Zimmermann wie, co jest dobre

Powinnam wzbraniać się słów, że ta kolekcja jest po prostu ładna. Ot, subiektywne opinie nie powinny paść z ust wziętej redaktorki mody (chyba, że są one wypowiadane w prywatnej rozmowie), jednakże marka Zimmermann zachwyca estetów oraz pasjonatów mody kolekcją RTW na sezon wiosna-lato 2017. Dlaczego?

_mon0717Przede wszystkim jest ona dwubiegunowa. Mam na myśli, że jest sprzeczna sama w sobie – żeni dwa różne obozy. Subtelna, a jednocześnie zmysłowa. Pokazuje kobiece ciało, wodzi mężczyzn na pokuszenie, widok koronek zaczyna rozpalać wyobraźnie panów, a w kilku projektach przemycona zostaje delikatność lolity, która gasi ten płomień. Kokieteryjność? Nie w tą stronę, drodzy panowie.

_mon0339W projekcie damskiego garnituru to faktura w kratę wiedzie prym. W wiosennej kolekcji marki Simple – CP dostępnej w sklepach stacjonarnych i na platformie on-line, również pojawiła się ta propozycja. Biały t-shirt zamiast oficjalnej koszuli z długim rękawem lub golfu? To może się sprawdzić nawet jeżeli korporacja jest Twoim drugim domem. Wygoda górą, a casualowy look – łączący sport i elegancję jest na świeczniku od kilku sezonów.

Fikuśne, a pełne szpilki mogą być niebanalnym uzupełnieniem tej stylizacji, a jednocześnie nadać jej oficjalny charakter. Spójrzmy na premier Wielkiej Brytanii – Panią Theresę May, która do formalnych garsonek dobiera „odjechane” czółenka. Można? Można!

eaafe5af0878158cc7eab8da42200219Wróćmy jednak to tematu głównej kolekcji. Nie sposób powiedzieć o niej, że jest nudna… Jest bardzo oryginalna, ponieważ łączenie wielu deseni przy jednym modelu – dla przykładu: maxi sukience – marce Zimmermann wyszło fantastycznie. Zapewne ta kolekcja nie będzie inspiracją dla wielu masowych marek mody, gdyż inność jest po prostu out of fashion.

Alicja Szablewska

Źródło: vogue.com, pinterest.com, simple-cp.com.

Co? Gdzie? I jak? O modzie od kulturalnej strony

a99265924ba400af236e9e21507bc21a

Źródło: pinterest.com

Uff, nareszcie piątek. Dla pewnych z nas jest to bardzo wyczekiwany dzień, bowiem lada moment rozpocznie się upragniony week-end. Pewien proc. społeczeństwa spędzi ten czas na łonie natury. Choć pogoda zamierza płatać figle w przeciągu najbliższych 48 godzin, wszakże moje oczy potrzebuję wytchnienia od pisania „bez końca”. Ja zamierzam aktywnie odpoczywać w pięknej stolicy województwa kujawsko-pomorskiego. Kto z Was uważa, że Toruń jest nudny, niechaj umówi się ze mną na potyczkę słowną w obronie miasta słynącego z produkcji pierników i teorii Mikołaja Kopernika. O tym, co ciekawego ma do zaoferowania ich najnowszy obiekt – Centrum Sztuki Współczesnej, napiszę na dniach.

Tymczasem, zrobiłam researach Internetu w poszukiwaniu ciekawych ekspozycji muzealnych tu i ówdzie, czyli na kontynencie europejskim.

Na „dzień dobry” zapraszam Was do Paryża. W dniu dzisiejszym w Pallais Gallieria przy Musée de la Mode ma miejsce premiera wystawy: „Anatomy of a collection”.

givenchy_robe_daudrey_hepburn

Projekt sukni Huberta de Givenchy dla Audrey Hepburn, 1966 rok.

Źródło: palaisgalliera.paris.fr

Ekspozycja realizuje temat wyboru personalnej garderoby przez pryzmat naszej osobowości. Prezentacja zapowiada się naprawdę ciekawie i oryginalnie, ponieważ zostaną pokazane eksponaty od XVIII wieku po czasy teraźniejsze. Garnitur od Daphne Guinness lub w piżamowym wydaniu od Tildy Swinton? To trzeba zobaczyć. Konfekcja Audrey Hepburn lub oversize’owy płaszcz Elsy Schiaparelli będą cieszyć wzrok odwiedzających. Ja jestem ciekawa, która to suknia księżnej Windsoru doczeka się odsłony. I czy odniesie ona sukces, toż na dzisiaj przypada piątek, 13-tego?
Wystawa jest czynna do 23 października 2016 roku.
A poniżej załączam sneak peek wystawy. Tylko proszę nie mówcie o tym nikomu. 😉

20160513_111128

Źródło: instagram

Przy prestiżowym bulwarze Rue de Rivioli w Musée des Arts décoratifs ma miejsce inna, acz tematycznie zbieżna wystawa: „Fashion Forward, 3 Centuries of Fashion (1715-2016)” prezentująca zbiór ponad 300 modeli ubrań linii damskiej, męskiej i dziecięcej na przestrzeni 300 minionych lat.

m-2015-0531-jt

Ekspozycja jest czynna od 7 kwietnia do 14 sierpnia bieżącego roku, w samym centrum francuskiej stolicy, nieopodal ogrodów tuleryjskich.

Moim palcem wędruję po mapie i zatrzymuję się w kraju słodkiego lenistwa – dolce far niente. Sędziwy Karl Lagerfeld ani myśli o rezygnacji z piastowanego stanowiska dyrektora artystycznego marki CHANEL. Po sukcesie jego wystawy „Visual Journey” w Paryżu (zamkniętej w ubiegłym miesiącu), Florencja doczeka się ekspozycji prezentującej inne fotografie mistrza – „Karl Lagerfeld_Visions of Fashion” w Palazzo Della Civiltà Italianai, czynnej od 14 czerwca bieżącego roku. Ekspozycja pokaże fotografie wykorzystane w edytorialach dla magazynów mody oraz dotychczas nieopublikowane dzieła autorstwa monsieur Lagerfelda.

1145696

Źródło: dazeddigital.com

W swojej kulturowej podróży przenoszę się do europejskiej stolicy mody – Mediolanu. Muzeum Aramniego/Silos połączyło siły z miejscową uczelnią wyższą – Politechnico di Milano’s School of Design. Studenci mogą wziąć udział w zajęciach (organizowanych przez muzeum) oraz w wystawie prezentującej 40-letni dorobek mistrza Armaniego. Wkrótce instytucja zamierza zaprosić do artystycznego programu inne uczelnie z Chin, Indii oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

ArmaniSilosarticle

Źródło: buro247.me

Moje poszukiwania kończę w Belgii i Was zapraszam do miasta Hasset. Od 2 kwietnia 2016 roku, ma miejsce tajemniczo brzmiąca wystawa: „Haute-à-Porter„. Ekspozycja prezentuje modele łączące sztukę wysokiego krawiectwa i kolekcje produkowane na akord? Czy jest to możliwe? Odpowiedzi na moje pytania szukajcie w kraju słynącym z produkcji najlepszej czekolady do 11 września 2016 roku.

0031f0ba7d87387d6a969be47ca8bcb0

To tyle na dzisiaj. Kłaniam się nisko i do usłyszenia na zaś,

Alicja Szablewska

Miłość w trudnych czasach

Kilka dni temu, w kolegiacie św. Anny w Krakowie, przed Panem Bogiem i zebranymi w kościele, piękni oni, Polka & Belg, przysięgli sobie „miłość, wierność i uczciwość małżeńską” w języku miłości. Subtelna ceremonia w baśniowym otoczeniu.
Życzę moim bliskim kompromisów ponad normę, miłości nie tylko „od święta do święta”, a także wzajemnego zrozumienia… na nowej drodze wspólnego życia, jednakże rodzi się wewnętrzna wątpliwość. Czy dla polskiej dziewczyny, która uległa modzie stereotypowej i mężczyzny, który żyje w kraju bez głęboko zakorzenionej tradycji wiązania się „na stałe”, uda im się stworzyć dobry związek pomimo fundamentalnych różnic?
Stara śpiewka mówi, że przeciwieństwa się przyciągają, a po analizie historii kilku kontrowersyjnych związków partnerskich, śmiało ich uznaję za szczęśliwych. Ktoś mądry powiedział, że w roku 2000 zaczął się wiek samotności, a najnowszy Narodowy Spis Powszechny pokazuje, iż w Polsce jest 5.000.000 jednoosobowych gospodarstw domowych. „Oswojone singielki” to kobiety aktywne zawodowo, świadome piękna swojego umysłu & ciała, pasjonatki, którym w życiu „się udało”. Inne „single Ladies” są „na wydaniu”, ponieważ starają się za mało, a magisterium uważają za szczyt swoich możliwości. I jak na złość, ten nieszczęsny cellulit, który jest partnerem „na dobre i złe”.
Mamy jeszcze inną grupę „samotnych” matek… Ktoś (za)rzuci sprzeczność; przepraszam, jak to w życiu bywa. Związek to szaleństwo, jednakże jest obłędem wchodzenie w nowe związki, kto uważa, że „[…] dwa kroki w tył traktuje jako rezygnację z siebie. Stąd przeświadczenie, że z kimś innym będzie mu lepiej i że w każdej chwili może to zmienić”. Już niebawem czeka nas medialny rozwód amerykańskiej wokalistki R&B, Beyoncé Knowles z raperem Jay’em Z. Notabene, oszałamiająca diwa, nie tak dawno temu śpiewała „all we single Ladies”… Podobno, nie dopasowali się w kwestii lojalności- wartość, która dla wielu jest „na wymarciu”. Natalia Kukulska wtóruje, że „wierność jest nuda”, a ja uważam, że jest ona całkiem sexy i dlaczego nie? Dorzucam „namiętność” oraz „dialog”, i serwuję gotowy przepis na sukces w związku. Każda szata ma dwie strony. A czy istnieje wzór na mieszankę wybuchową, „marry old & new”?

Po pierwsze, fundament.

Od dnia narodzin, los Gabrielle Chanel był z góry przesądzony, jednakże ciężką pracą, determinacją i wiarą w osobisty „ideał piękna”, życie Grande Mademoiselle jest legendą i inspiracją dla Karla Lagerfelda, dyrektora artystycznego francuskiego domu mody, który co rusz, od 1983 r., unowocześnia i wprowadza do obiegu oryginalny model biało-czarnych pantofli.
W związku „old & new”, hot wartością jest solidny fundament, który „[…] pogłębił i położył na skale. Gdy przyszła powódź, przedarła się rzeka do owego domu, lecz nie zdołała go poruszyć, bo on dobrze został zbudowany”. W historii mody, szczytem doskonałości jest „klasyk”, określenie którego od blisko 100 lat, używa się w odniesieniu do czegoś ponadczasowego… pary kobiecych szpilek, których narodziny przypisuje się urodzonemu we Włoszech, francuskiemu szewcowi, André Perugia. Dzięki nim, kobiety zostały wyniesione na wyżyny, a przy okazji, zasadniczo zmienił się model postrzegania kobiecości.
W latach 50., „wysokie obcasy” nosiły femme fatale, seksbomby, gwiazdy kina. Ich obecność stała się nieodłącznym elementem kobiecej garderoby, natomiast modę na it buty spopularyzowały marki Roger Vivier lub Salvatore Ferragamo. Według mnie, gwiazdą największego formatu jest Manolo Blahnik, projektant obuwia damskiego, uważany przez wielu za mistrza rodem z epoki renesansu. Inspirują go muzy- kobiety przeszłości, a jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia. Dzisiejsza idealistyczna postać, amerykańska pisarka Carrie Bradshow przekonuje, że „[…] buty od Manolo są równie dobre jak seks… a do tego można się nimi cieszyć na dłużej”. Nic dodać, nic ująć, kobiety potrafią łączyć przyjemne z pożytecznym, stare z nowym, tanie z drogim…

Po drugie, zaufanie.

W XXI wieku, romans doświadczonego przez życie mężczyzny z młodszą (nowszej generacji) kochanką nie powinien nas szokować, wszakże, zadaję sobie pytanie, czy w „oswojonych” czasach, w których tak wielu jest ludzi „wolnych duchem i ciałem”, rozwodników lub par żyjących na „kocią łapę”, nasz rozpatrywany związek może istnieć ponad podziałami?
Ludzkie dzieje zniosły mnóstwo zawirowań, od choćby I oraz II wojnę światową. Formujący się świat nie tworzył odrębnej historii, a miał wpływ na kreowaną wówczas modę. W latach 40., za oceanem, pojawiły się pierwsze modele „odzieży praktycznej”, konstruowano kolekcje linii prêt-à-porter, a haute couture nieprzerwanie istnieje od końca XIX w. Do lat 30. XX w., punktem wyjścia dla „najwyższego krawiectwa” był gorset. W roku 1903, pasza Paryża, Paul Poiret, wypromował „linię empire”, która zrewolucjonizowała ówczesny krój sukni. Współczesna forma prezentowanych modeli kolekcji haute couture, również ulega przeobrażeniu. „Stary, dobry” John Galliano odszedł w zapomnienie, a Raf Simons, dyrektor kreatywny domu mody DIOR prezentuje „new look” w autorskim wydaniu. Przewrotność? Według mnie, nie tylko słowna.
Show must go on i kolekcje luksusowego segmentu mody będą tworzone, aczkolwiek w tym, co widzę & czuję, brakuje… polotu. Wschodzącą gwiazdą międzynarodowej areny, która inspiracje czerpie z historycznych strojów, a przez to ją uważa się za „staromodną”, jest rosyjska coutures, Ulyana Sergeenko.
W czasie II wojny światowej, Paryż nie utracił pozycji światowej stolicy mody. Od kilku sezonów, domy mody CHANEL & DIOR prezentują kolekcje demi-couture dla swoich lukratywnych klientów w Szanghaju, natomiast w kwietniu br., włoski dom mody VALENTINO dołączył do ich grona. Maria Grazia Chiuri & Pierpaolo Piccoli, dyrektorzy kreatywni, stworzyli kolekcję łączącą elementy haute couture & prêt-à-porter, z kolei każdy cm kreacji przesiąknięty jest głęboką czerwienią – elementem „marką” domu mody Sor Valentino Garavani. Największe chińskie miasto, Szanghaj, w latach 20. nazywano „Paryżem Wschodu”. Zbieżność? Zupełnie niepozorna.

Po trzecie, wiara.

W latach okupacji, 1914-1918, kluczem do wszystkiego stało się pojęcie „bycia razem”. Tu i teraz, kiedy kryzys goni kryzys, zastanawiam się czy dobrze rokujący duet „old & new” przetrwa w złych czasach?
Elsa Schiaparelli, włoska projektantka „z krwi i kości” najaktywniej współpracowała z teraźniejszymi artystami. W jej ekscentrycznych projektach widoczny jest wpływ surrealizmu i dadaizmu jako odpowiedź na czasy w których przyszło jej tworzyć. W wyniku kolaboracji najsławniejszego hiszpańskiego przedstawiciela nadrealizmu, Salvadora Dalego, a Madame „Awangarda”, na kartach historii zapisała się niebanalna suknia „Lobster dress”, którą nosiła księżna Windsoru, Wallis Simpson.
Viktor Horsting & Rolf Snoeren oferują ubrania „nie z tej bajki”, a na przekór recesji, w roku 2010, marka Viktor & Rolf wypuściła kreacje oparte na idei cięć budżetowych.
Dzisiejszy świat mody i akcesoriów zdominowany jest przez dwa olbrzymie koncerny, LVMH Moët Hennessy – Louis Vuitton oraz Gucci Group, które są całościowym lub większościowym udziałowcem m.in. marek fashion segmentu premium. Nie do zdarcia, jest dom mody CHANEL, który od początku swojego istnienia kreuje własną ścieżkę, a od 1953 r., imperium Coco tworzy rodzina Wertheirmerów. Ich doświadczenie potwierdza, że „co w rodzinie, to nie zginie”, a kryzys? Nie taki straszny jak go malują.

„What’s old is new again”. Związek „marry old & new” przetrwał próbę czasu. Moda się powtarza, a powrót do przeszłości jest postrzegany jako znak naszych czasów. Rozwój technologii, przemiany w społeczeństwie lub kulturze zmieniają pierwotne koncepcje, tworząc nowe wartości.
Lady Gaga nosi kreacje od Worth’a – Charles Frederick Worth jako „pierwszy” otworzył dom mody haute couture w ubiegłym stuleciu. Niegdyś księżna Diana inspirowała kobiety, a dzisiaj Kate Middleton przejęła pałeczkę i jest postrzegana za wyrocznią mody dla płci pięknej.
Diana Marian Murek prowadzi stronę „INTOTHEFASHION.com” – analizuje dzisiejsze trendy & źródło ich pochodzenia. Porównuje modele z bieżących kolekcji marek sieciowych do oryginalnych. Choć czasami zdarza się, że „wielcy świata” inspiruję się przeszłymi projektami domu mody, w którym pracują. „Kreatywni” od VALENTINO, dla kolekcji Jesień/Zima 2014|15 zainspirowali się suknią pochodzącą z kolekcji haute couture „Pure Porcelain” z roku 1968. Przypadek? Niefortunna wpadka.
Inną, świetną robotę, wykonała projektantka biżuterii, Anna Orska. Z początkiem nowego roku, miała miejsce premiera kolekcji „1000 lat w naszyjnikach”, która łączy spuściznę oraz nowatorskie podejście.
Moda to lifestyle, a ubranie jest jej częścią składową. Przykładów na istnienie związku partnerskiego „old & new” jest „od groma”. Wystarczy, że spojrzę na mój dzisiejszy outfit i poranną prasówkę. Ah, są to jeansy, oryginalny model L’evis, #newin, które w ciągłym obiegu są od wieków, natomiast kawą delektuję się od dzieciaka. Pierw „inka”, teraz in popularity jest „na mleku”. Najlepsza komitywa. Niby jestem taka push, a oldschoolowa do bólu, jak widać zresztą.
Model biznesu od Ralph Lauren bazuje na „wyimaginowanej przeszłości”, natomiast dla Nicolasa Ghesquière… ”Historia tego domu mody [BALENCIAGA] jest po prostu niewiarygodna – a to oznacza, że mam w pracy dużą swobodę”. Wypisz, wymaluj, dla kogoś „powrót do korzeni” był punktem wyjścia do stworzenia mistrzowskich kreacji-inspiracji.

Jestem pisarką fashion. Dla mnie, punktem honoru jest bycie obiektywną i nie gołosłowną. Czytelnikowi przekazuję informacje, stąd namnożyłam tak wiele przykładów. Codziennie piszę i od nowa (po)wracam „do postawy”. Zwątpiłam. Czy to już koniec mojej pracy, bo historia zatoczyła krąg i w swoim rozważaniu, jestem przy punkcie pierwszym, fundamencie?
A tak przy okazji, drodzy Państwo, jaką szatę przybraliście na dzisiaj?

Alicja Szablewska

I literally fall in love…

Gdzieś tam, z dala od domu rodzinnego, na wygnaniu, niedaleko Paryża, otworzyłam kartę, i wyszukując hasło „blogspot”, zainicjowałam powstanie pierwszego, autorskiego bloga SENSO.
W zeszłym roku, z krwi i kości, z imienia i nazwiska, jako dojrzewająca kobieta, powróciłam do tworzenia z pasją.
A tu i teraz, jeszcze bardziej staję się świadoma… swojego istnienia. Refleksja? Nieunikniona.

Mając kilka lat, siedząc przy biurku starszego brata, bez opamiętania i zatrzymywania, powtarzając „bez liku” tą samą postać, rysowałam dziewczynkę z prostymi blond włosami, w długiej sukni „do ziemi”, o spódnicy na wzór trapezu i szerokości kartki formatu A4. Dlaczego o tym piszę?

Upodobania z dzieciństwa, bardzo wyraźnie rysują moje zamiłowanie do historii mody XX wieku.

Charles Frederick Worth z rzemiosła uczynił biznes swojego życia. Prekursor i założyciel domu mody „najwyższej jakości”. Haute Couture, niezapomniany termin, aktualnie modernizowany, otwiera moją powieść o krawiectwie doskonałym.

Od XIX w., moda jako centrum świata, obiera stałą lokalizację, francuską stolicę. Wspomniany krawiec pozostaje wierny „poetyce secesji, realizując ideał piękna poprzez połączenie elegancji i bogactwa”. I jest (on) niezwykle wymagający. Prosi klientki do atelier, które po stokroć przymierzają suknię, rozbijając się o drobiazgowość i perfekcję. Francuskie sformułowanie Haute Couture, które funkcjonowało jako pionierski wzorzec dla mody pierwszej połowy XX wieku, tłumacząc, to najwyższej jakości lub wykwintne krawiectwo szyte (w całości) ręcznie.
I nie jest dedykowane każdemu, a obecność domu mody podczas Paryskiego Tygodnia Mody jest regulowana przez prawo i ówczesne stowarzyszenie Chambre Syndicale de la Haute Couture, założone w 1868r., które do dziś, zrzesza 11 formalnych członków, znamienne postaci areny międzynarodowej: CHANEL, Christian Dior, Hubert de Givenchy & Jean Paul Gaultier. Obecność francuskich gwiazd warunkowana jest stacjonującym, paryskim atelier z załogą liczącą co-najmniej 20 członków i kolekcją prezentowaną dwa razy do roku, do niegdyś, w łącznej ilości nie mniejszej niż 75 modeli, a od roku 2001- 50 sztuk. Do udziału w wiekopomnym wydarzeniu, proszeni są włoscy kreatorzy (dla przykładu Elie Saab, Giorgio Armani, Giambattista Valli, Valentino & Versace) jako zagraniczni „wysłannicy”. Gościnne pokazy należą do Bouchra Jarrar oraz Iris Van Herpen. Haute couture są to przede wszystkim umiejętności wyjątkowo uzdolnionych rzemieślników, o zapomnianych zawodach hafciarzy, gorseciarek lub tkaczy, którzy to do wykonania jednego modelu potrzebują 2000 godzin w zespole liczącym 200 członków.

Na początku XX wieku, Paul Poiret nazywany „paszą Paryża” wyzwala kobiety spod jarzma długich gorsetów, renesansowego wynalazku, formującego sylwetkę w kształcie litery S. Jest pierwszym, który zarysował nową linię, a punkt ciężkości stroju przeniósł z talii na ramiona. W ślad za „nową formą piękna”, podąża Gabrielle „Coco” Chanel projektując wygodne, proste i eleganckie ubiory z dżerseju.
I wojna światowa rujnuje stary system społeczny, wprowadza manifesty rewolucji kulturowej, a sztuka współgra ze światem ubioru. W nowym, powojennym porządku, lansowany jest praktyczny kostium, następuje zmiana stylu życia (zachwyt sportem), wzrasta ilość wykształconych kobiet, a także następuje rozwój motoryzacji. Zdecydowanie zmienił się wygląd kobiet, ulegając przeobrażeniu, minimalistycznemu modernizmowi. Na pierwszy plan, wysuwa się młodzieńcza, smukła sylwetka chłopczycy niczym postać „La Garçonne” powieści Victora Margueritte’a, która swoim urokiem zdobywa powszechne uznanie w roku 1925 na Exposition Internationale des Arts Décoratifs et Industriels Modernes w Paryżu, wystawie, która tworzy nowy styl w sztuce, art déco. Zmiany kreujące europejskie podwórko mody to jedna strona medalu, natomiast wpływowym graczem stają się Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
W roku 1929, Wielki Kryzys, oznaczał koniec powojennej prosperity dla licznych klientów „wysokiego krawiectwa”. Domy mody wyczuły zbliżające się zmiany i narodziny nowej kolekcji prêt-à-porter, wprowadzając do kolekcji bardziej casualowe rozwiązania, sportowe swetry czy stroje kąpielowe.

Ważnym punktem odniesienia jest twórczość Elsy Schiaparelli, potocznie nazywanej Panią „architekt mody”. W jej oryginalnych strojach lub akcesoriach zauważalny jest wpływ dadaizmu i surrealizmu. Po wielu latach nieobecności na rynku, marka zmartwychwstała za sprawą Diego Della Valle, którą od września 2013r., zarządza Marco Zanini. W nowym porządku, premiera kolekcji HC miała miejsce w styczniu roku bieżącego. Madleine Vionnet i Cristobal Baleniciaga zasługują na wzmiankę. II wojna światowa znacząco wpływa na dalszy rozwój głównego ośrodka mody. Ograniczenia w ilości dysponowanych tkanin oraz reglamentacja materiału na sztukę ubrania zachęca do przeróbek odzieży w domu, a także popularyzowany jest trend na wąską sylwetkę ze skróconą spódnicą. W naturze musi być balans. Jedni tracą, natomiast inni zyskują. Na kryzysie mody francuskiej, rozwija się przemysł amerykański. Rusza masowa produkcja odzieży gotowej, a dużym zainteresowaniem cieszą się projekty ubrania sportowego, które tworzą fundament dla nowego, funkcjonalnego piękna.
W pamiętnym ’47 roku, Christian Dior prezentuje kolekcję „Corolle”, okrzykniętą przez dziennikarzy Harper’s Bazaar jako „New Look”, re-definiując elegancję i luksus. Coco Chanel miała powiedzieć, że moda się uwstecznia.
Rewolucyjne posunięcie z początku wieku, a historia mody pierwszej połowy XX wieku, raz na zawsze zmieniło oblicze Haute Couture, które pomimo zawirowań, również ekonomicznych wciąż trwa. Jednkaże, czy nie ulega wpływom globalizacji i zmienia swoje pierwotne oblicze?

W przytaczanych przeze mnie przykładach, to Paryż jest sercem mody. Mojej uwadze nie mogą umknąć organizowane „osobliwe” Haute Couture pokazy i mam na myśli Asian Couture Week w Singapurze, włoski odpowiednik HC – AltaromaAltamoda czy PCJ Delhi Couture Week. Każdy z nich, na swój sposób jest poprawnie zdefiniowany, organizowany według przejrzystych zasad, interesujący, a pozyskując lokalnych projektantów, jednakże daleki od oryginalnego „haute couture”. Frank Cintamani, założyciel Asian Couture Federation, utrzymuje, że „(…) much of my efforts have been focused on establishing equally credible platforms… I don’t believe that recognition or business development is uniquely achievable by presenting solely in Paris”. I na tym komentarzu nie poprzestając, dodaje “ (…) to suggest that any one city has the monopoly on couture is clearly nonsensical”. Argumenty nie są jednak wystarczające, aby zreformować termin “haute couture”, który chroniony jest przez francuskie prawo i kontrolowany przez Chambre Syndicale de la Haute Couture od blisko 150 lat. Innymi słowy, to jest tak jak popijanie szampana nie pochodzącego z Szampanii,  a zatem haute couture nie może istnieć bez atelier w Paryżu.

W 2009r., marka CHANEL zorganizowała „demi-couture” Pre-Fall pokaz kolekcji dla swoich klientów w Szanghaju. Cyklicznie, od blisko pięciu lat, dwa razy w roku, marka powtarza wydarzenie dla prywatnej klienteli. Inny, oficjalny przedstawiciel HC, dom mody Christain Dior, również bardzo chętnie prezentuje kolekcje… w wydaniu premierowym, od kwietnia 2012r. Dla dyrektora naczelnego marki, Sydney Toledano, jest to naturalne posunięcie, ponieważ Chiny są uznawane za „lukratywny rynek jutra”. Nie odbiegając od konkurencji, włoski dom mody Valentino, w kwietniu br., udał się z misją i w największej chińskiej metropolii, stworzył niesmaowite show, łączącą elementy kolekcji prêt-à-porter & Haute Couture, jak również w każdym calu, opierającą się o znak rozpoznawczy domu mody- głęboką czerwień. W ten wymowny sposób, dał nam do zrozumienia, że nowa forma współpracy z potentatem w pozyskiwaniu dóbr luksusowych, tworzy  odrębny rozdział w historii domu mody.

Z definiowanego założenie, Haute Couture tworzy kolekcje, które pięknem wykraczają poza granice naszych wyobraźni. Niespełna dwa tygodnie temu, miała miejsce prezentacja kolekcji dla sezonu zimowego 2014… i wywołała niemałe zamieszanie. Maria Grazia Chiuri & Pierpaolo Piccoli, od 2008r. kreatywny tandem u Valentino, przedstawili projekty o unikatowym know-how, w oparciu o tradycyjną formę. Są to jednoznaczne propozycje dla kobiet „dnia dzisiejszego”. Karl Lagerfeld dla CHANEL, dedykuje kolekcję kobietom współczesnym, bowiem zaprezentowane wzory są delikatniejsze i młodsze „wiekiem”. Raf Simons, w niewymuszonym stylu, kontynuuje ideał piękna.

Krawiectwo najwyższego szczebla w piramidzie mody jest przysłowiową „starą szkołą”, dla której ręczne wykonanie jest znakiem firmowym, wartości są niedzisiejsze i w teraźniejszym świecie, który pędzi, ono zwalnia. Cuture jest zamkniętym tworem, jasno zdefiniowanym, posługujący się tradycyjnym kodem, który prawdziwie i szczerze nigdy nie będzie współczesny.

Niechętnie odnoszę się do swoistych prezentacji kolekcji na rynku chińskim, jednakże ów rynek, jak również bezwzględny sąsiad zza wschodniej granicy, Rosja, a także Bliski Wschód- są intratne gospodarcza dla domów mody o europejskim rodowodzie. Ku mojemu pokrzepieniu serca, przedstawiam postać nietuzinkową, rosyjską krawcową, Ulyana Sergeenko, która od 4 sezonów, niczym „stary, a dobry Galliano” piszę historię kolekcji od nowa. Jest mało współczesna, zaprzeszła, podobno „staro-modna”, a poprawna- wpisuje się w kanony „najwyższego krawiectwa”. Giambattista Valli, wtóruje i średnio się zapatruje na codzienną modę.

Łatwo jest zakomunikować nabywcom, że jest się marką „z górnej półki”, jednakże na status marki luksusowej trzeba sobie zasłużyć.

Na przekór wszystkim, wierzę, że i ja zrealizuję swoje marzenie.

Z serdecznymi pozdrowieniami,
Alicja Szablewska

Tyle krzyku o nic?

Tak wiele krzyku pogrążyło Internet. Tak łatwo jest napisać coś niechlubnego i nieprofesjonalnego. Tak nieładnie, Polacy wypowiadają się o dyrektor kreatywnej (polskiego) domu mody „La Mania”.

2 tygodnie temu, miała miejsce premiera przyszłorocznej Wiosna/Lato kolekcji Domu Mody. Przyglądając się wcześniejszym pokazom, impreza została zaplanowana ze splendorem. I z „definiowanego założenia” powinna była – zachwycić celebrytów, media i Klientki – najbardziej zainteresowaną grupę docelową.
Pokaz mody znanej i lubianej marki fashion jest wydarzeniem medialnym, natomiast prezentowana kolekcja wyznacza dalszy bieg domu mody i pisze jej historię. To również jest moment decydujący o powodzeniu firmy i przyszłych wynikach sprzedażowych.
Niestety, dzielny dom mody zalała fala krytyki, który zawsze był „naj”, a teraz jest już na „nie”. Każdy plotkował na temat show, natomiast to najwłaściwsze „show” jest bez zarzutu.

Marka pisze o swojej idei, wyznacza swój cel, realizuje autentyczny branding firmowy. Tak też, od zarania „La Mania”, firma sygnowana nazwiskiem Przetakiewicz, charakteryzuje krawiectwo prostego kroju, luźnych – bardziej rozkloszowanych lub przyległych sukni, bardzo podstawowych kolorów czy setów. Flagowym produktem jest Pani Joanna Przetakiewicz.
I w (za)prezentowanej kolekcji nie zauważam nieścisłości.

Jak to się teraz modnie mówi, jest minimalistycznie. Kolekcja liczy kilkadziesiąt modeli, prezentując suknie powyżej lub poniżej kolana z falującym zakończeniem lub dłuższym – sztywno opadającym. Rękaw otula całą rękę, u nielicznych modeli jest krótszy. Dużo miejsca zajmują detale: kołnierzyki, toczki, drobne guziczki czy biegunowe połączenia, bądź kamizelki frako-podobne. Kolekcja zawiera się w kluczowej barwie kolorów, rozszerzonej o nasycony odcień pomarańczu, złoto, „gołębi” czy bladoróżowy. Jest estetycznie, ładnie, czysto, w porządku. Uwagę przyciągają modele przykrywające ramiona i dumnie prezentowane przez Pierwszą Damę, Panią Danutę Wałęsę.

1005328_563574727035033_1672884932_n Czytaj dalej