Poranna niestrawność

Porządek dnia musi być zachowany. Aby tradycji stało się zadość, szybkim krokiem pomaszerowałam do piekarni po słodkie, francuskie wypieki. Przyszykowałam odświętne śniadanie, usiadłam do prasówki i poczułam mdłości… po przeczytaniu publikacji „LPP nie chce niewolników” w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej.

Do portfolio gdańskiej grupy LPP należą marki odzieżowe: RESERVED, Cropp, House, Mohito i Sinsay.

24 kwietnia 2013 r., w katastrofie budynku Rana Plaza w Szabharze, Bangladesz, zginęło 1.127 osób, około 2.500 zostało rannych.

ranaplazaW budynku, w którym ubrania szyły światowe marki fashion, odnaleziono metki z logo Cropp. I rzutem na taśmę, po 2 latach od katastrofy, LPP opublikowało kodeks postępowania dla fabryk w Bangladeszu i Kambodży, które szyją ubrania dla polskiego giganta.

7031fdde-c6e0-11e2-9c9d-0025b511229eZachowanie LPP na rodzimym podwórku wzbudza we mnie negatywne emocje, ponieważ firma powinna wspierać rozwój polskiej gospodarki, a „wyprowadza” pieniądze na Cypr i do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Prezes firmy Próchnik, Pan Rafał Bauer, uważa, że powrót „do korzeni”, produkcji garniturów w polskim zagłębiu włókiennictwa, Łodzi, jest kwestią czasu, ponieważ różnica w kosztach produkcji ubrania między Chinami, a Polską wynosi 10%, niegdyś różnica wynosiła do 80%.

lodz1

Fabrykowanie na Dalekim Wschodzi staje się coraz droższe, ponieważ średnia pensja szeregowego pracownika w chińskiej fabryce wzrasta o 15% rok do roku… od kilku lat. Aktualnie wynosi ona €410 (wg magazynu Forbes- €395). Chińczycy coraz chętniej inwestują za granicą, a w 2012 r., wartość fuzji i przejęć w USA wyniosła $11 mld.

W dzisiejszych czasach to klient „nasz Pan” dyktuje warunki działania na rynku odzieżowym. Ludzie pragną kupować ubrania hic et nunc, a czas produkcji dla marek fashion wynosi kilka miesięcy, w przypadku Chin od 4-5 miesięcy, w Wietnamie- do 6 miesięcy.
Quick Response Manufacturing jest metodą zarządzania produkcją dla mniejszych serii, opartą na szybkim reagowaniu na zmiany zapotrzebowania na rynku i redukowaniu czasu produkcji oraz dostawy do minimum.
Hiszpańska marka sieciowa „ZARA” opanowała do perfekcji model fast fashion i która w przeciągu 2 tyg. zaprojektuje, wyprodukuje i dany model ubrania dostarczy do sklepów na całym świecie.
Europejskie marki sieciowe segmentu mid-level lub część linii marek segmentu premium fabrykują w Europie Środkowo-Wschodniej, ponieważ stwierdzenie „czas to pieniądz” nabiera innego znaczenia. Włoska marka „La Perla” specjalizująca się w produkcji ekskluzywnej bielizny damskiej zatrudnia 700 pracowników w tunezyjskiej fabryce, ponieważ firma ma większą kontrolę nad czasem dostawy (choć większe koszty w stosunku do produkcji w Chinach: €16:€10), ogranicza koszty transportu i zwiększa szczelność łańcucha dostaw. Kryzysy wizerunkowe (ZARA, H&M) również wpływają na zmianę miejsca produkcji ubrań.

Przypadek Bangladeszu powinien być przestrogą dla tych, którzy kupują dużo tanich ubrań od najlepiej rozpoznawalnych sieciowych marek odzieżowych. Po katastrofie budynku Rana Plaza, stacja telewizyjna CNN, przeprowadziła badanie, w którym wykazała, że koszt pracy szeregowego pracownika w USA wynosi $7,47, natomiast w Bagladeszu- $0,22. Do niedawna płaca minimalna Hindusa zatrudnionego w fabryce wynosiła 1.662 tana (€ 15,20), jednakże po wzroście cen żwyności wynosi 3.000 tana (€ 28,30), a satysfakcjonująca wynagrodzeniem oscyluje około 5.000 tana (€ 47,32). W Bangladeszu, dochody z przemysłu odzieżowego stanowią $19 mld., które w większości stanowią państwowe dochody.
Międzynarodowa Organizacja Pracy zwraca uwagę na czas pracy, niejednokrotnie pracownik wyrabia 150 nadgodzin w sezonie, przysługują mu tylko 2 dni wolnego w miesiącu, a posiadania odzieży ochronnej lub masek „przydatnych” podczas farbowania ubrań jest fanaberią.
W farbrkach Bangladeszu zatrudnione są głównie kobiety, od 80-90%, w wieku od 16-25 roku życia, zatem akty napaści fizycznej i gwałtu są normą…
W przemyśle odzieżowym zatrudnionych jest ok. 100.000.000 ludzi, a 1/3 ludzi pracuje za głodowe wynagrodzenie, na granicy ubóstwa, za mniej niż 1$/1€/dziennie.

Gdańska firma LPP przystąpiła do porozumienia i podpisała dokument o bezwzględnym przestrzeganiu zakazu pracy dzieci (historia zna przypadek Indii zatrudniających dzieci w wieku 10-13 lat w szwalniach) i obowiązku płacy minimalnej, choć serce mnie ściska, kiedy czytam podsumowanie publikacji, wypowiedź Pani Marii Huma, „Jeśli firma decyduje się na produkcję w krajach, gdzie siła robocza jest tania, to musi wziąć odpowiedzialność za tamtejsze warunki pracy. Do tej pory gdyńska firma twierdziła, że nie odpowiedzialna, bo fabryki nie należą do niej”. Żegnam.

Drodzy Czytelnicy, mimo wszystko, życzę Wam spokojnego dnia,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

060f08f679dadf4f6f58ead5b92bd388

I literally fall in love…

Gdzieś tam, z dala od domu rodzinnego, na wygnaniu, niedaleko Paryża, otworzyłam kartę, i wyszukując hasło „blogspot”, zainicjowałam powstanie pierwszego, autorskiego bloga SENSO.
W zeszłym roku, z krwi i kości, z imienia i nazwiska, jako dojrzewająca kobieta, powróciłam do tworzenia z pasją.
A tu i teraz, jeszcze bardziej staję się świadoma… swojego istnienia. Refleksja? Nieunikniona.

Mając kilka lat, siedząc przy biurku starszego brata, bez opamiętania i zatrzymywania, powtarzając „bez liku” tą samą postać, rysowałam dziewczynkę z prostymi blond włosami, w długiej sukni „do ziemi”, o spódnicy na wzór trapezu i szerokości kartki formatu A4. Dlaczego o tym piszę?

Upodobania z dzieciństwa, bardzo wyraźnie rysują moje zamiłowanie do historii mody XX wieku.

Charles Frederick Worth z rzemiosła uczynił biznes swojego życia. Prekursor i założyciel domu mody „najwyższej jakości”. Haute Couture, niezapomniany termin, aktualnie modernizowany, otwiera moją powieść o krawiectwie doskonałym.

Od XIX w., moda jako centrum świata, obiera stałą lokalizację, francuską stolicę. Wspomniany krawiec pozostaje wierny „poetyce secesji, realizując ideał piękna poprzez połączenie elegancji i bogactwa”. I jest (on) niezwykle wymagający. Prosi klientki do atelier, które po stokroć przymierzają suknię, rozbijając się o drobiazgowość i perfekcję. Francuskie sformułowanie Haute Couture, które funkcjonowało jako pionierski wzorzec dla mody pierwszej połowy XX wieku, tłumacząc, to najwyższej jakości lub wykwintne krawiectwo szyte (w całości) ręcznie.
I nie jest dedykowane każdemu, a obecność domu mody podczas Paryskiego Tygodnia Mody jest regulowana przez prawo i ówczesne stowarzyszenie Chambre Syndicale de la Haute Couture, założone w 1868r., które do dziś, zrzesza 11 formalnych członków, znamienne postaci areny międzynarodowej: CHANEL, Christian Dior, Hubert de Givenchy & Jean Paul Gaultier. Obecność francuskich gwiazd warunkowana jest stacjonującym, paryskim atelier z załogą liczącą co-najmniej 20 członków i kolekcją prezentowaną dwa razy do roku, do niegdyś, w łącznej ilości nie mniejszej niż 75 modeli, a od roku 2001- 50 sztuk. Do udziału w wiekopomnym wydarzeniu, proszeni są włoscy kreatorzy (dla przykładu Elie Saab, Giorgio Armani, Giambattista Valli, Valentino & Versace) jako zagraniczni „wysłannicy”. Gościnne pokazy należą do Bouchra Jarrar oraz Iris Van Herpen. Haute couture są to przede wszystkim umiejętności wyjątkowo uzdolnionych rzemieślników, o zapomnianych zawodach hafciarzy, gorseciarek lub tkaczy, którzy to do wykonania jednego modelu potrzebują 2000 godzin w zespole liczącym 200 członków.

Na początku XX wieku, Paul Poiret nazywany „paszą Paryża” wyzwala kobiety spod jarzma długich gorsetów, renesansowego wynalazku, formującego sylwetkę w kształcie litery S. Jest pierwszym, który zarysował nową linię, a punkt ciężkości stroju przeniósł z talii na ramiona. W ślad za „nową formą piękna”, podąża Gabrielle „Coco” Chanel projektując wygodne, proste i eleganckie ubiory z dżerseju.
I wojna światowa rujnuje stary system społeczny, wprowadza manifesty rewolucji kulturowej, a sztuka współgra ze światem ubioru. W nowym, powojennym porządku, lansowany jest praktyczny kostium, następuje zmiana stylu życia (zachwyt sportem), wzrasta ilość wykształconych kobiet, a także następuje rozwój motoryzacji. Zdecydowanie zmienił się wygląd kobiet, ulegając przeobrażeniu, minimalistycznemu modernizmowi. Na pierwszy plan, wysuwa się młodzieńcza, smukła sylwetka chłopczycy niczym postać „La Garçonne” powieści Victora Margueritte’a, która swoim urokiem zdobywa powszechne uznanie w roku 1925 na Exposition Internationale des Arts Décoratifs et Industriels Modernes w Paryżu, wystawie, która tworzy nowy styl w sztuce, art déco. Zmiany kreujące europejskie podwórko mody to jedna strona medalu, natomiast wpływowym graczem stają się Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
W roku 1929, Wielki Kryzys, oznaczał koniec powojennej prosperity dla licznych klientów „wysokiego krawiectwa”. Domy mody wyczuły zbliżające się zmiany i narodziny nowej kolekcji prêt-à-porter, wprowadzając do kolekcji bardziej casualowe rozwiązania, sportowe swetry czy stroje kąpielowe.

Ważnym punktem odniesienia jest twórczość Elsy Schiaparelli, potocznie nazywanej Panią „architekt mody”. W jej oryginalnych strojach lub akcesoriach zauważalny jest wpływ dadaizmu i surrealizmu. Po wielu latach nieobecności na rynku, marka zmartwychwstała za sprawą Diego Della Valle, którą od września 2013r., zarządza Marco Zanini. W nowym porządku, premiera kolekcji HC miała miejsce w styczniu roku bieżącego. Madleine Vionnet i Cristobal Baleniciaga zasługują na wzmiankę. II wojna światowa znacząco wpływa na dalszy rozwój głównego ośrodka mody. Ograniczenia w ilości dysponowanych tkanin oraz reglamentacja materiału na sztukę ubrania zachęca do przeróbek odzieży w domu, a także popularyzowany jest trend na wąską sylwetkę ze skróconą spódnicą. W naturze musi być balans. Jedni tracą, natomiast inni zyskują. Na kryzysie mody francuskiej, rozwija się przemysł amerykański. Rusza masowa produkcja odzieży gotowej, a dużym zainteresowaniem cieszą się projekty ubrania sportowego, które tworzą fundament dla nowego, funkcjonalnego piękna.
W pamiętnym ’47 roku, Christian Dior prezentuje kolekcję „Corolle”, okrzykniętą przez dziennikarzy Harper’s Bazaar jako „New Look”, re-definiując elegancję i luksus. Coco Chanel miała powiedzieć, że moda się uwstecznia.
Rewolucyjne posunięcie z początku wieku, a historia mody pierwszej połowy XX wieku, raz na zawsze zmieniło oblicze Haute Couture, które pomimo zawirowań, również ekonomicznych wciąż trwa. Jednkaże, czy nie ulega wpływom globalizacji i zmienia swoje pierwotne oblicze?

W przytaczanych przeze mnie przykładach, to Paryż jest sercem mody. Mojej uwadze nie mogą umknąć organizowane „osobliwe” Haute Couture pokazy i mam na myśli Asian Couture Week w Singapurze, włoski odpowiednik HC – AltaromaAltamoda czy PCJ Delhi Couture Week. Każdy z nich, na swój sposób jest poprawnie zdefiniowany, organizowany według przejrzystych zasad, interesujący, a pozyskując lokalnych projektantów, jednakże daleki od oryginalnego „haute couture”. Frank Cintamani, założyciel Asian Couture Federation, utrzymuje, że „(…) much of my efforts have been focused on establishing equally credible platforms… I don’t believe that recognition or business development is uniquely achievable by presenting solely in Paris”. I na tym komentarzu nie poprzestając, dodaje “ (…) to suggest that any one city has the monopoly on couture is clearly nonsensical”. Argumenty nie są jednak wystarczające, aby zreformować termin “haute couture”, który chroniony jest przez francuskie prawo i kontrolowany przez Chambre Syndicale de la Haute Couture od blisko 150 lat. Innymi słowy, to jest tak jak popijanie szampana nie pochodzącego z Szampanii,  a zatem haute couture nie może istnieć bez atelier w Paryżu.

W 2009r., marka CHANEL zorganizowała „demi-couture” Pre-Fall pokaz kolekcji dla swoich klientów w Szanghaju. Cyklicznie, od blisko pięciu lat, dwa razy w roku, marka powtarza wydarzenie dla prywatnej klienteli. Inny, oficjalny przedstawiciel HC, dom mody Christain Dior, również bardzo chętnie prezentuje kolekcje… w wydaniu premierowym, od kwietnia 2012r. Dla dyrektora naczelnego marki, Sydney Toledano, jest to naturalne posunięcie, ponieważ Chiny są uznawane za „lukratywny rynek jutra”. Nie odbiegając od konkurencji, włoski dom mody Valentino, w kwietniu br., udał się z misją i w największej chińskiej metropolii, stworzył niesmaowite show, łączącą elementy kolekcji prêt-à-porter & Haute Couture, jak również w każdym calu, opierającą się o znak rozpoznawczy domu mody- głęboką czerwień. W ten wymowny sposób, dał nam do zrozumienia, że nowa forma współpracy z potentatem w pozyskiwaniu dóbr luksusowych, tworzy  odrębny rozdział w historii domu mody.

Z definiowanego założenie, Haute Couture tworzy kolekcje, które pięknem wykraczają poza granice naszych wyobraźni. Niespełna dwa tygodnie temu, miała miejsce prezentacja kolekcji dla sezonu zimowego 2014… i wywołała niemałe zamieszanie. Maria Grazia Chiuri & Pierpaolo Piccoli, od 2008r. kreatywny tandem u Valentino, przedstawili projekty o unikatowym know-how, w oparciu o tradycyjną formę. Są to jednoznaczne propozycje dla kobiet „dnia dzisiejszego”. Karl Lagerfeld dla CHANEL, dedykuje kolekcję kobietom współczesnym, bowiem zaprezentowane wzory są delikatniejsze i młodsze „wiekiem”. Raf Simons, w niewymuszonym stylu, kontynuuje ideał piękna.

Krawiectwo najwyższego szczebla w piramidzie mody jest przysłowiową „starą szkołą”, dla której ręczne wykonanie jest znakiem firmowym, wartości są niedzisiejsze i w teraźniejszym świecie, który pędzi, ono zwalnia. Cuture jest zamkniętym tworem, jasno zdefiniowanym, posługujący się tradycyjnym kodem, który prawdziwie i szczerze nigdy nie będzie współczesny.

Niechętnie odnoszę się do swoistych prezentacji kolekcji na rynku chińskim, jednakże ów rynek, jak również bezwzględny sąsiad zza wschodniej granicy, Rosja, a także Bliski Wschód- są intratne gospodarcza dla domów mody o europejskim rodowodzie. Ku mojemu pokrzepieniu serca, przedstawiam postać nietuzinkową, rosyjską krawcową, Ulyana Sergeenko, która od 4 sezonów, niczym „stary, a dobry Galliano” piszę historię kolekcji od nowa. Jest mało współczesna, zaprzeszła, podobno „staro-modna”, a poprawna- wpisuje się w kanony „najwyższego krawiectwa”. Giambattista Valli, wtóruje i średnio się zapatruje na codzienną modę.

Łatwo jest zakomunikować nabywcom, że jest się marką „z górnej półki”, jednakże na status marki luksusowej trzeba sobie zasłużyć.

Na przekór wszystkim, wierzę, że i ja zrealizuję swoje marzenie.

Z serdecznymi pozdrowieniami,
Alicja Szablewska