Odrobiona lekcja przedsiębiorczości

Banalne, ma się rozumieć, a jednak sercu najbliższe

Intuicyjnie wybieram tematy do głównych publikacji.
Niedawno, z teoretycznego punktu widzenia, nakreśliłam historię najwyższego (najdroższego) krawiectwa, Haute Couture, dla pierwszej połowy XX wieku, a jego współczesny kierunek. Wstęp miał charakter symboliczny i wzmianka o dziewczęcych rysunkach księżniczek w pięknych balowych sukniach jako wyraz mojego aktualnego zainteresowania historią mody. Jednakże, nasze dzieciństwo może odcisnąć na nas piętno i nieświadomie kształtować dorosłe życie.
Informowałam, że przygotowywana publikacja sensu stricto dotyczy „małej czarnej”, lecz to biografia dyktatorki, Grande Mademoiselle, zainspirowała mnie do zmiany formy.

Często powtarzam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Moje doświadczenia, a dzisiejsze życie nie jest fuksem, a świadomym działaniem na to, co tu i teraz ma miejsce.
Myślę o przedsiębiorczości jako sztuce zarządzania własnym życiem.
I najdoskonalszym przykładem jest Gabrielle Coco Chanel, której zawziętość i wiara dały początek istnieniu kultowego domu mody, wyjątkowemu, bo współcześnie jest (on) zarządzany przez rodzinę.

Życie panienki od dnia jej narodzin, nigdy nie było „usłane różami”, a los z góry przesądzony. Osierocona, wspólnie z siostrą, wychowywane w klasztorze, który zrobił z przyszłej Lwicy-  hardą, zdyscyplinowaną i powściągliwą. Świat widziany w czerni & bieli, dwa kolory, które zdominują tworzone przez nią kolekcje. Lotna, pracowita, profesjonalistka zaczynała od pracy szwaczki. Chłonna wiedzy i szczegółowa. Jako amatorka, przypadkowa śpiewaczka, zostaje zauważona przez Etienne Balsan, hodowcę koni czystej krwi, który porywa ją do Paryża. Jest to czas świetności Paula Poiret, a młoda dama myśli o sobie jako pionierce w świece mody paryskiej. Obserwuje, uczy się i słucha, a ponadto pragnie nadać kobiecej sylwetce swobodę, naturalność i raz na zawsze, strojne gorsety, kapelusze w rozmiarze „młyńskiego koła” posłać do diabła. W roku 1914, przełomowym i znamiennym w jej życiu, ponieważ w prezencie od ukochanego, Arthura Boy Capela otrzymuje boutique w Deauville. Jest to niepowtarzalna szansa na debiut i snobistyczną klientelę, a przede wszystkim perspektywa niezależności; „kto zaznał prawdziwej biedy nie powinien wierzyć w trwałość bogactwa i sukcesu.”

Gabrielle Chanel w pełni wykorzystała „5 minut” swojego smutnego życia, choć w latach 1939-54 była nieobecna na rynku. Powróciła do łask, w wieku 70 lat, nieprzychylnie przyjęta, w innym układzie społecznym i kulturowym, jednakże wbrew głosom, ona wierzyła w swój cel i tworzyła kolekcje dalekie od ówczesnych „(…) Nie interesuje mnie moda wychodząca z mody po jednym sezonie.” Miała „parcie na szkło”, pasję & fach, a swoje imperium zbudowała na silnym fundamencie- trwałości zespołu i nastawieniu na najwyższą jakość. Nie popełniała błędów, ufała intuicji i okrzyknięta silną marką. Słuchała kobiet i tworzyła z myślą o nich. Wylansowała perfumy, które obok kolekcji Haute Couture– stanowiły pokaźny zysk w Paryżu i Ameryce.

Przytaczam klasyczny przykład Chanel, który nigdy nie przybierze łaty démodé, a myślę o losie współczesnych kobiet, którym brakuje zacięcia, wiary we własne możliwości, a „gotowe rozwiązania” wybierają najczęściej. Coco nigdy nie zapomniała o swojej niechlubnej, młodzieńczej przeszłości, a początki jej (kariery) należały do wyjątkowo trudnych, i w czasie późniejszym, kiedy konkurencja wzrastała na sile, jej nazwisko zeszło na dalszy plan. Nie rezygnowała, a kolejne działania inicjowały następne i nakręcały ją. Pragnęła dać z siebie jeszcze więcej.
Poprzez wpis, pragnę uświadamiać, że my Kobiety, kreujemy naszą rzeczywistość. Marek Aureliusz nie pozostawia mnie samej w argumentacji i wtóruje, że „nasze życie jest takim jakim uczyniły go nasze myśli.”

Na zakończenie, jako zadanie domowe, warto przemyśleć czy byt określa naszą świadomość czy świadomość kształtuje byt?

W pogoni za szczęściem,
Pozdrawiam serdecznie,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

coco-chanel