Lepsi od Jeremiego Scotta?

Panie i Panowie, obwieszczam pewną nowinę! Nasz świat powił duet bardzo kreatywnych mężczyzn Laurence Li i Chico Wang, którzy już depczą po piętach maestro Jeremiemu Scottowi – dyrektorowi kreatywnemu zarządzającemu domem mody Moschino od 2013 roku. Amerykanin Scott słynie z niebanalnego ujęcia współczesnej mody. Zaprezentował kolekcję „artystycznie” spaloną lub epatującą wielkim logo McDonald’s, a utrzymaną w tonacji żółto-czerwonej. Innym razem, kreator wylansował modę inspirowaną lalką Barbie. Świat mody kupuje jego inicjatywy, wychwala guru pod niebiosa i biznes się kręci, jednakże głupi są ci uważający siebie za jedynych, najlepszych w świecie mody i nie zważający większej uwagi na konkurencję rosnącą w siłę. Tak oto, poddając się codziennej rutynie – przeglądałam prasówkę… i poznałam nową markę Laurence & Chico. Brzmi znajomo? Przyjrzyjmy się szczegółom. Wspomnieni panowie są absolwentami jednej z najlepszych uczelni artystycznych – Parsons Fashion, Art & Design School w Nowym Jorku. Laurence Li pracował jako specjalista do spraw visual merchandisingu u projektanta Alexandra McQueena oraz marek premium Miu Miu oraz Givenchy. Jego kompan studiował ilustrację, marketing i animację. Tych dwoje spotkało się we właściwym czasie i połączyli wspólne siły. Z kooperacji doświadczonego z uczonym wyszła piorunująca kolekcja – debiutancka na sezon wiosna-lato 2017. A zatem, cóż fajnego zobaczymy?

laurence-chico-articleKilkanaście modeli odzwierciedla filozofię marki skupiającej się na tworzeniu nowej mody. Kreatywni dysponują tabula rasa, którą zapiszę w autorski sposób, a ich ujęcie tematu jest niemożliwe do skopiowania przez innych „w branży”.

Ręcznie stworzone rysunki są materiałem dla czterech modeli bluz z długim rękawem, zakładanych przez głowę, a wykończonych czarną „lamówką”. Oryginalnie i stylowo.

Pojawiają się sety – marynarka z kołnierzykiem w szpic i spodnie rybaczki wykończone falbanką imponującej wielkości. Materiał? Wzorowany autorskimi malunkami.

Uwagę przykuwa bardzo modna w bieżącym sezonie – kurtka bomber, w wersji tweedowej (biało-szaro-czarna oraz w wersji zdominowanej przez róż i pomarańczowe mini guziki) lub w formie pierzastej – z grubego, acz sztucznego i barwionego włosia. Jednym z wiodących motywów kolekcji jest wspomniany tweed (ulubiona tkanina kreatorki mody XX wieku – Gabrielle Chanel) pojawiający się w towarzystwie spopularyzowanych „wiązań na krzyż”, oryginalnie wylansowanych przez Yves Saint Laurenta. To połączenie dwóch materii jest materiałem dla spodni o długości 7/8, ołówkowej spódnicy poniżej linii kolana oraz krótkich spodenek.

Innym przykuwającym modelem jest suknia zbudowana z gigantycznych pokładów materiałów w biało-czarny print, zakładanej na lewe ramię, ciętej asymetrycznie. Ta stylizacja została dopełniona naszyjnikiem z ogromnych pereł.

186_27

Nie można przejść obojętnie koło części kolekcji wykonanej z jasnego jeansu, w kolorze błękitnego nieba. Koszula z długim rękawem i żakiet są suto zdobione falbankami. Dopełnieniem są spodnie dzwony skrócone w okolicach kostki. Prosta sukienka – tak zwana „hiszpanka”, szorty lub spódnice ołówkowe mają swoje miejsce i modne – falbaniaste zdobienie.

Kolekcja jest treściwa, spójna i odpowiada na aktualne trendy w modzie. Jest bardzo autorska. Mam na myśli, że jest ona oryginalna, ponieważ ta dwójka zaryzykowała wiele decydując się na krok w nieznane i prezentując pierwsze działo – w zgodzie ze samymi sobą. Przemysł mody ma to do siebie, że rządzi nim pieniądz i dobrze sprzedają się projekty lubiane przez masy, a kolekcja od Laurence & Chico jest niszowa i została zaprezentowana wąskiej klienteli (w ujęciu światowym) na Bliskim Wschodzie, w Dubaju.

Warto dodać, że są to „bezpieczne projekty”. Przyglądając się poszczególnym modelom widać wyraźny wpływ twórczością Grande Mademoiselle. Perły zdobią skórzane rękawiczki powyżej łokcia.

Uzupełnieniem dwóch stylizacji jest naszyjnik z pereł inspirowany pierwowzorem zaprezentowanym podczas pokazu kolekcji ready-to-wear na sezon wiosna-lato 2014 francuskiego domu mody Chanel.

67_44

Kapelusze z małym rondem, wspomniany tweed czy biało-czarne połączenia dla sukni… powstałej na podstawie oryginalnych (bardzo strojnych) projektów geniusza XX wieku – Cristobala Balenciagi?

Choć jest to minus, jednakże rekompensuje go odwaga projektantów. Laurenci Li i Chico Wong są reżyserami w swoim świecie. Czy wróżę im sukces? Weszli na dobre tory drogi prowadzącej do sukcesu.

Alicja Szablewska

Źródło: buro247.me.

Hedi Slimane, bój się Boga!

Wygląda na to, że świat mody jest o krok od przewrotu.
Hedi Slimane pożegnał się z funkcją dyrektora kreatywnego u Yves Saint Laurent, a dla kogo będzie pracował niebawem?

Jak donosi wiarygodne źródło internetowe, na blogu u Pana Michała Zaczyńskiego przeczytałam, że kontrowersyjny projektant, który przyczynił się do dwukrotnego zwiększenia rocznych przychodów francuskiego domu mody (do kwoty 787 milionów dolarów w 2014 roku) może objąć stanowisko naczelnego u Chanel?

12932824_510171469183436_8306404470200218074_n

Źródło: instagram.com

Dom mody CHANEL niezmiennie zachowuje swoją tożsamość od 102 lat, kiedy w 1914 roku Gabrielle Chanel otworzyła swój pierwszy boutique przy rue Germain-Biron w Deauville.

Jestem zdania, że obsadzenie stanowiska Panem Slimane nie jest dobrym posunięciem, ponieważ kreatywni powinni kultywować historię domu mody stworzoną przez protoplastów, ich wartości i tradycje. Natomiast Slimane stworzył odrębną historię domu mody Saint Laurent. Jednakże w bezlitosnym przemyśle modowym to pieniądz gra pierwsze skrzypce, o czym przekonali się najlepsi z najlepszych. Genialni twórcy – kreatorzy, dla przykładu: Alber Elbaz lub Raf Simons zrezygnowali z piastowanych stanowisk. Dlaczego?
Z drugiej strony, jeżeli bardzo kolorowa postać John Galliano tworzy dla skrajnego minimalisty Martina Margieli, to w świecie mody wszystko jest możliwe.

Jestem bardzo ciekawa, co przyniesie nam kolejny dzień.
Alicja Szablewska

Historia segmentu haute couture w XX wieku

źródło: www.stylerumor.com

U schyłku epoki edwardiańskiej, pod koniec XIX wieku, kobiety stawały się coraz bardziej odważne i niezależne.
Dotychczasowy kanon piękna był określany przez elitę społeczną – członkinie rodzin królewskich, arystokratki lub profesjonalne piękności – ówczesne celebrytki. Na horyzoncie rysowały się znaki zapowiadające zmiany obyczajowe. Pierwsza i druga wojna światowa miały ogromny wpływ na modę, jednakże haute couture funkcjonowała jako pierwowzór dla rozwoju przemysłu odzieżowego pierwszej połowy XX wieku, a jej dziedzictwo odczuwamy w czasach nam współczesnych.

Charles Frederick Worth W 1858 roku, narodził się europejski system mody, którego ojcem jest Charles Frederick Worth. Anglik założył pierwszy dom mody w Paryżu i stał się prekursorem rozkwitu wysokiego krawiectwa. Projektant uczynił z rzemiosła – krawiectwa szytego na miarę – złoty biznes. Klientki wyższych sfer społecznych zgłaszały się do krawca, przymierzały jego kreacje w poszukiwaniu „idealnej” sukni, aniżeli dyktowały swoje warunki w domach. Kreator zyskał uznanie bogatych kobiet, ponieważ jego projekty były symbolem zamożności i luksusu – świadczyły o ich wysokiej pozycji w hierarchii. W prezentowanych modelach konfekcji damskiej, król mody pozostawał wierny poetyce secesji, dekadencji, wykwintnym zdobieniom i sylwetce w kształcie litery S ukształtowanej przez gorsety.

063-charles-frederick-worth-theredlist

Kobiety od czasów Odrodzenia zostały poddawane tyranii noszenia bielizny ograniczającej swobodę ruchów aż do 1908 roku, kiedy to Paul Poiret wylansował nową linię directorie – usuwając gorsety z kobiecej garderoby i przenosząc punkt ciężkości z talii na ramiona.
W 1903 roku, pasza Paryża stworzył płaszcz „Konfucjusza” o prostym kroju, a kilka lat później w 1906, spopularyzował modę na styl „helleński” – fason z podwyższoną talią. W okresie do pierwszej wojny światowej, styl mody prezentowany przez francuskiego projektanta nacechowany był wzorcami wschodnimi. Inspirację czerpał z kultury chińskiej, japońskiej lub perskiej. Szarawary i turbany były znakami rozpoznawczymi stylu kulturowego impressario.

W 1910 roku zostało powołane stowarzyszenie Chambre Syndicale de la Couture Parisienne zrzeszające 15 domów mody. Aby przystąpić do elitarnego klubu i stać się członkiem haute couture – strój musi być uszyty w całości ręcznie przez zespół minimum 20 osób pracujących w paryskim atelier i prezentować dwie sezonowe kolekcje rocznie (nie mniej niż siedemdziesiąt pięć nowych modeli). Dzieła wysokiej jakości są równie piękne od spodniej strony, a każdy szew jest dopasowany do sylwetki klientki począwszy od toile – wstępnej wersji stroju wykonanego z muślinu.

Choć kreacje segmentu haute couture cieszyły się ogromnym powodzeniem w Europie i za Oceanem, to pierwsza wojna światowa wyznaczyła nowy porządek w świecie. Gabrielle Chanel, najbardziej wpływowa projektantka XX wieku była świadkiem śmierci luksusu – okresu Belle Époque, w 1914 roku.

coco-chanel-apartment-800x550

W okresie militarnych zbrojeń, Paryż nie utracił pozycji światowej stolicy mody. W 1916 roku, Chanel wypromowała prototyp kostiumu z wełnianego dżerseju – komplet z kardiganem i uproszczoną formą spódnicy. Powściągliwa Coco była propagatorką modernizmu, a po zakończonym konflikcie zbrojnym, został wypromowany na salonach nowy ideał kobiety… naśladujący styl ubierania mężczyzn. Dla projektantki, nowy trend chłopczycy był na rękę, ponieważ w jej projektach odnajdujemy inspirację personalnymi upodobaniami. Spodnie z rozszerzaną nogawką poniżej kolana, koszula noszona w kurortach lub damskie garnitury nawiązują do tytułowej postaci z La Garçonne, powieści autorstwa Victora Margueritte’a z 1922 roku. Każda ówczesna kobieta pożądała wizerunku amazonki. Choć lata 20. i 30. XX wieku to złote czasy dla rozwoju haute couture, jednakże Grande Mademoiselle pozostała wierna swoim zasadom. Prostota, funkcjonalność oraz elegancja są wyznacznikami jej ponadczasowego stylu.

hb_1984.28a-cW 1926 roku, lwica salonowa wypromowała modę na małą czarną – sukienkę noszoną przez miliony kobiety na całym świecie. Jej sukces zawdzięczamy barwie, ponieważ jest to bezpieczny kolor elegancji, natomiast jej prosta forma (krój) jest znana od początków XX wieku.

Gabrielle Chanel uznawana jest za stylistkę międzynarodowej sceny modowej, natomiast to Madeleine Vionet jest jej architektem.
W pierwszym ćwierćwieczu ubiegłego stulecia, francuska projektantka wypromowała własną teorię projektowania ubioru opartego na formach geometrycznych. Jest autorką kroju ciętego ze skosu, a także spódnicy uszytej z trójkątów. Wyrafinowane draperie, węzły lub skręty zdobiące suknię miały za zadanie podkreślić piękno kobiecego ciała.
Choć jest to okres coraz większej fascynacji modą sportową i nowym ujęciem elegancji – awangardą, to designerka inspirowała się starożytnością i światem ją otaczającym. Jest ona autorką sukni uszytej z jednego kawałka tkaniny wzorowanej japońskim kimonem. Madame Vionet po mistrzowsku cięła tkaniny bezpośrednio na modelce, a jej wkład do świata mody zdefiniował technikę tradycyjnego kroju.

060-madeleine-vionnet-theredlist

W 1929 roku nastał Wielki Kryzys, który zmienił oblicze świata. Również przemysł modowy nie pozostał obojętny na nową sytuację, ponieważ rynek odzieżowy nie jest samodzielnie funkcjonującym tworem. Kontrowersje sfery politycznej lub gospodarczej mają wpływ na jego aktywności na międzynarodowej arenie. Bogata klientela haute couture utraciła dorobek swojego życia. Mawia się, że spódnica skraca swą długość jeżeli ludzie są szczęśliwi i zadowoleni z prowadzonego życia, natomiast z końcem lat 20., spódnice o długości do okolic kostek stały się ponownie en vogue, co stanowiło odzwierciedlenie trudnych czasów.

Lata po pierwszej wojnie światowej to czas narodzin nowych prądów w sztuce. Fowizm i kubizm prężnie rozwijały się w Paryżu. Ekspresjonizm zbierał rzesze sympatyków w Niemczech. Włosi chlubili się futuryzmem, natomiast Elsa Schiaparelli upodobała sobie dwa style: surrealizm i dadaizm.
Dali11W latach 30., ekscentryczna projektantka drukowała oryginalne rysunki Salavadora Dalíego lub Jeana Cocteau na swoich projektach. Krawcowa włoskiego pochodzenia szyła ubrania o charakterze sportowym a każdy jeden model zawierał fantazyjny pierwiastek. Zdobione haftem, paciorkami lub guzikami o niezwykłych kształtach. Kapelusz w kształcie buta? Dlaczego nie. Sztandarowym przykładem jej twórczości jest sweterek z iluzjonistyczną, białą kokardą, który otworzył drzwi do międzynarodowej kariery. Z czasem, projektantka zyskała liczne uznanie na salonach i zaczęła tworzyć suknie wieczorowe. Jej klientką była między innymi Wallis Simpson. Księżna Windsoru zszokowała królewski dwór nietuzinkową suknią w homarowy print.

Na paryskiej scenie nazwiska innych wielkich krawców nie schodziły z pierwszych stron gazet. Jeanne Lanvin szyła dla konserwatywnych klientek rozkochanych w romantycznych i eleganckich sukniach, a w 1937 roku Cristobal Balenciaga, okrzyknięty krawcem krawców w latach późniejszych, otworzył swój pierwszy dom mody. Tymczasem, po drugiej stronie globu, Hollywood przeżywało swoją złotą erę i zajęło miejsce Paryża w roli guru modnego stylu.

Wybuch drugiej wojny światowej dokonał spustoszenia na europejskim rynku modowym. Pomimo hitlerowskiej okupacji, pierwsza stolica mody utrzymała swoją wysoką pozycję, acz wzrost znaczenia mody amerykańskiej był początkiem końca francuskiego segmentu haute couture.
W latach 40., produkcja gotowych i codziennych ubrań z metką Made in U.S.A wysunęła się na prowadzenie, a narodowi projektanci zdobywali coraz większą popularność. Moinbocher i Charles James tworzyli luksusowe konfekcje, a Nowy Jork został okrzyknięty stolicą mody w 1943 roku.

Na świecie zapanował pokój, a Paryż wznowił swoją działalność. W 1947 roku, Christian Dior wylansował swoją pierwszą kolekcję „New Look”, która na przekór powojennemu racjonowaniu tekstyliów ukazała obfitość materiałów i powrót do kobiecej linii w kształcie klepsydry z początku wieku. Kilka lat później, w 1954 Gabriella Chanel ponownie otworzyła dom mody i zaprezentowała światu ubrania oraz dodatki gorszej jakości niż w przypadku ubrań szytych na miarę, aczkolwiek klientki czuły się w nich elegancko.

2006ae9661_dior_photograph-746x1024

Świat w wielu dziedzinach rozwijał się z prędkością światła, a cytując profesora Reiko Koga: W modzie odbiciem przyspieszonego tempa życia było coraz szybsze następowanie po sobie kolejnych trendów mody. W latach 60., Yyes Saint Laurent otworzył dom mody prêt-à-porter, a amerykański model produkcji masowej zaczął królować w Europie. Gotowe ubrania wyparły segment haute couture. Liczba paryskich domów mody couture gwałtownie zaczęła spadać ze stu sześciu (1946 rok) do dziewięciu w 2015. Podczas drugiej wojny światowej segment wykwintnego krawiectwa liczył 20.000 klientów, w latach 80. była to grupa 3.000 osób, natomiast wartość sprzedaży kreacji najwyższej jakości stanowiła 6% sprzedaży ogólnoświatowej w 1997 roku. Aktualnie na świecie jest około 150-200 regularnych klientów i przypada od 15 do 18 osób na konkretny dom mody.

Społeczeństwo masowe wypaczone jest indywidualnego stylu. Sieciowe marki jak hiszpański gigant ZARA lub szwedzka H&M dyktują warunki na rynku, wszakże nie możemy zapominać, że teoria mody z przełomu XIX i XX wieku mówi o inspirowaniu się stylem przez inne klasy wywodzącym się… od arystokracji.
Dzisiejsi recenzenci rynku fashion mają podzielone zdanie dotyczące funkcjonowania haute couture. Dla jednej grupy, sezonowe kolekcje są nacechowane współczesnością i zwyczajnie są nieeleganckie, natomiast inni projektanci, w swojej twórczości wracają do korzeni lub na nowo definiują nostalgiczną formę kobiecości. Odpowiedzią na nurtujące nas zagadnienie być albo nie być dla haute couture są słowa Christiana Diora. Jak pisał w swojej autobiografii Dior by DiorW dzisiejszym świecie, wykwintne krawiectwo jest jedną z ostatnich skarbnic cudownej, ekskluzywnej mody, która nie może być dostępna dla każdego; wystarczy, że będzie obecne na świecie i będzie odczuwalny jego wpływ. Zatem, drodzy Czytelnicy, co z tą modą najwyższego kalibru?

as

Podróż życia…

Możliwe, że kiedyś zbankrutuję. Nie jest to moim życzeniem, a realną perspektywą. Nadmiernie często piję kawę w miejscach publicznych. I rozpływam się, gnam myślami przed siebie w świecie nierzeczywistym.  „Zgubnej” chwili towarzyszy niewybredna lektura. Prasówka. Wywiad. Słowa, które inspirują. Patrycja Piekutowska.
P&P jest polską skrzypaczką segmentu premium. Upominają się o nią wszyscy, a w Polsce „jak to bywa” usłyszała, że „nie umie grać”. Nic nowego, zresztą. W Jej przypadku, wiara w siebie & determinacja „wzięły górę”. Pani Patrycja jest laureatką muzycznego Oscara, nagrody Midem, przyznawanej w Cannes. Kobieta z jajami, „(…) bo żeby być wiernym swoim zasadom, trzeba mieć charakter.” Wsiadła do pociągu, o wyboistej drodze, jednakże odbiła bilet w jedną stronę. I jest szczęśliwa, przynajmniej według mnie.

10518648_734053176650837_424428398439137406_n

Podobną historię, pisze życie dla Magdaleny Butrym. Drobna blondyneczka, zabrzanka, absolwentka Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru. Projektantka Mody, która już nie robi salonowej kariery na plecach innych. Przez kilka lat pracowała jako head projektant dla marki La Mania. Wcześniej jednak stworzyła markę „Portofino”, która przetrwała jeden sezon. Pokorna dziewczyna. Szkoliła się, pracowała „u podstaw”, nabrała doświadczenia, a teraz jako lwica przekracza najwyższe progi, dumna z siebie, z imienia i nazwiska.

Mam przed sobą lookbook jej kolekcji dla sezonu F/W 2014||15 i każda sztuka ubrania „ujmuje mnie za serce”. Całość utrzymana jest w chłodnym, minimalistycznym klimacie. Doczytałam, że prezentacja jest spójna z aktualnymi trendami. Żyjemy w czasie, kiedy społeczeństwo obnosi się z wszystkim, co ma, niemniej powoli wkraczamy w  nowe czasy- skromności. Wypisz, wymaluj, kłaniam się nisko.
To, co widzę, jest spójne w ilości. Nasyci niszową klientelę. Pani Magda czerpie inspirację od guru, Mistrza (Yves) Saint Laurent.
Myślę o kultowym projekcie „le smoking” z 1966 r., następnie biało-czarne połączenie (bluzka + spodnie szersze w nogawkach) jako nawiązanie (kolorystyczne) do oryginalnego projektu YSL, kolekcji Utilitarian Chic z 2010 r. lub 1999 r.

9178_m
Są to projekty (na pierwszy rzut oka) nieźle skrojone, modernistyczne, w dzisiejszej kolorystyce. Czerwień od Valentino i „ta sukienka”, skórzane obycie, frędzle i pleciona góra. Granat, który wybija się na prowadzenie, płaszcz oversize, Céline, a także klasyki.
Kolekcja jest niepozorna, na co dzień i „od parady”, na wieczorne wyjście. Mono-kolorystyczne zestawienie, zmysłowość, nic tylko brać.

9167_m

9180_m

9185_m

9181_m

Marka nie potrzebuje nagłówków, aby o Niej (dosłownie i w przenośni) napisano. Wystarczy, że mamy Anję Rubik, która załatwi „całą sprawę” (przepraszam, żartuję ;-)). Nasza modelka już została zauważona w projekcie od Pani Magdy.

Według mnie, portfolio jest niezłe, a ja jestem ciekawa dalszej podróży, ponieważ pociąg życia z Panią Magdą na pokładzie, ruszył z impetem i wjechał na właściwy tor.

Powodzenia na zaś,

Dobrego dnia życzę,
Alicja Szablewska

Źródło: materiały prasowe.

Moja Droga, świat upomni się o Ciebie jeszcze…

Bardzo późną porą, rzutem na taśmę, z myślą o każdej Osobie, która mnie czyta, coś Wam powiem.

To załączone poniżej zdjęcie jest zupełnie niepozorne. Kolejne #streetstyle ujęcie prosto z aktualnie trwającego New York Fashion Week. Jednakże dla mnie, to właśnie Ona jest magiczna. Ją wykadrowałam i ustawiłam na pulpicie mojego komputera, tak aby „IT” uśmiech budził, we mnie życie, każdego, cudownego dnia.
Po drugie, może się mylę, nie jestem pewna mojej interpretacji, za to odważna- jak się patrzy. Wiązanie, kokarda w talii białej bluzki, mnie przypomina ujęcie (słowny psikus, pośpiesznie wyjaśniam, kolejna zbieżność?) z filmu o Yves Saint Laurent. Młody duchem i ciałem projektant, w pierwszym dniu pracy dla domu mody Christian DIOR miał za zadanie zrobić talię w sukni bez rozpruwania jej. Et voilà, udało się. Yves rozerwał materiał, zawiązał dookoła w pasie, i przedstawił światu Miss Kokardę, gdzie old & new łączy się codziennie. Tak i teraz, w dwóch akapitach, dwukrotnie. Mogłabym dodać, że jej inspiracja jest inspiracją rodem z lat 30., kiedy kobiety „przybrały” męską postać (oczywiście, świat mody idzie w parze ze zmianami światopoglądowymi, w kulturze, technologii lub w związku z rodzącą się wojną światową, kiedy strój dopasowuje się do otoczenia). Będę profesjonalna w tym, co robię, dodam również, że kobiety pod koniec XIX w., nosiły już spodnie… tylko do jazdy konnej.
Wracając jednak do ulotnej, teraźniejszej chwili, cwani marketingowcy powiedzieliby o it girl, „(…) Patrz tą, ładnie to sobie wymyśliła”.

Uwielbiam to uczucie, kiedy coś z (historii) mody mnie zaciekawia. Wtedy sobie myślę „(…) Ten świat ma jeszcze sporo do opowiedzenia”. Pojawia się chęć czerpania ze świata więcej i więcej. Rodzi się inspiracja- chęć tworzenia. A ja siedzę i cieszę się „jak to małe dziecko”…
I Bogu dziękuję, że moja inspiracja nie wymaga zakupu nowej sukienki… ;-).

Proszę uszanować moją szczerość lub banalność.

Natomiast Państwu, życzę ciekawego tygodnia,

With love,
Alicja Szablewska

Źródło: vogue.com.
10609538_10152631616357279_2963115765187802912_n