szpitalach. Podczas tegorocznej edycji, zbierano pieniądze na wakacje dla dzieci z Domów Dziecka w Poznaniu oraz Kosewie.

2378870
Oprawa wydarzenia miała wielu dobroczyńców, muzyka sensu stricto – top i moda… niczym high fashion w centrum miejskiej dżungli, na stadionie drużyny piłkarskiej LECH POZNAŃ.
Prowadząca imprezę, Joanna Horodyńska, pozwoliła, abyśmy byli współczujący (jej kreacji). Zasada dobrego bon tonu pokazu mody została zachowana – total look od duetu projektantów marki MMC, jednakże pomiędzy oryginalnością, a prze-kolorowaniem jest bardzo cienka granica.
Każdy mini pokaz danej marki zawierał się w ilości kilkunastu projektów z bieżącej SS 2014 kolekcji lub zimowej next to be oraz poprzedzony był krótkometrażowym filmem o twórczości projektanta.

Pierwszy wybieg należał do „bizuu” – sióstr Blanki Jordan & Zuzanny Wachowiak.

432116_504925059522372_1179145626_n

Drogie Panie zaprezentowały perełki bieżącej kolekcji, sukienki koktajlowe w odcieniach kremu, różu czy błękitu. Kokardy, skórzana kurtka czy powłóczyste spódnice również miały swój odbiór. Widownia rozkoszowała się kilkoma projektami nowej linii marki „après-midi”. Marka dedykuje ubrania kobietom świadomym swojego stylu, ceniącym najwyższa jakość materiałów oraz design, który jest popularny „do bólu”, a jednak interpretowany na nowo.

low_FLP4-Bizuu_0072

low_FLP4-Bizuu_0031

low_FLP4-Bizuu_0024

low_FLP4-Bizuu_0091

Oraz projekty z najnowszje linii marki „après-midi”

low_FLP4-Bizuu_0206

low_FLP4-Bizuu_0170

Wejście „numer 2” należało do Natashy Pavluchenko.

19m

Ten akapit jest bardziej rozbudowany, ponieważ na kilka godzin przed pokazem spotkałam się z Projektantką i miałam przyjemność obserwować ją w pracy. Jest to kobieta bardzo pozytywna, jasno określona do działania i zarządzania marką, którą prowadzi… w Bielsko-Białej. Zachwyca krojami, nie lubi wykończeń, produkuje w Polsce, ręcznie dziergane swetry, a przede wszystkim chce pracować i otacza się ludźmi. Otwarta na kontakt z klientkami, natychmiastowo rozwiązuje problem i służy swoją radą. Jej głowa jest pełna propozycji, szybko ubiera Klientkę i tworzy stylizację. Niebawem Natasha Pavluchenko to będzie (nieautorska) biżuteria. Kobieta z którą chce się tworzyć, a z pasji – stworzyła świetnie prosperującą markę – która otrzymała najwyższe wyróżnienie „AltaRomaAltaModa”. Ona sama niejedno ma imię, tworzy kolekcje, realizuje indywidualne zamówienia, stworzy projekt sukni ślubnej „od A do Z”. Utrwala modę na płótnie, wyprodukuje mebel i współpracuje z włoską marką samochodową „FIAT” – w ramach jubileuszu, 90 lat istnienia marki na rynku.

35

Mnie jest bliski jej styl życia. Ona pragnie być każdym tworem marki „Natasha Pavluchenko”. I bynajmniej, nie jestem zdziwiona, że Pani Grażyna Kulczyk zaprosiła Projektantkę do współpracy. Jej autorski butik znajduje się w sercu Poznania, w Starym Browarze.

logo_natashapavluchenko

 

Powracam jednak do mody, projektantka pokazała na wybiegu kilka modeli z zimowej kolekcji 2014|15. Kolory klasyczne: biel, grafit, granat oraz czarny. Kolekcja jest trochę casualowa, koronkowa i męska. Zabraknąć nie mogło maxi spódnic, falban & zmysłowych połączeń. Mały folklor? W rzeczy samej. Ot, co ważne, to nie jest zachowawcza marka, wykreśla kroje, a przede wszystkim stworzona jest dla wielu z Nas za rozsądne pieniądze.

low_FLP4-Natasha-Pavluchenko_0023

low_FLP4-Natasha-Pavluchenko_0047

low_FLP4-Natasha-Pavluchenko_0011

low_FLP4-Natasha-Pavluchenko_0160

low_FLP4-Natasha-Pavluchenko_0100

low_FLP4-Natasha-Pavluchenko_0197

Trzeci w kolejności projekt to KASPERSKI i jego „różowe lata”.

10459018_272258392976475_1443908698947668163_o

W moim przekonaniu, prostym krojom, zupełnie „zwyczajnym” nadał nowego brzmienia. Frak z odsłoniętymi plecami lub w wersji hottie – odkrywający piękno kobiecego ciała, klatkę piersiową. Maxi długości, złoty blask i wiecznie żywe koronki. Nie zabrakło koloru fuksji oraz nagości. Modele ubierają kobiety przebojowe, pragnące modowej ewolucji, a przede wszystkim podchodzące z dystansem do samych siebie.

low_FLP4-Kasperski_0010

low_FLP4-Kasperski_0129

low_FLP4-Kasperski_0147

low_FLP4-Kasperski_0202

Kolejnym wystąpieniem, jest team projektantów, Ilona & Rafał, absolwentów ASP w Łodzi, marki MMC. To, co zobaczyłam na pokazie, to w większości jedno-barwne połączenia. Zadomowił się czarny, pojawiły się rozcięcia odsłaniające nogi, przezroczystości. Niektóre modelki przywdziały złoto-kolorowe kurtki, skóry.
Choć słyszałam bardzo dobre opinie nt. marki, jednakże to właśnie jej poświęciłam najmniej uwagi w publikacji.

low_FLP4-MMC_0005

low_FLP4-MMC_0162

low_FLP4-MMC_0176

low_FLP4-MMC_0262

Piąte miejsce, wysoka ocena i wyróżnienie dla projektów Dawida Tomaszewskiego.

1546417_654143681316757_977624232_n

Trudno o niestosowny komentarz dla Projektanta, który dowodzi, że „passion changes everything” i przy tym mini pokazie fashion, to czarny nie przyćmił blasku innych modeli. „Lejące” się do ziemi materiały, trendy długości, pierwszorzędnie ciekawy model płaszcza obszytego zielonymi piórami, oryginalność – tak łatwo i przyjemnie opisuję to, co przeżyłam. Projektant wzbudził we mnie zachwyt, nie był prostolinijny, a teraz – pragnę zobaczyć więcej. I jestem przekonana, że klientki będą często zaglądać do jego boutiqueów.

low_FLP4-Dawid-Tomaszewski_0009

low_FLP4-Dawid-Tomaszewski_0166

low_FLP4-Dawid-Tomaszewski_0238

low_FLP4-Dawid-Tomaszewski_0197

Chwilę po godz. 23, wyszłam zadowolona.

Dziękuję za uwagę,

Z pozdrowieniami,
Alicja Szablewska

PS W publikacji, wykorzystałam zdjęcia z pokazów autorstwa Marka Makowskiego, http://www.marekmakowski.pl

 

Zatrzęsienie Roku w poznańskim Starym Browarze

… Miało miejsce w dniu wczorajszym, 06 marca br., w lobby hotelu „Blow Up Hall”.

Na dłuższą chwilę, (wewnętrzne) schody hiszpańskie były wybiegiem dla następujących po sobie kolekcji (boutique’owych) marek.
Profesjonalizm modelek, tężyzna modeli i pewność siebie dzieci, które rozgromiły niewidzialną, acz wyczuwalną atmosferę elitarnego i dobranego grona.

Tu i teraz, oficjalnie relacjonuję II spotkanie „Klubu Klientek i Klientów Starego Browaru”, które pojawiać się będzie cyklicznie?

Otrzymałam zaproszenie. Ręcznie wypisane, do domu dostarczone.

Z niemalże szwajcarską punktualnością, o godz. 19:17, Pan Tomasz Wolny rozpoczął imprezę.
Krótkie przemówienie i ze schodów zstąpiła dziewczynka w płaszczyku brand’u „catimini”. Kolejno pokazały się dzieci prezentujące wiosenno-letnią zapowiedź kolekcji. Było słodko, wesoło, a każdy z Nas zebranych, kibicował dzieciom.

Poznań-20130306-00700 Kolejno, już nie tak cnotliwie, pojawiła się Gwiazda w anielsko-brzmiącej sukni domu mody VERSACE. Utkwiła w mojej pamięci i w moim sercu. Pojawiło się kilka modeli – spójnych i przemyślanych stylizacji.

Poznań-20130306-00704 Następnie, przywołałam paryski czas, ponieważ swoje „dobra” zaprezentowała marka „FREYWILLE”.
Ubrania dostarczyła PATRIZIA PEPE, a buty – Aldo Bruè z boutique’u „Via della Spiga”. Dziękujemy.
Naszyjniki, bransoletki, paski, torebki i apaszki. To są akcesoria, które dojrzałam.
Tuż obok mnie, (ponownie to samo?) dojrzałam Panią ubraną we „wspomniany” naszyjnik. Ja również nie minęłam się z dress code’m.

Poznań-20130306-00707 Przeszliśmy przez wstęp, a teraz Nas raczyć będzie „Armani” linii „Jeans”.
Nie umiem, rzadko o Nim (a może Niej?) mówię, bo to, co zostało przedstawione nie wpisało się w model spotkania.
Spodziewałam się „high fashion”, a ujrzałam spanie i plażowanie.

„Furla” pokazała klasyki w nowych kolorach. Witam pomarańcz, błękit nieba i wężowe wykończenie. „Candy Bag” wciąż pozostaje na czasie.

Poznań-20130306-00714

Kolejne przemieszanie i „Calvin Klein Jeans” na wiosnę. Sportowo, pastelowo, w białym sweterku i sandałkach koloru oranżady.

Poznań-20130306-00716Dużym zaskoczeniem okazało się „przedstawienie” kolekcji marki „bizuu”.
Ostatnio mówiłam, że dobrze sprzedają się prywatność i wyróżnienie. I taki nowy (polski) trend pokazały Siostry.
Sukienki dla Mamy i Córki.
Oczywiście, że w światowej modzie (głównie za oceanem), ten trend jest przestarzały, natomiast tutaj nikt, w Polsce, nie wpadł na pomysł, aby ułożoną „great idea” wykorzystać.
Dokładnie, dwa tygodnie temu, zapoznałam się z fragmentem kolekcji podczas „Spotkania Kobiet Biznesu” w City Parku, jednakże wczoraj zobaczyłam więcej i w nowym połączeniu.
Sukienki są lekkie, bardzo kobiece, które usatysfakcjonują duet doskonały, Mamy i Córy.

Poznań-20130306-00722

Zaproszeni Goście podziwiali uczesanie „prezentujących” wykonane przez salon fryzjerski „Maestro” i makijaż przygotowany przez wizażystki perfumerii „Douglas”.

Należałoby wspomnieć o obsłudze kelnerskiej, która nie pominęła nikogo i uraczyła lampką wina.
Muzyka i oświetlenie współgrały idealnie.

Część I uważam za zamkniętą, i z moimi Czytelnikami przenoszę się do Słodowni +3, na sztukę teatralną pt. „Listy miłosne”.
Towarzyszyła Nam Grażyna Wolszczak i Jan Jankowski, którzy przywitali się z Gośćmi tuż po zakończonych pokazach (wielkiej) mody.
Sztuka długa, z początku interesująca, później senna. I wtedy to również opuściłam Stary Browar.

Ubierając się, podsłuchiwałam grający, acz jeszcze nieoficjalnie, zespół muzyczny.
W międzyczasie, sala pokazowa przeobraziła się w bankiet(ową). Pojawiły się stoły zastawione przekąskami.
Przy wyjściu, otrzymałam ankietę, z późniejszym losowaniem ekskluzywnych nagród.

Jak było? Przyzwoicie, profesjonalnie. Po prostu miło.

Z oczekiwaniem na kolejne zaproszenie,
Pozdrawiam serdecznie,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

Poznań-20130306-00724